Zapach świeżego chleba czuję zaraz po wyjściu z samochodu. To ten zapach, który pamiętam z domu, zapach świeżego, jeszcze ciepłego bochenka. Czuję błogość, a potem otwieram drzwi małej wiejskiej piekarni i z rozkoszą zanurzam ręce w ciasto, z których za chwilę wyrosną przepyszne, krągłe bułeczki i dorodne warkocze na chałkę…

Pamiętacie ten cudowny smak chleba z masłem? Takim wielkim bochenkiem, świeżo upieczonym, witano gości, oferując im to, co w domu najcenniejsze – produkt z mąki, która kiedyś była towarem wręcz luksusowym (córka młynarza zawsze miała największe powodzenie we wsi :)).

Coraz częściej narzekamy, że już takich nie robią, że to nie jest to samo, co wtedy, przed laty. A do tego dochodzą te wszystkie mity o jakości chleba, o tym, że jest niezdrowy, że tuczy… W efekcie chleb powoli znika z naszych stołów, z małych piekarni powoli przestaje się unosić ten cudowny aromat, który sprawia, że kiszki grają nam marsza na samo wspomnienie tego smaku. Świeży chleb prosto z piekarni, jeszcze ciepły, jest przepyszny i… zdrowy, ale te, produkowane w dużych piekarniach, wcale nie są gorsze. Powstają na bazie tych samych przepisów, są nawet lepiej kontrolowane i muszą spełnić absolutnie wszystkie normy. A że jest tańszy od tego z piekarenki? Bo zwyczajnie produkują i sprzedają go więcej, a właściwości – ochrona układu pokarmowego przed nowotworami, wspomaganie odchudzania (błonnik, moi drodzy, błonnik) i gaszenie uczucia głodu – pozostają te same! Napędzeni falą ostrzeżeń, mitów, przesądów trochę zapomnieliśmy o chlebie. Jemy go o ponad 20 kilogramów mniej niż kiedyś, a kiedyś był przecież ważnym dodatkiem do naszej diety.

Chleb należy do gatunku produktów mało przetworzonych, co za tym idzie, naturalnych i zdrowych. Jako produkt zbożowy jest na samym szczycie piramidy żywienia, jako, że połowa węglowodanów potrzebnych nam do sprawnego funkcjonowania pochodzi między innymi z chleba (najwięcej jest go w pieczywie białym, który najczęściej wymieniany jest jako ten gorszy w opozycji do ciemnego, być może dlatego, że ten ciemny zawiera trochę więcej składników mineralnych). Nie skupiając się na rodzaju chleba, bo tych jest mnóstwo, warto zapamiętać, że każdy rodzaj pieczywa służy naszemu organizmowi, dodając energii, poprawiając koncentrację, wspomagając nasz metabolizm, sycąc i dostarczając solidnej porcji białka [podstawowy składnik budulcowy naszego organizmu], błonnika [wpływa pozytywnie na pracę jelit, usprawniając je i chroniąc przed chorobami cywilizacyjnymi: otyłością i… nowotworami), aminokwasów i witamin, których potrzebują dzieci i… mama, znajdująca w chlebie codziennie siłę by wyprawić je do szkoły/przedszkola :)

„Chleba się nie wyrzuca!” – powtarzała nam babcia w dzieciństwie, a gdy z małych rączek kromka przypadkiem spadła na pomogę, musieliśmy podnieść ją i ucałować.
Całować nie musimy, ale wyrzucanie z naszej diety pieczywa również się nie opłaci. Chleb jest przecież zdrowy, do tego ekspresowo się go przygotowuje i niezależnie, czy z piekarni malutkiej, wiejskiej, czy tej ogromnej, zawsze smakuje przepysznie.

chleb dobry

Ale wracając do wstępu.. Jakiś czas temu miałam przyjemność uczestniczyć w ‚chlebowych’ warsztatach w ramach akcji Chleb Dobry organizowanych przez Fundację „Chleb to zdrowie”. Zostaliśmy zaproszeni do zwiedzenia dwóch piekarni – wiejskiej, rodzinnej oraz dużej, piekącej chleby na ogromną skalę. Na początku nie wiedzieliśmy czemu ma służyć to zestawienie, jednak wieczorem było jasne. Choć serce nasze skradła mniejsza piekarnia, cudowni i kochani pracownicy (szczególnie ‚piecowy’ :)), to okazało się, że końcowy produkt jest taki sam, zaś składniki nie różnią się niczym. W wielkiej piekarni nie ma magicznych ilości chemii dosypywanej z wielkich worów z czaszką na froncie. Wciąż używa się zakwasu, mąki i wody.

chleb dobrychleb dobry chleb dobry

Z głową pełną wiedzy przeszliśmy do akcji! Muszę przyznać, że większość osób radziła sobie lepiej ode mnie w miętoszeniu ciasta, jednak starałam się nie zostawać w tyle. Zrobiłam dwa chleby, których nazw nie pamiętam, ale duma pozostała!

