lalki anatomiczne, lalka anatomiczna
lalki anatomiczne, lalka anatomiczna

Słuchając rozmów mam, czytając artykuły w gazetach i książkach, przeglądając blogi zaczęłam się zastanawiać- kto wychowuje (nasze) dzieci?
Wielokrotnie padają w moim kierunku, z ust innych mam słowa: ‘nie rób … bo jak pójdzie do szkoły to będą się z niego śmiać’.
W przedszkolu Maks wczoraj usłyszał, że ma ‘babski szalik’. Dlaczego ‘babski’? Bo fioletowy (już pomijam fakt, że to był szalik PT).

Nasze dzieci non stop (a i my dobierając im rozrywkę, strój, edukację) muszą ‘patrzeć pod nogi’, żeby się nie wyłamać, żeby nie zostać skrytykowanym przez rówieśników.
I ja się dziś zapytuję- kim są Ci ‘oprawcy’? Patologia? Dzieci rodzin z marginesu społecznego? Ależ nie. Są to normalne rodziny.

Skąd więc w tak małych dzieciakach tak zaściankowe poglądy? Otóż uczymy ich my. Bo skąd dziewczynka lat 5, wie czy coś jest ‘babskie’ czy ‘chłopackie’. Musiała o tym usłyszeć z ust dorosłego. Skąd chłopiec lat 4 widząc zielone sandałki El pomelo, strzela, że są ‘dziewczyńskie’? Skąd nauczył się kategoryzowania rzeczy? Skąd wie jaką rzecz do jakiej kategorii przypisać? Od rodzica.

I teraz spójrzmy na siebie. Uczciwie.
Ile z nas sieknęło kiedyś hasło ‘nie bierz tego, to dla dziewczyn’. Albo ‘taka bluzka? chłopcy takich nie noszą?’ Ile? Strzelam, że większość. I tak zaczynają się poważne problemy. Jeśli przedszkolaki już uczymy szufladkowania w dziedzinie tak banalnej jak płciowość, potem będzie tylko pod górkę.

Wczoraj przeczytałam artykuł w magazynie ‘Gaga’- “Szkoła przemocy, szkoła niemocy” i załamałam się doszczętnie. Życie 7-latka to wojna, a szkoła to poligon. Ale czy o naukę tu chodzi? Skądże. O kolegów, rówieśników. Tak, 7-letnich oprawców których  rodzice uczyli układania świata w szufladki. Nie pasujesz, wylatujesz! Oberwać można za wszystko – nie taki plecak, nie te ubranie, kanapka nie najlepsza… Zaczynają się przezwiska, wyśmiewanie, a na koniec przemoc fizyczna.

I znów pytam? Czy to sama patologia? Czy niziny społeczne? Nie. To ‘nasze’ dzieciaki. W swej bezmyślności lub niewiedzy narzuciliśmy im do wieku lat 7-miu tyle ‘kategorii’, że oni puszczeni w wielki świat zaczynają kategoryzować otoczenie. Koszulka kolorowa – ‘pedał’ (tak, tak się przezywają 7-latki!), plecak/piórnik ‘nie taki’ (nie z Benem 10-em czy innym ‘modnym’ w danej szkole wzorem) – ‘wieśniak’. Nie znasz gier, odpowiednich programów- jesteś debil. Gama wyzwisk jest proporcjonalna do tego co słyszy najbardziej ‘patologiczne’ dziecko w domu. Reszta szybko się uczy i nie chce być gorsza. I mamy podział na grupy i grupki- lepszych i gorszych.

Im dalej w las tym ciężej. Żeby się dopasować musisz zacząć przeklinać, popisywać się co raz to lepszym sprzętem, zacząć stosować używki i tak dalej.. Myślicie, że mocno ‘pojechałam’ z wyobraźnią? Przejdźcie się pod najbliższe gimnazjum. Uszy więdną, oczy same się zamykają.

Dlaczego więc my nie stosujemy ‘terapii odwrotnej’? Dlaczego padają hasła ‘nie przyznawaj się, że masz okres bo koledzy Twojego syna będą się z niego śmiać w szkole’? Dlaczego uparcie chcemy zaniżać w dół?
Smutne jest to, że jesteśmy krajem tak zaściankowym. Kolor skóry inny i palce idą w ruch (oby tylko palce, a nie pięści!). Akcent inny- śmiech. Ubiór inny- wyzwiska.

A wystarczy zacząć od siebie i swoich dzieci. Opowiedzieć przyjaciółkom o swoich metodach. Niech one także porozmawiają ze swoimi koleżankami.

