Większość z nas rozpoczynając remont czy budowę ma takie rzeczy, wymarzone lub podejrzane, które chce aby pojawiły się we wnętrzu, jednak łatwo znajdujemy dla nich zamienniki. Podobają się nam, owszem, ale pod wpływem namowy osób bardziej doświadczonych, znawców lub zmienności pojawiających się inspiracji, odpuszczamy, wybierając produkty inne czy też podobne.

Zdarzają się jednak marzenia, pragnienia, zafiksowania wręcz, których odpuścić nie chcemy. Żyją w nas tak długo, że stają się częścią nas. To ten moment, w którym jesteśmy gotowi szukać w podziemiach, nocami aby tę ideał odnaleźć. Zgadzamy się na poświęcenia i cenę. Oślepieni blaskiem ideału zapominając o minusach. Poważnych, wpływających na naszą codzienność, minusach.

Moim marzeniem były od zawsze… białe schody. Kiedy mieszkałam w Stanach widywałam je na codzień. W Polsce, nigdy. Ale ja musiałam je mieć, takie idealnie białe, cudownie wkomponowane w moją jasną przestrzeń. Posiadałam całe foldery z inspiracjami, setki zdjęć. Jedak jak się okazało, inspiracje nie sprawią, że ktoś mi je miał ochotę zrobić. Uwierzycie, że na 5- 10 fachowców do których zadzwoniłam (polecanych, mistrzów w swoim fachu) żaden nie robił całych białych schodów? Nawet nie do końca rozumieli moje pytanie – poręcze, pochwyty białe – ok, ale stopnice? A jak to się niby robi? Ostatecznie jedna z ekip, najmłodsza duchem i najodważniejsza, podjęła się tego zadania. Długo wybieraliśmy materiały tak aby na końcówce zmieścić się w budżecie, ale nie ująć nic z mojej wizji.
Po kilku tygodniach, masie mini problemów i zagadek, miałam swoje wymarzone schody (patrz –> filmik). Były idealne, wymarzone, współgrały z wnętrzem. Nie śliskie, minimalistyczne. No ideał. Póki nie zamieszkałam w naszym domu kochałam je miłością wielką. A potem przyszła codzienność….

 

białe schody drewniane białe schody drewniane 3 białe schody drewniane białe schody drewniane białe schody drewniane białe schody drewniane białe schody drewniane

Schody wad wiele nie mają. Fakt, że łatwo je lekko obić co jest widoczne mocniej niż na schodach w kolorze drewna. To jednak nie umniejsza ich uroku. Jest jeden poważny problem. Trzeba je myć codziennie, góóóóra co drugi dzień, ale bywa, że i 2x dziennie (i to w opcji w której nie chodzimy z jedzeniem >klik<). Schody są idealnym miejscem do gromadzenia się kurzu, włosów i paprochów. I dzieje się to błyskawicznie. Większość naszych gości nie może uwierzyć widząc jak zmywam je rano, zaś wieczorem chodząc bo zakurzonych i okropnie wyglądających stopniach.

Ciężko było zrobić zdjęcie kurzu bo schody są białe i łatwo na nich ‚giną’ mało widoczne elementy ale spójrzcie na zdjęcie poniżej. To nasze schody po dwóch dniach niemycia. Jeden stopień więc pomyślcie jak wyglądały cale. Koszmar ;)

drewniane schody białe
Trzeba więc te ‚zafiksy’ bardzo kochać, żeby codzienność nie zrujnowała naszych wizji. Bo ja, choć ścieram je tak często, nieodmiennie nie zamieniłabym ich na żadne inne. Ale to miłość jest…