Czy zastanawiałaś się kiedyś co jest bazą i esencją pierwszych momentów spędzonych z dzieckiem? Budulcem z którego mały człowiek będzie mógł czerpać energię do prawidłowego rozwoju, przez wiele, wiele lat. Podstawą umiejętności doświadczania świata, przeżywana emocji, budowania relacji?

Co dzieje się na samym początku kiedy jest jeszcze ciemno i ciepło w brzuchy mamy i nadchodzi czas w którym człowiek pojawia się na świecie w jego złożoności i intensywności bodźców? Kiedy nagle robi się niezwykle zimno, głośno i  jasno, a pierwszy oddech może być nawet bolesny, porównywalny z zaczerpnięciem haustu zimnego powietrza na mrozie. Skóra do tej pory otoczona mazią i ciepłymi wodami płodowymi nagle styka się z inną skórą, materiałami lub zimną wagą. Dziecko słyszy własny krzyk, widzi błyski światła… i jest przerażone.

Szczęśliwie to od nas zależy co zadzieje się potem…

Kilka tygodni temu miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach organizowanych przez markę JOHNSON’S®. Skupione były one na temacie początkowego rozwoju dziecka i doświadczania świata wszystkimi dostępnymi zmysłami. Jako doświadczona mama zawsze zastanawiam się, czy realnie mogę dowiedzieć się czegoś nowego, ciekawego na tego typu spotkaniach. Wyjeżdżałam z nich zachwycona, naładowana widzą, utwierdzona w swoich przekonaniach na temat bliskości i więzi i ich wpływie na rozwój dziecka.

 

3 4
Dotyk

Mottem przewodnim jednego z paneli była kąpiel, jednak jako coś więcej niż mycie, ale bardziej jako kolejna okazja aby pokazać dziecku swiat wszystkimi zmysłami. Bo taka niepozorna czynność kojarzona przez nas głównie z rutyną prowadzącą do oazy rodzicielskeigo spokoju czyli dziecięcego nocnego odlotu, może być doznaniem ekstatycznym, ale także traumatycznym. Czy widziałyście, że szybkie mycie dziecka pod kranem w szpitalu w warunkach podrzucania, szarpania, gwałtownych ruchów, zimnej wody i innych nieprzyjemności może trwale odbić się na podejściu malca do przyszłych kąpieli lub innych doznań dotykowych? Koszmar, prawda?

No i te magiczne obowiązkowe rytuały czy się wali czy się pali. Bo dziecko musi znać porę snu i wyciszenia. I taki rodzić biegnie o 20 z językiem na brodzie z wieczornej kolacji u teściów, kąpać dziecka. Tuż po kłótni z partnerem, prosto do łazienki, kąpać dziecko… bo rytuał! Jego ciało jest spięte, ruchy szybsze, oddech przyspieszony. Nie ma chwili na uchwycenie wzroku, sprawdzenie poziomu przyjemności kąpanego. I często następuje zgrzyt. Dziecko czuje, że coś nie gra i z wieczornego wyciszenia mamy dramat w trzech aktach.  Lub inny przykład. Przesunięta godzina kąpieli, dziecko zasypiające nam na rękach, a my uparcie je do wanny. I dziecko zaczyna się nam w kąpieli świetnie bawić, wybudzać i nie chce zasnąć do 22. A my chcieliśmy dobrze, bo przecież rytuały są święte. Otóż nie są… Rytuał ma dopasowywać się do dziecięcych potrzeb, a nie odwrotnie.

Kąpiel tym ważnym elementem staje się wtedy, kiedy kojarzona jest z przyjemnością, relaksem i chwilą bliskości z rodzicem. Nasze oczy wpatrzone w bobaska, który leży błogo w wanience, otoczony ciepłą wodą, delikatną pianą. Rozmowy, wymiana myśli na poziomie gu- gu. Zapach, błogość. Potem smarowanie kremikiem czy oliwką, połączone z masażem. Piżamka i przytualnki.

1 2
Zapach

Dziecko oswaja się z zapachami już w życiu płodowym. Noworodek musi szybko poznać zapach ciała matki, ponieważ daje mu to poczucie bezpieczeństwa, a co najważniejsze – przetrwania związanego z pożywieniem. Ten zapach, zapach mamy –  dla malca na długo jest tym jedynym, najpiękniejszym. Dlatego dzieci lubią nosić pielusię czy maskotkę pachnąca jak mama. Zapachem bezpiecznej przystani.

I tak zapachy prowadzą nas później przez życie. Każdy z nas tak pewnie ma, że konkretne zapachy kojarzą się nam z określonymi miejscami lub sytuacjami. Dom rodziny zawsze pachnie jak… dom.

Warto wiedzieć, że konkretne zapachy mają na nas określone działanie. Na przykład większość ludzi za przyjemny uważa zapach wanilii. Uważany jest on za słodki czyli miły i przyjemny. Olejki cytrusowe zaś mają działanie energetyczne, ale więcej – obniżają stres i działają antydepresyjnie! Dlatego tuż po warsztatach nabyłam kilka olejków eterycznych – cytrusowy, pomarańczowy, bergamotkę i tuż po przebudzeniu, kiedy pojawiam się w kuchni zaparzam wodę dodając kilka kropli olejku na wrzątek. Orzeźwia mnie to i napawa optymizmem, kiedy wizualizuję i projektuję w głowie ten dobry nadchodzący dzień.

Ważne są również zapachy używanych przez nas kosmetyków. Wieczorem powinniśmy celować bardziej w lawendę, ponieważ nas uspokoi i rozluźni. Możemy nią skropić także pościel w swojej sypialni…

5
Obecność

Nie ma na świecie lepszej, interaktywnej zabawki dla dziecka niż… jego rodzic. Nie ma doskonalszego nauczyciela i przewodnika niż ten który od pierwszego dnia pokazuje maleńkiej istocie świat. Na początku w obrębie umiejętności rozpoznawania doznań, przez dotyk – ten najważniejszy – masaż, przytulanie, delikatne całusy, następnie poprzez udostępnianie faktur, materiałów, po pozwolenie na wolność eksplorowania świata, kiedy dziecko zaczyna być mobilne. Tak samo smak – od jedynego najlepszego, płynącego prosto z piersi mamy przez testowanie jedzenia, ale i nie tylko, jak dobrze wiemy, raczej całego świata zmysłem smaku. Słuch, kiedy śpiewamy lub czytamy miarowo, wiersze… Szepczemy ‚csiii’ do uszka kiedy płacze i zagadujemy w wózku. Wzrok, skupiony długo na naszej twarzy, a następnie ramię w ramię kiedy pokazujemy dziecku świat. Obecni, pomocni, zaangażowani i świadomi swojej roli. Tysiąckroć lepsi niż najdroższe zabawki świata. My. Dla swoich dzieci….

6 7 9
I jeszcze ścianka fejmu. Sławni i sławniejsi ;). Zdjęcia wzięłam sobie od Malwiny, bo ponoć tak się w internetach robi, że jak się chce jakieś zdjęcie, to się je sobie bierze :D

johnsons-so-much-more-fotograf-maciej-bakalarzdsc_9334 johnsons-so-much-more-fotograf-maciej-bakalarzdsc_9361