Kiedy w lipcu odwiedzałam moją cioteczną siostrę, Lenka i jej kuzyneczka trochę nie umiały odnaleźć wspólnej zabawy. „W co się w domu bawi Lenka?” – spytała kuzynka, chcąc poddać dziewczynkom jakiś pomysł. Zapadła niezręczna cisza… bo nie znałam odpowiedzi. Jest trochę tak, że dzieci które posiadają rodzeństwo i własne podwórko w czasie lata praktycznie w ogóle nie bawią się w domu zabawkami. Większość czasu spędzają na podwórku lub na aktywnych zabawach, wymyślanych przez siebie i angażujących ich dwoje. W ogóle najlepsza ‚zabawka’ jaką możesz dać dziecku to rodzeństwo. W co i jak się bawią maki… tego nie da się opisać, bo nie mieści się to w żadnych ramach ani nie posiada sensownej nazwy.

Sytuacja ma się zupełnie inaczej w okresie jesienno – zimowym. Rodzeństwo wciąż bawi się razem, ale krótki okres nasłonecznienia poszkolnego/przedszkolnego, oraz nienajlepsza pogoda oraz częste katarki przeziębienia przywiązujące nas do domu, sprawiają, że co roku w tym okresie wyciągamy klocki, gry i wymyślamy inne sposoby na atrakcyjne, rodzinne spędzanie czasu.

W długiej perspektywie ma to stanowczo swój urok i pozwala na innej, spokojnej płaszczyźnie budować relacje rodzinne. Kiedy lato jest intensywne, podróżnicze i szalone, jesienno – zimowe aktywności wyciszają i spajają rodzinę.

Poniżej wybrałam kilka naszych weekendowych aktywności. Niby żadne nowości, ale zróbcie dla mnie eksperyment… Zastosujcie wszystkie 5 rzeczy jednego dnia. Wiem, z ostatnią może być problem, więc tu dostosujcie wersję do własnych warunków lokalowych. Obiecuję Wam, że po takim dniu dzieciaki będą przeszczęśliwe, a i Wam będzie jakoś cieplej na serduchu. A ciepełko się przyda… ponoć nadchodzi zima ;)

Zabawa w małego artystę

Polega na tym, że wyjmujecie wielkie brystolowe lub inne, karty papieru i pozwalacie dzieciakom malować po nim takimi farbami, kredkami czy mazakami, jakich nie pozwalacie im używać nacodzień, bo robią niedorzeczny bałagan. Może to być malowanie rączkami, akwarelami lub, jak u nas bardzo miękkimi i robiącymi sporo bałąganu kredko – farbami. Ma być radośnie, brudno i na luzie.

[Pamiętajcie! Jeśli w czasie remontu zapomnieliście, że macie dzieci i położyliście na podłodze deski, potrzebne będzie dokładne ich zabezpieczenie, żeby na koniec zabawy nie nastąpił dramat w trzech aktach. Przypominam niniejszym, że rodzice małych dzieci na pierwsze ich 10 lat życia (najmłodszego dziecka) kładą panele. Dla spokojności… Potem sobie wymienimy na drewno, nie?]

img_9106 img_9109 img_9114 img_9118 img_9123 img_9135

Domowe porządki

Część z Was pewnie zrobiła tu wielkie ‚coooo?’ lub ‚buuuuu!’ Fakty są takie, że jak proszę dzieci o sprzątnięcie ich pokoi to jest to koszmar i kara największa. Ale jak pytam, kto mi pomoże w domowych porządkach to słyszę tętent kopytek biegnących po schodach z okrzykami ‚ja! ja!’
Maczydła U- WIEL- BIA- JĄ sprzątać. Wiem, sprytnie je sobie wychowałam ;). Ścieranie kurzy, mycie okien, podłogi czy odkurzanie uchodzi w naszym domu za niezwykły fun i atrakcję na poziomie każdej z innych wymienionych tu propozycji. Bardzo lubię ten element sprzątania na luzie, bez spiny i nakazów. Bez ‚źle zrobiłeś, popraw!’. To sprawia, że dzieciaki do obowiązków domowych podchodzą z entuzjazmem, a nam daje to możliwość miłego spędzania czasu razem oraz jest świetną nauką na przyszłość.

