img_0984

Posiadanie dwoje dzieci to przygoda i nagroda. Szczególnie dla mnie – jedynaczki. Obserwowanie ich miłości, niesamowitej relacji niesie z sobą okresy wzruszeń, uniesień i zachwytu.
Są jednak takie dni, kiedy dzieci mają dosyć sielankowego układu bycia zgodnym rodzeństwem i potrafią pokłócić się o absolutnie wszystko.

1. A on ma więcej niż ja!

Klasyka gatunku. Dzieci walczące o poczucie porządku i sprawiedliwości. Jak za czasów komuny, w domu ma być każdemu po równo. Jeśli chodzi o dzieci oczywiście, bo rodzic może nie mieć nic. Każda najmniejsza pierdoła jest zmierzona niewidzialną wagą i podsumowana: on ma więcej! Czego?
– soku w kubku na śniadaniu
– Stickezów, bo Lidlu raz dali trzy, drugi raz dwa, a trzeci pięć i jest to powód do conajmniej 3 wojen
– szynki na chlebie (mimo, że żadne jeszcze do wczoraj szynki nie lubiło)
– ręki mamy kiedy leżą na niej w łóżku
– dopisz dowolne

2. A on wszedł do mojego pokoju!

Jeszcze minutę temu szaleli, biegali – jedno do pokoju drugiego, drugie do pierwszego. Zabawki fruwały, tak samo jak ubrania i inne sprzęty. Skoki na łóżkach, najpierw w pokoju, jednego, potem drugiego. Aż nagle słychać okrzyk „On jest w moim pokoju! Wyjdź, wyjdź, nie możesz!”

O.o

3. On wsiadł z mojej strony

Strategiczna kwestia. Jak powszechnie wiadomo, można wsiadać tylko ze swojej strony auta. Która to Twoja? Ta po której umieszczony jest Twój fotelik (nie ważne, że te zmieniają się co 2 dzień, bo mamy 4 fotele na 3 samochody, którymi poruszają się dzieci). Jeśli nie daj Boże ze strony jednego dziecka po zaparkowaniu, okazuje się, że jest ulica, albo kałuża, trzeba negocjować! „Nie możesz wysiąść z mojej strony, nie! nie! nie!” I czujesz się jak negocjator vrs uprowadzony zakładnik (który 5x zdążył się zalać łzami i pobić oprawcę).

4. Kto pójdzie do dziadków na noc

… mimo, że zawsze chodzą we dwoje.

5. Kto ma więcej pieniędzy

Oczywiście zawsze więcej ma Maks, bo a)nauczył się oszczędzać b) Lenka zawsze oddaje mu swoje. Ale po tym jak już Maks zaoszczędzi i skonfiskuje wszystkie pieniądze ukochanej siostry, wstępuje w niego chochlik i przemawia: „oooo ja mam więcej pieniędzy! Kupię sobie…” Tu Lenka pada na ziemie w niemożności zniesienia życia i faktu, że ona niczego sobie nie kupi, bo jakimś cudem wszystko wydała pierwszego dnia po otrzymaniu kieszonkowego a resztę oddała bratu w przypływie miłości. Hard life.

6. Jestem szybszy, we wszystkim!

Szybciej od siebie biegają. Szybciej jedzą. Szybciej się ubierają. Szybciej… Jakby przedawkowali „Fast & Furious” – życie to wieczny wyścig. Bo przecież wiadomo, że fakt, kto wyjdzie pierwszy przez drzwi po tym jak najszybciej się ubierze, ma strategiczne znaczenie w ich życiu.

7. A jemu więcej wolno

Temu drugiemu. Zawsze. On może a tamten nie może. Albo odwrotnie. Nigdy nie mogę się połapać. Jednak oni to mierzą. Posiadają w główkach mini kalkulatorki zasług, zezwoleń, wybaczeń i liczą je najdokładniej. Pomyl się o jeden w lewo lub w prawo a usłyszysz dziecięcą dezaprobatę.

8. Rodzice są tylko moi!

Kontynuacja punktu 7, tylko w bardziej emocjonalnej wersji. Bo na przykład to ma wielkie znaczenie które jako pierwsze pocałujesz po powrocie ze szkoły. Lub kogo pierwszego przytulisz do snu. Albo kto więcej razy spędzał samotny dzień z mamą. Ja Wam mówię. Oni to wszystko liczą. Bądźcie czujni.

9. To gdzie jedziemy na wakacje?

Jakie kierunki by nie padły dzieci i tak wybiorą różne. Jedno do Grecji? To drugie na Teneryfę? Jedno Malediwy, to mniejsze Dubaj. Jedno na narty? To drugie śniegu nienawidzi…

10.
Co_jBUeUsAEMzbp

A jak to wygląda w Waszych domach? Wasze dzieci także miewają ‚takie dni’? Pocieszcie.. ;)