chleb dobrychleb dobry chleb dobry chleb dobry
Przyłapana na ściąganiu! ;)

chleb dobry chleb dobry

Koniec końców i tak trzeba było mi pomóc…

chleb dobry

Czujecie ten zapach? :)

Sponsorem wpisu jest fundacja „Chleb to zdrowie”, której częścią jest akcja „Chleb dobry”. Ma ona na celu odbudowanie starego, dobrego imienia chleba. Powrót do korzeni, w których nasi dziadkowie chleb jedli, szanowali i uważali za niezbędny element diety. Byli zdrowi i pełni energii. Zaś my o tych korzeniach diety staropolskiej często zapominamy. I ta akcja ma na celu poruszyć naszą świadomość i zgłębić temat (świetne podsumowanie tematu znajdziecie u Olgi —> „Czy chleb jest zdrowy?”)

KONKURS!!!

W duchu wspomnień na temat chleba, podzielcie się proszę Waszymi przysmakami z chlebem w roli głównej. Jak go jedliście jako dzieci, w jakiej wersji kochaliście kiedy podawała Wam mama czy babcia? Limit wypowiedzi to 5 zdań. Konkurs potrwa od 04.11.2015 do 13.11.2015 (Ogłoszenie wyników nastąpi 15.11 w tym samym wpisie).

Do wygrania:

1x toster
toster

oraz 4x chlebak:

chlebak

Kochani, wybaczcie lekkie opóźnienie, ale ilość komentarzy mnie przerosła :)
Wszyscy jedli chleb ze śmietaną i cukrem oraz smażony w jajku. Najlepiej! Nagrody musiałam więc wręczyć innym ‚wspomnieniom’. Oto moje hity:

Toster wygrywa:

Eliasz

„Było nas w domu 7 rodzeństwa plus rodzice- łącznie 9 osób. Dziennie zjadalismy 6 bochenków. Moje wspomnienie z chlebem jest trochę inne niż wszystkie: pamiętam jak w wakacje co rano jeździłem rowerem do sklepu po chleb i pani ze sklepu wkladala mi po 3 bochenki do kazdej torby i wieszala na kierownicy. Ponieważ byłem małym chłopcem i miałem mały rower torby te obijały mi się o kolana i koło i ciężko mi było jechać. Dlatego z powrotem zawsze prowadziłem rower.”

Chlebaki otrzymają:

1. Gabriela

„Pierzynka – czyli kolacja made by ukochany dziadzio! Pyszny, jeszcze trochę ciepły, z chrupiącą skórką chleb, odrobina masła i ser żółty starty na tarce. Chleb posypany owym serem jak przysłowiową pierzynką. Najlepsze i najpyszniejsze wspomnienie dzieciństwa, które zapamiętam na zawsze. Bo z moich rąk nie smakuje już tak cudownie jak z rąk dziadzia.”

2. Mama Winiego i Maurysia

„z dzieciństwa pamiętam doskonale smak kromki chleba. W tygodniu jedliśmy na śniadanie zupę mleczną, przepyszne kanapki były tylko w niedziele. Gdy byłam starsza tata wstawał o 6 rano aby jechać po świeży chleb, to był wyjątkowy smak. Jako, że jestem ze śląska u nas królowały klapsznity czyli chleb-środek-chleb, kiedyś poprosiłam o nią wujka (nie znał gwary) którego zakłopotanie pamiętam do dziś. Teraz sama mam dzieci i świeży chleb zdecydowanie ułatwia poranne śniadanie.”

3. Kasia

„Dziadek kroił chleb czerstwy w kostkę, zalewał wrzątkiem, dodawał do tego pokrojoną w kostkę cebulę, sól, pieprz i łyżkę oliwy. Jadłam razem z nim a smaku tej „zupy” nie zapomnę do końca życia. „Bo chleba nie można marnować – mawiał. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie nam za niego życie oddać, by rodzinę wykarmić”.”

To się chyba wodzianka lub wodzionka nazywa :). Mojego taty tata chyba dodawał do tego jeszcze ocet :D

4. Katarzyna

„Jestem rocznikiem 90. a najlepsze wspomnienia z chlebem w roli głównej dotyczą ogniska. Chleb pieczony na patyku, pachnący już nie tylko mąką i starym, babcinym piecem kaflowym, ale przesycony dymem. Chrupiący i sycący bardziej niż kiełbaski czy ziemniaki. To nasza tradycja. Zawsze na ogniskach jest taki chleb i zawsze znika błyskawicznie :)”

Była jeszcze masa rewelacyjnych komentarzy. Dziękuję za każde wspomnienie i cały ten wehikuł czasu!

Wygrywającym GRATULUJĘ i proszę o kontakt na blog@makoweczki.pl do 22.11.2015 z danymi do wysyłki oraz nr. kontaktowym dla kuriera.