img_9200img_9164 img_9168 img_9174 img_9194 img_9205 img_9208 img_9211

Rodzinne kucharzenie

To, że mam w domu małego, niedoszłego Masterszefa, to już wiecie. I, że dzieciaki uwielbiają coś pichcić, często same, bez naszej pomocy, także (szczególnie Ci, którzy zaglądają na Insta Stories). Co jakiś czas pojawiają się w naszym domu prostsze lub bardziej zaawansowane sprzęty, zachęcające całą rodzinę do spotkania się przy wspólnym stole i eksperymentowania. Nie wiem jak to możliwe ale do tej pory nie posiadaliśmy nigdy… tostera. Maki, jak się okazało, myślały, że to typowa atrakcja… hotelowa!

Więc kiedy w naszym domu pojawił się opiekacz do chleba Russel Hobbs z kolekcji Retro, maluchy radośnie przystąpiły do testowania. Trzeba przyznać, że cieplutki, chrupiący chlebek ze słodkościami na wierzchu to ich potencjalnie ulubiona wersja śniadaniowa. Ten moment, kiedy matka nie męczy Cię owsianką albo jaglanką… tak bardzo bezcenny ;)

img_9216 img_9219 img_9220 img_9223 img_9227 img_9230 img_9231

Choć radości było tak wiele, pierwsze próby nie poszły nam najlepiej… Tak, serio, nie umieliśmy zrobić tostów.

img_9235

Ale… praktyka czyni mistrza! Maluchy z naszą pomocą przystąpiły do dalszych testów. Było tylko lepiej…

img_9239

Potem trzeba było już tylko czekać…

img_9243

… troszkę się poprzytulać…

img_9244

… i gotowe!

toster russel hobbs img_9251 img_9295

Można zjadać ze smakiem. A nawet w ciągu jednego weekendu uzależnić się od tostów i … jak to nasze dzieci, prosić o to właśnie danie na każdy możliwy posiłek  :D

img_9298

Zabawy na śniegu

Taki już jest plus posiadania własnego domu, że można sobie ulepić własnego, zupełnie prywatnego bałwana. I nikt go nam nie burzy. Druga zaleta to wypuszczanie dzieci na śnieg do ogrodu, gdzie nie trzeba ich pilnować, chyba, że dostrzeżemy jak Lenka wyjada śnieg… A wyjada notorycznie!
Zabawa dla rodzica to także… forma aerobiku! Wiecie ile stróg potu płynęło ze mnie kiedy toczyłam te kule, a potem układałam jedna na drugiej? 1000 cal mniej!

img_9006 img_9010 img_9015 img_9016 img_9020 img_9025 img_9028 img_9034 img_9047 img_9058 img_9060 img_9075

Wspólne chwile z kakałkiem przy kominku

A po całym aktywnym dniu wyciszenie z kakao w ręce, buchającymi płomykami w kominku i głosem czytającego taty/męża. I to są te momenty kiedy wiem, że mam wszystko. Szczęście, którego można wręcz dotknąć. Dwoje zdrowych dzieci, pełne brzuszki (odcinek ‚Kobiety na krańcu świata’ z Tanzanii kazał mi docenić ten oczywisty aspekt), ciepełko i tony miłości. Lepiej się nie da… No, może niech ja odzyskam w końcu zdrówko. Wtedy będzie pełnia szczęścia.

img_9320a img_9325 img_9326 img_9332 img_9344 img_9335

 

Żeby podzielić się z Wami kawałkiem tych rodzinnych ‚fajności’ przygotowaliśmy dla Was

KONKURS!!!