Uczmy nasze dzieci tolerancji. Skupmy się na swoich maluchach, już tych najmniejszych. Rozmawiajmy o różnicach wszelakich jakby to była najoczywistsza oczywistość. Różnimy się, ale szanujemy się. Nie zamykajmy umysłów naszych chłonnych i z natury dobrych dzieci. One same z siebie nie widzą różnic. Nie wiedzą, że różowy kolor przynależy dla danej płci. Nie wiedzą, że ‘nie powinny’ bawić się lalkami/samochodami. Pojęcia nie mają jakiej firmy są ich ubrania i że te mogą mieć lepszą lub gorszą metkę. Nie uczmy ich przypadkowo złych nawyków- popisywania się, chwalenia. Dzieciaki są wspaniałymi obserwatorami. Jeśli tata podjeżdża nowym wozem i i cały dumny pokazuje go kolegom i sąsiadom, mały weźmie na drugi dzień swojego ‘wypasionego’ resoraka i zrobi to samo w przedszkolu. Następnego dnia koledzy dziecka, żeby nie być gorsi przyniosą swoje auta i mamy piękny początek wyścigu szczurów już w przedszkolu. Tylko jak to jest jeszcze zabawne i urocze w wydaniu 3-laków tak przestaje być miłe i przyjemne w szkole, kiedy dzieci ‘nie pasujące’ odsuwa sie od zabaw a chwile później już obraża czy szykanuje.

A co z większymi ‘problemami’?  Mama klockowa pisała ostatnio o adopcji.. Co z poważniejszymi tematami typu, inwalidztwo, inny kolor skóry czy inna religia? Jeśli nasze dzieci w przedszkolu licytują się o kolor szalika, co będzie dalej?

Po artykule Gagi rozważam homeschooling, albo co najmniej szkołę społeczną. Bo jeśli my, rodzice inteligentni, wykształceni prezentujemy tak zaściankowe poglądy, to szybko lepiej nie będzie. Straszne to i bardzo smutne.

lalki anatomiczne, lalka anatomiczna
lalki anatomiczne, lalka anatomiczna

 

Jakiś czas temu na portalu ‚dziecisaważne’ oraz w DDTVN dostrzegłam nowy sklep i jego asortyment z całą misją i ciekawym przesłaniem.

Co sama właścicielka mówi o idei swojego sklepu? Przeczytajcie:

„Sklep „Nie wierzę w bociana” powstał z myślą o rodzicach, którzy chcą wspierać rozwój seksualny swojego dziecka. Kiedy urodziła się moja córka zaczęłam szukać różnych pomocy, które w odpowiednim czasie mogłabym wykorzystać podczas zabawy z dzieckiem. Pomoce te, głównie książeczki poruszały tematykę różnic anatomicznych i kształtowania pozytywnego stosunku do własnego ciała, omawiały zasady bezpiecznego kontaktu z osobami obcymi czy udzielały odpowiedź na pytanie skąd się biorą dzieci. Potem zaczęłam szukać lalek z płcią. Mając pewną bazę pomocy merytorycznych (książek, puzzli i lalek anatomicznych) pomyślałam, że warto podzielić się nią z innymi rodzicami. Obecnie można zauważyć coraz większe zainteresowanie wśród rodziców tym tematem i potrzebą wspierania również i ich. Podczas warsztatów dla rodziców pojawia się wiele pytań: jak reagować na przejawy dziecięcej seksualności, w jaki sposób odpowiadać na pytania seksualne. Rodzice coraz częściej zdają sobie sprawę jak ważna jest to sfera i że wspieranie jej od najmłodszych lat procentuje w późniejszych latach. Łatwiej nam wtedy mówić o seksualności, o tym że jest ona czymś wyjątkowym i pięknym.  Podczas pracy z młodzieżą zaobserwowałam, że wielu rodziców nie podejmuje rozmów z dzieckiem na tematy dotyczące seksualności. Jeśli w domu się o tym mówi to często informacje przekazywane są w duchu przestróg i lęków. Wbrew obiegowym opiniom nastolatkowie chcą podejmować dialog z rodzicami, ale w niejednym domu atmosfera nie sprzyja tego typu rozmowom. Wspieranie dziecka w sferze intymnej daje mu poczucie zrozumienia i pełnej akceptacji. Pamiętajmy, że my rodzice jesteśmy pierwszymi nauczycielami i zawsze (choć czasami nieświadomie) przekazujemy dziecku wzorce dotyczące seksualności.”