Wakacje trwają. Znowu na 1-2 miesiące stałam się staying home (full time) mamą. Tak samo uwielbiam ten czas, jak się go boję. Jako niepoprawna optymistka projektuję w głowie te chwile, poranki, wyjazdy i przygody. Wspólne szykowanie się, wizyty w zoo, parku i kinie. Choć wiem, że dobra jest długa i po tygodniu czasami matczyna wena wpada w lekki zgrzyt, jednak co roku nie mogę doczekać się tego czasu. Wspomnienia wracają. Kiedyś wyglądał tak nasz każdy dzień, że razem we troje, od rana do wieczora dreptaliśmy ku przygodom. Teraz każda chwila stała się cenna.

Wolne moich młodziaków (w wersji duo) się jeszcze nie rozpoczęło ale mam w pamięci tekst sprzed roku:

„Totalnie wypadłam z wprawy. Nie zrozumcie mnie źle, było mega fajnie i dzieci 30 minut temu ogłosiły, że nie wracają do przedszkola bo z mamą jest najlepiej, ale ja nie siedziałam! Nie odpoczywałam nanosekundy. Nawet nie jestem pewna czy oddychałam!

Ambitnie podeszłam do zadania w wersji zero bajek, tylko domowe (bio, eko) jedzenie i masa kreatywnych atrakcji (arty i krafty, nauka angielskiego, czytanie, rozwiązywanie łamigłówek, talent show, pływanie itp.). O 12 ledwie powłóczyłam nogami wracając z warzywniaka jak juczny wół. I odkryłam mega dziwny fakt – moje dzieci się nie męczą! (Wasze też tak mają?) One się nie zatrzymują. Zmieniają tylko tryby na jem – pływam – bawię się w pokoju – biegnę za dom – jem – ubieram pływaki, rękawki, okularki, płetwy, żeby po minucie przypomniało mi się, że chcę siku – jem. Dżizzz! A przebierały się ze 12 razy. Dom upaćkały na 100 różnych sposobów.

Najzabawniejsze jest to, że… po całym dniu uważam, że było ekstra i czuję się świetnie! To nie jest normalne. Ktoś matkom dodaje coś do porannej herbatki, bo żaden normalny człowiek po takim dniu nie czułby się dumny i spełniony.”

(całość —> TU)

Plany  w tym roku mam nie mniej ambitne. Domowe obiadki, nauka, zabawy i wyjazdy. Mazury już za nami, ale już dziś po raz kolejny je odwiedzimy, tym razem w innym składzie! Obecnie dobiegły końca półkolonie malców, na które codziennie odprowadzam ich z łezką w oku, że tacy są już ‚dorośli’.

Póki co zamierzam się skupić na wspólnych śniadaniach. W tym roku projekt ‚poranki’ nie wyszedł nam aż tak świetnie, więc w wakacje zamierzamy upajać się tą chwilą. Najlepiej w opcji z bajeczną pogodą (trochę w tym lecie zawodzącą) i posiłkiem na tarasie.

Dzieciaki piszczą radośnie, podbiegając co chwila na kęs czegoś pysznego. Najlepiej smakują im ‚penkejki’ z dżemem Łowicz 100% owoców i serkiem. Buziaki pełne, umorusane i radosne zanim skończą przeżuwać to już biegną na trampolinę czy inną ślizgawkę wodną.

IMG_5317 pancake 5 6 7 8 9 10 12 13 14 pancake shapes, łowicz 100% z owoców
Jeśli nie macie pomysłu jak odciągnąć dzieciaki od zabawy, żeby skusiły się coś zjeść, to koniecznie obejrzyjcie zdjęcia poniżej i zróbcie z nimi biedronkę, motylka czy misia. Albo wymyślcie jakieś własne placuszkowo-dżemowe kształty. Radość maluchów, bezcenna!

pancake shapes, łowicz 100% z owoców  IMG_5621pancake shapes, łowicz z owoców dżem łowicz, pancake shapes pancakres, łowicz wiśnia z owoców pancakres, łowicz dżem z owoców pancakes, łowicz 100% z owoców
pancakes shapes, łowicz 100% z owoców wiśnia
Pancakes (które zawsze wychodzą):

Składniki:

  • 400 g jogurtu greckiego
  • 200 ml mleka
  • 4 jajka
  • 2 łyżki oleju (u mnie kokosowego)
  • 1 cukier waniliowy
  • 2 łyżki ksylitolu
  • 400 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczeniaPrzygotowanie:Białka ubić na pianę. W oddzielnej misce wymieszać składniki mokre a następnie dodać mąkę i cukier oraz proszek. Po czym delikatnie wymieszać z białkami. Smażyć na średniej temp. (indukcja 5-6), na patelni popryskanej olejem do zarumienienia.

    Radośnie smarować dżemem i zjadać z rozkoszą :)