Do wygrania są trzy sprzęty z kolekcji Retro – czajnik, opiekacz do pieczywa oraz ekspres do kawy!
Opiszcie nam w nie więcej niż pięciu zdaniach, jak Wy radośnie spędzacie rodzinką czas budując te magiczne i nierozerwalne więzi. Na Wasze odpowiedzi czekam do 30.11
Wyniki zostaną podane 4.12 w tym wpisie.

Wejdźcie na stronę www.zmiloscidoprzyjemnosci.pl ! Tam również czekają na Was nagrody tyczące się tych codziennych, małych przyjemności, rzeczy dających Wam radość. Najlepsza praca zostanie nagrodzona wyprawą pełną kulinarnych przyjemności dla 2 osób z Travelplanet.pl do jednego z 5 krajów: Gruzji, Węgier, Grecji, Hiszpanii lub Maroko.  Natomiast co tydzień Jury nagrodzi 3 najciekawsze zgłoszenia wybranymi produktami z kolekcji RETRO marki Russell Hobbs.

Jakby tego było mało, to kupując wybrany produkt Russell Hobbs między 2.11 a 31.12.16 macie możliwość odebrania nagrody za zakup – drewnianej deski do krojenia wraz z nożem.

Uhhh.. to dopiero szał przyjemnościowy! :)

Nagrody otrzymują:
1. Czajnik

Salusiowo

„Obecnie spodziewamy się nowego domownika a raczej domowniczki! :) Staramy się jak najwięcej czasu poświęcać Naszemu starszakowi! Robimy zwyczajne rzeczy a jednak niezwyczajne!
Wspólne zabawy: gry planszowe, składanie lego! Codzienne wycieczki i poszukiwanie „skarbów”! Wspólne posiłki! A wieczorem: to co misie lubią najbardziej! – przytulasy!! :)”

2. Opiekacz

Piotr:
„Od niedawna mamy swój sposób na odśnieżanie, którego tak bardzo nie znosiliśmy: zmodyfikowałem nasze stare buty, montując im łopaty odśnieżające! Uwierzcie – gdy ogród sąsiadów tonie w śniegu – u nas nie ma już po nim śladu! Zabawa jest przednia a uśmiech nie schodzi z twarzy! P.S. Jeśli martwicie się, że dzieciakom zimno w stopy informuję, że dziadek był równie pomysłowy i podarował im ciepłe, wełniane skarpety z nadrukowaną jego twarzą. Stwierdził, że będzie pilnował osobiście, by było im zawsze ciepło! P.S.2 W zeszłym roku sąsiedzi dziwnie się na nas patrzyli – w tym już zapytali, czy dzieciaki im pomogą, oferując ciasteczka prosto z piekarnika i gorące kakao! ;)”

3. Ekspres

Magdalena:
„Ze swojego dzieciństwa pamiętam „kukurydziane damy”- kolba kukurydzy, liście imitujące suknię, a włosy z długich znamion kukurydzianego słupka. Inną zabawą świetną na długie jesienne wieczory jest teatrzyk cieni (wcześniej przygotowujemy postacie z warzyw i owoców lub wycięte z katonu, nadajemy im imiona i wymyślamy fascynujące przygody). Uwielbiamy też wymyślać swoje gry planszowe- jako pionki służą nakrętki z butelek, kasztany, orzechy itp. Bardzo lubimy ozdabiać nasz dom bukietami (robimy co roku róże z liści klonu), łańcuchami (z jarzębiny albo żołędzi), wianuszkami (z gałązek wierzbowych wianek a do niego przyklejamy to co zbierzemy na spacerze:-) Czasem, gdy mamy natchnienie tworzymy własne wierszyki na różne tematy.”

Wygrywających prosimy o kontakt na maila blog@makoweczki.pl do dnia 7.12.1016 z pełnymi danymi teleadresowymi :)