Bardzo długo zwlekałam z napisaniem tego wpisu. To prawdziwe wyzwanie, napisać go nie odnosząc się bezpośrednio do przykładów z codzienności moich dzieci. A ich życie, to prywatne, chciałabym pozostawić w spokoju, życiu… nie dogłębnej analizie.

Jednak jeśli ten wpis poruszy choć jedną, dwie osoby – warto!

Rozmyślam o szerokopojętej otaczającej mnie młodzieży, w kontekście tematu bullyingu, czyli szkolnych (i pozaszkolnych) prześladowań. Jako, że jestem w określonym wieku, w którym część koleżanek ma już dzieci szkolne z tematem stykam się aż nader często. Mali oprawcy, dzieci które już w wieku lat kilku potrafią obrażać i poniżać. Znają słowa i określenia nie mieszące się w słowniku, żadnego przyzwoitego człowieka. Jeśli nie macie dzieci szkolnych, to nadmienię, że wyzwiska typu ‚ty geju’, ‚uchodźco’ lub inne (i nie nie piszę tu o głupkach czy durniach, ale o zupełnie innym kalibrze).

Żebyście jednak mogły dogłębnie wczuć się w mój tekst obejrzyjcie najpierw koniecznie wystąpienie na BFG, mojego blogowego kolegi – Virena. I obejrzyjcie je do końca. Wybaczcie kilka wulgaryzmów, ale to są emocje ojca.

Dwunastolatki piszące do siebie „Ty murzynie, ciapaty, hydrancie?”. Ok, moje pytanie – CZYJE TO DZIECI? Serio, czyje? Ile znacie tak skrajnych patologii, żeby rodzic uczył takiego bukietu słownictwa i  jeszcze zachęcał dziecko do używania go? Pewnie nie za wielu… Więc czyje są te dzieci i skąd uczą się tak obrzydliwego podejścia do drugiego człowieka? Nie piszę tylko o kwestii koloru skóry. Moje dziecko jest białe i niebieskookie, a nasłuchało się już masę okropnych treści i komentarzy od kolegów. Nie zawsze wypowiedzianych do niego, czasami podsłuchanych. Ale hallo?! Skąd w ogóle te dzieci znają takie słownictwo i wiedzą jak go używać, żeby drugiego zabolało. Skąd w ogóle chęć, do wywyższania własnej osoby i poniżania innych?

Zdradzę Wam tajemnicę wszechświata – wszystko zależy od Was, rodziców. Jeśli od najmłodszych lat dziecko słyszy niewybredne komentarze na temat uchodźców, ludzi o innej karnacji, wierzeniach, przemyśleniach życiowych, wyglądzie to programuje się na mowę nienawiści. Jeśli od dziecka stymulowane jest do wyścigu szczurów, ganiane po tysiącu zajęć dodatkowych i terroryzowane za ocenę słabszą niż 6, za niebycie najlepszym… programujecie je poczucie wyższości. Przymusowe.

Obejrzałam wczoraj niesamowitą bajkę i polecam każdemu przebieżkę do kina. Film o byczku Fernando. Taka tam bajeczka, a oglądałam z gulą w gardle. I kiedy mój syn szepnął mi do ucha – „mamo, ja jestem jak Fernando – też nie lubię przemocy i kocham przyrodę” to musiałam silnie pracować, żeby tę gulkę przełknąć.

Moje dzieci nigdy nie usłyszały ode mnie, że inny kolor skóry jest gorszy. Nigdy nie obraziliśmy kogokolwiek, niezależnie od jego sytuacji społecznej. Nigdy nie nazwaliśmy  kogokolwiek – obraźliwie – uchodźcą czy ciapatym. Moje dzieci uczę empatii, zrozumienia dla świata i miłości do ludzi. Może teraz jest im gram ciężej, bo nie umieją się tak pięknie obronić i steroryzować grupy dla własnych potrzeb, ale kiedyś wyrosną na wspaniałych ludzi. I choć uczą się walki o przetrwanie w grupie rówieśniczej i już mają trochę naleciałości związanych z tym co nauczyli się od rówieśników, ale ja jestem od tego, żeby to prostować, każdego dnia! Nauczyciel w szkole jest od tego, żeby mi, rodzicowi taką informację przekazywać. Tylko tak mamy szansę zmienić bieg rzeczy. Nie, nie ucząc, że lepiej łokciami się rozpychać to im będzie w życiu łatwiej. Nie będzie! Oprawcy są zagubieni i sfrustrowani często bardziej niż osoby, nad którymi się pastwią. Obejrzyjcie „13 reasons why” – to powinien być obowiązkowy serial każdego rodzica. I przemyślcie, jakiego człowieka chcecie (pomóc) ukształtować i dać dla swiata? Macie mega mało czasu! Mój syn ma (rocznikowo) 10 lat. Jak długo będę miała jeszcze wpływ na jego poglądy? Rok, dwa, pięć? I koniec roboty. Wszystko co już wykonałam w tym czasie, kiedy był malutki, chodził ze mną karmić kaczki, potem jeździł po świecie, obserwując kultury, słuchał naszych rozmów, widział jak pomagam potrzebującym, jak szanujemy ludzi… to cała praca! Nie wygłoszenie 12-latkowi, „nie gadaj do niego ciapaty”, kiedy dzieciak 12 pełnych lat słuchał w domu mowy nienawiści.

Więcej! Przestańmy być głusi, kiedy widzimy i słyszymy takie zachowania u dzieci naszych znajomych czy kolegów w szkole. Póki dzieciaki są małe, można jeszcze zrobić wszystko!

Uwierzcie mi, nikt z Was nigdy nie chciałby usłyszeć od swojego dziecka, że jest tak prześladowane, że chce umrzeć. Dla odmiany wolałabym się zapaść pod ziemię, gdybym wychowała oprawcę, bo to by świadczyło tylko i wyłącznie o mnie.

Viren to super gość. Najmilszy z miłych.. Pewnie jego syn jest najukochańszym chłopcem ever. Jak kiedyś będę w okolicy to wproszę się do nich na jakieś curry, bo obydwoje świetnie gotują.

Peace

Jeśli spodobał Ci się artykuł, podziel się z innymi ! Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email