8

Moje dziecko w przyszłości będzie…

najnowsze wpisy

8

Moje dziecko w przyszłości będzie…

 8

Nie mam wielkich planów odnośnie zawodowej przyszłości moich dzieci. Nie projektuję wizji przyszłych doktorów czy prawników, w kitlach czy garniturach, dumnie prężących dyplomy. Nie uważam, że wyznaczenie sobie tego typu celów przez rodziców kiedy ich dzieci wciąż grzebią łopatką w piachu i wpychanie malucha w te widełki jest mądre i zdrowe.

Chce, żeby moje dzieci były szczęśliwe. Po prostu. Głęboko wierzę w to, że będąc ślusarzem czy krawcową można mieć tysiąc razy więcej radości z życia i zajęć codziennych. Z pracy, która staje się pasją. Z każdego dnia kiedy wychodzimy robić to co lubimy, jakkolwiek trywialne byłoby to zajęcie. Jest nasze i daje radość. Buduje i wzmacnia.

Wydaje mi się jednak, że pomiędzy tymi dwoma wyborami jest morze braku wiedzy i ignorancji. Rodzice, którzy wybierają tę drugą – moją – opcję dają sobie furtkę spoczęcia na wychowawczych laurach. „Nie muszę prowadzać dziecka na zajęcia dodatkowe. Nie będę mu przyszłości projektował. Zostanie kim zechce”. „Nie będę odkładał na szkołę dziecka, bo może wcale do żadnej szkoły nie pójdzie, więc po co”.

To trochę nie tak. Naszym zadaniem jest pokazywanie dziecku świata i jego możliwości z pozostawieniem wybór przyszłego zajęcia młodzieńcowi. Nie z założonymi rękami w i pasywną postawą, ale z badaniem tematu potrzeb, pasji i chęci. Podążanie za dzieckiem, jego możliwościami i marzeniami. Łataniem dziur tam, gdzie coś wychodzi słabiej (zajęcia wspomagające, logopeda, dodatkowa nauka języków).

Bo skąd dziecko może się domyślić, że chce projektować roboty jak nie był na zajęciach z robotyki? Jak dziewczynka zostanie baletnicą jeśli jedyne tańce jakie widzi to ten na MTV? W którym momencie zaszczepiona zostanie pasja do strugania drewna, podróżowania, szycia, projektowania, jeśli rodzic nie pokaże tego kawałka świata/życia?

Moje dzieci, obecnie mając lat 7 i 4 chciałyby być absolutnie wszystkim i każdym. Miksują i łączą zawody. Mają ogromne parcie na rozwój, naukę (głównie przez zabawę) i eksplorowanie świata. Zadają  nam setki pytań dziennie!

Maks rokuje na szalonego naukowca, albo badacza tornad i innych kataklizmów. Lenka będzie lwem scenicznym, ale co na tej scenie będzie robić, tego jeszcze nie wie. Obecnie celuje w taniec, ale może zostanie wykładowcą? Obecnie wszystko jest dla nich możliwe, a świat stoi otworem.

7 6 5

Niedawno wiele z nas stało się beneficjentami programu +500. Pojawiły się pytania – jak spożytkować te pieniądze? W końcu dostajemy je na nasze pociechy, więc jak mądrze je zagospodarować?
Część z Was pewnie przeznaczy je na wydatki codzienne – książki, ubrania, drobne atrakcje. Są też osoby, które dzięki dodatkowym pieniądzom puszczą dzieci do prywatnego przedszkola czy też zapiszą na dodatkowe zajęcia edukacyjne. Jakaś grupa wiem, że zbiera na wakacje… lub oszczędza. Na tę właśnie dziecięcą przyszłość wzmocnioną marzeniami o tym, żeby mieć możliwości do swobodnego wyboru drogi edukacji czy rozwoju.

Opcji oszczędzenia na rynku jest wiele. Są wśród nich programy ukierunkowane na przyszłość naszych dzieci. Analizując te opcje pewnie zastanawiacie się, ile dziecko realnie dostanie za te kilka, kilkanaście lat. Natomiast warto się przede wszystkim zastanowić jaka jest gwarancja wypłaty takich środków? Jakie ryzyko niesienie za sobą dany program? Inwestycje zawsze wiążą się z ryzykiem, natomiast jeśli chodzi o przyszłość dzieci, warto te ryzyko minimalizować.

Jedną z najbezpieczniejszych opcji oszczędzania są obligacje Skarbu Państwa. To wygodna i przede wszystkim bezpieczna forma oszczędzania. Cena obligacji jest stała i wynosi równe 100 zł. Obligacje możemy zakupić na okres 2, 3, 4 lub 10 lat.  Po tym okresie otrzymujemy zwrot środków wraz z odsetkami. Bezpieczeństwo takiej inwestycji zapewnia fakt, iż gwarantem wypłaty środków jest państwo, nie prywatna instytucja. Ryzyko, że państwo upadnie jest dużo mniejsze niż w przypadku np. prywatnych instytucji.

Jeśli zależy nam na maksymalnym zysku warto od razu wybrać opcje długoterminowe, w tym wypadku 10 lat. To długi okres, ale z drugiej strony minie trochę czasu zanim nasze dzieci dorosną. Taki okres może zbiec się idealnie z pójściem na studia, zakupem pierwszego auta czy weselem (no może nie w naszym wypadku ;)).

Oszczędzanie uczy odpowiedzialności, dyscypliny i myślenia w przód. Natomiast zdarzają się nagłe sytuacje w których potrzebujemy skorzystać z naszych oszczędności. W przypadku obligacji nie ma takiego problemu. W każdej chwili możemy wycofać dowolną liczbę obligacji wraz z odsetkami. Nasze, a raczej dzieci, pieniądze są więc w bezpiecznym miejscu, pracując na przyszłość naszych pociech.Aż chciałoby się wskoczyć choć na chwilę w przyszłość i zobaczyć jak sobie poradzą :)

13 2 10 9

Po więcej informacji odsyłam Was na stronę http://www.dlatwoichdzieci.pl