Kto z nas nie chciał w dzieciństwie być jak Inspektor Gadżet? Kto nie chciał mieć super mocy, śmigła w kapeluszy i stada gadżetów ratujących życie? Kto nie marzył o nowinkach technicznych które posiadał Dick Tracy?

Nasze maluchy identyfikują się bardziej z Agentem Oso, ale dla obydwu pokoleń zegarek- telefon to jest wciąż gadżet rodem z bajek. A teraz fikcja stała się rzeczywistością i jest w zasięgu każdego rodzica!

Poznajcie.. KizOn od LG!

 2 lg kizon    lg kizon lg kizon
Tak naprawdę to nie jest tylko gadżet z bajki. Dla większości rodziców będzie to połączenie eureki z objawieniem. Od dziś matki będą spać spokojnie i przestaną z lornetką stać pod bramą przedszkola. Baaaa, zaczną śmiało gubić swe pociechy w markecie. I to dla zabawy! (patrz filmik ;))

Start
Na rękę dziecka zakładamy opaskę KizOn. Jest lekki i wygodny. Pasuje na nadgarstek malucha i starszaka.
Na systemie Android instalujemy aplikację KizOn. Aplikacja łączy się z urządzeniem, dodajemy numer rodzica i gotowe. Możemy określić jednego lub dwóch opiekunów do kontaktu z dzieckiem.

Co to jest?
Ten zegarek to po prostu mini telefon z lokalizatorem. Tyle, że prosty i w pozytywnym znaczeniu tego słowa, ograniczający. Nie ma tysięcy klawiszy, setek funkcji i co najważniejsze.. gier :). Śmiało mogą korzystać z tego urządzenia już 3-latki!

Jak to działa?
Dziecko za pomocą jednego (przytrzymanego około 2 sek.) przycisku kontaktuje się z rodzicem. Działa to oczywiście w dwie strony. Rodzic może także zadzwonić do dziecka.

Zegarek ma także opcję lokalizowania położenia dziecka. A przecież wiadomo, że każdy rodzic kocha inwigilację ;). Żarty, żartami, ale w przypadku starszaka, który zaczyna sam, często nazbyt odważnie wychodzić z kolegami na podwórko, to przydatna sprawa. Do tego mam tą bezcenną pewność, że maluch który poszedł do przedszkola, w tym przedszkolu jest.

Dizajn & efekt Woow
Nie ma co ukrywać, że jest to także zabawka. Maluchy dzwonią do siebie z pokoju do pokoju, bawią się (z rodzicami) w podchody w lesie, czy ukrywają się na placu zabaw.
Do tego element szpanu i lansu w przedszkolu – bezcenny ;) I jeśli ktoś miałby ochotę się oburzyć to niech przypomni sobie jak niósł do przedszkola pierwszą Barbie, albo piórnik z wypełnieniem..

Czasy się zmieniają, gadżety także, ale dla mnie, mamy która nie jest wielką fanką dawania dziecku komputerów, konsoli, telefonów itp. ten gadżet to naprawdę hit! Z jednej strony fajne cacko na ręce dziecka, ale co najważniejsze możliwość kontaktu z malcem i zlokalizowania jego położenia.

lg kizon lg kizon   13 14

Ale żeby nie było, że sobie pogadałam i poszłam.
Mam dla Was dwa takie cacka! Kolor do wyboru :)

kizon_pink_blue_logoKONKURS!

Wystarczy, że pod tym postem odpowiecie na pytanie:
W jakiej sytuacji mógłby Wam/Waszym pociechom, przydać się KizOn?

Na Wasze odpowiedzi czekamy od 17.11.2014 do 19.11.2014
Nie zapomnijcie w komentarzu zaznaczyć jaki kolor zegarka wybieracie!
Wyniki konkursu pojawią się w tej notce 20.11.2014
Do dzieła! :)

Już za chwile na blogu KONKURS!!! A do wygrania ten oto gadżet #kizOn od @LgPolska

Film zamieszczony przez użytkownika Marlena W. (@makoweczki)


Opaski KizOn wygrywają:

Niebieską:
Anielkakon

Mini telefon z lokalizatorem przydałby się nam dosyć często ;)
Jestem mamą dwójki chłopaków (5 i 7 lat) – starszy z autyzmem wysokofunkcjonującym. Mam z nim problem wielki, a mianowicie – ucieka jak tylko może. Korzysta z chwili nieuwagi i biegnie, przed siebie, na oślep, nie oglądając się przy tym za siebie.
W jego życiu takich sytuacji jest mnóstwo – przytoczę dwie, przez które omal zawału nie dostałam.
Pierwsza z owych sytuacji miała miejsce nad morzem – bawił się z młodszym bratem przy strumyku. W pewnym momencie zniknął nam z oczu. Na plaży tłum ludzi, tłok i ścisk, nie wiadomo było, w którą stronę biec, gdzie go szukać. Ja poszłam w prawo, mąż w lewo, młodszego zgodziła się popilnować mama dziecka, z którym się bawił. Znaleźliśmy go około 500 m. od strumyka. Na pytanie, dlaczego poszedł nie mówiąc nikomu nic, odpowiedział, że szukał wiaderka i zabłądził. Także w takiej sytuacji polecany wynalazek byłby wybawieniem :)
Druga sytuacja miała miejsce w galerii. Mąż wybrał się do kina z dwójką (wyzwanie nie lada ;)). Chłopaki oglądali zwierzątka w sklepie zoologicznym, a starszy w pewnym momencie korzystając z nieuwagi mężowego (opowiadał o coś o zwierzątku młodszemu) dał dyla i pobiegł przed siebie, mąż z młodszym za nim. Na nic wołania, biegł tak szybko, jak tylko potrafił. W pewnym momencie wbiegł do windy i pojechał. Znalazł się po jakimś czasie w Smyku. Chciał klocki lego pooglądać.
Wobec powyższego KizOn byłby baaaaaaaardzo przydatnym sprzętem, szczególnie na wyjścia 1+2 :)

Czerwoną:
Agnieszka
„Napisałabym, że mieszkam na wsi – ale praktycznie ta nazwa zupełnie tutaj nie pasuje. Nie… Zdecydowanie nie… Ja mieszkam na całkowitym odludziu, otoczona lasami i bagnami. Brzmi strasznie? Ale to przepiękne miejsce – spokój, cisza, dookoła nas roztaczają się przepiękne widoki. Kilkanaście metrów od domu można znaleźć piękne prawdziwki, kurki, kozaki, jeżyny, poziomki i jagody. Niedaleko domu prywatny staw z rybami (chociaż ostatnim razem jak z córeczką łowiłam ryby, to wepchnęła mnie do wody z dzikim okrzykiem – śmigus dyngus!) I poza nami jedni bliscy sąsiedzi – do reszty prowadzi ciężka, leśna droga (30 minutowy spacerek przez las). Pokochałam to miejsce, chociaż wychowałam się w mieście. No, ale wracają co tematu…
Córeczka wraz z ciocią wyruszyła na grzyby. Ola (4 latka) zabrała plecak z jedzeniem i piciem, aparat, wiklinowy koszyk na swoje znaleziska i dziarsko ruszyła na poszukiwanie przygód (kocha dłuuugie włóczęgi po lesie i zalewa się łzami, jeżeli ktoś samotnie wyruszy na grzyby). Tym razem jednak długo nie wracały. Mijała godzina za godziną, zaczęło się ściemniać. Zostałam w domu z rocznym synkiem, a mąż ruszył na poszukiwania naszych zgub. Las obfituje w tereny bagienne, przed domem można często dojrzeć sarny i dziki (dziki wyżerają nam ziemniaki z ogródka, a sarny marchew – dla nas to istna komedia jak i utrapienie), a w lesie wprost roi się od dzikiej zwierzyny. Z nerwów gryzłam paznokcie i czekałam na powrót męża jak i córeczki. Kiedy już całkowicie się ściemniło, wróciła cała rodzinka – Ola roześmiana, zadowolona, ciotka – przerażona i wymęczona, mąż – chory ze zgryzoty. Okazało się, że jakimś cudem zbłądziły (ciotka zna lasy jak własną kieszeń, więc to było naprawdę dziwne). Ola była już wymęczona, więc znaczną część drogi ciocia musiała ją nieść. Krążyły po lesie, nie mogąc odnaleźć właściwej drogi powrotnej. W końcu jednak udało im się dotrzeć – mąż dołączył do nich praktycznie przed samym domem. Już wydzwaniał do znajomych ze straży pożarnej prosząc o pomoc w poszukiwaniach. Nigdy nie zapomnę tych chwil. Właśnie w takich momentach przydałby się KizOn – kiedy wyruszamy na spacery, a drogę tak łatwo zgubić. Kiedy w szkole dzieje się coś niepokojącego (córeczka chodzi do przedszkola i chciałabym mieć z nią stały kontakt – na wypadek gdyby coś się stało). KizOn to niezastąpiona rzecz w przypadku zakupów – tak łatwo spuścić z oka pociechę. Ile też razy podczas wakacji spotykaliśmy zagubione dzieci, które zalane łzami prosiły o pomoc w odnalezieniu rodziców… Sądzę, że KizOn jest rzeczą niezastąpioną w naszym przypadku – zapewni naszemu dziecku bezpieczeństwo, a nam spokój i pewność, że nasza pociecha jest bezpieczna.”

Dziewczyny.. GRATULUJĘ! I proszę o kontakt do końca weekendu (23.11.2014) na maila blog@makoweczki.pl :)