1  3   6
Media regularnie biją na alarm – Polacy nie czytają! Kiedyś panowało przekonanie, że związane jest to z faktem niskiego wykształcenia osób nieczytających. Obecnie już wiadomo, że nawet osoby z wyższym wykształceniem w dużej większości czytać nie mają ochoty. Jako kraj mamy jeden z najsłabszych wyników jeśli chodzi o czytelnictwo. Gdzie więc leży przyczyna? Co sprawia, że książki stały się dobrem zbędnym?

Dlaczego nie czytamy?
Powodów zapewne jest wiele. Szybkość życia, mnogość zajęć, nowinki technologiczne czy prozaiczny problem ceny książek. Warto do tego dodać  bardzo słabe ogranie tematu w szkole, zły dobór lektur, czytanie z kluczem i dostępność opracowań (powiedzmy sobie wprost, na bardzo niskim poziomie).
Jest jeszcze jeden powód. Zły przykład lub jego brak. Ojciec czyta „Legia- Górnik 2:0″, więc jest duża nadzieja, że syn nie zostanie książkowym molem. Mama sięga po program telewizyjny, a nie po grubszą lekturę, jest duża szansa, że córka postawi na „Trudne sprawy”, a nie na ‚Lalkę’.

Jak złamać złą passę?
To wszystko jednak da się obejść i zmienić. I my, każdy z nas, rodziców może wpłynąć na przyszłość i zmienić ten stan rzeczy. Jak?
Ucząc dzieci, że czytanie, otaczanie się książkami, kupowanie/wypożyczanie książek, to sprawa oczywista i codzienna. Tak jak jedzenie, chodzenie do pracy/szkoły/przedszkola czy wieczorna kąpiel. Czytanie to przyjemna rutyna, którą wprowadzamy od samego początku. Od pierwszych chwil życia dziecka. Uwierzcie mi na słowo, bardzo szybko poczujecie moc książek.

Jak to wyglądało u nas?
Przyznaję, że byłam bardzo ambitną mamą, zanim nawet zobaczyłam swojego malucha. Czytałam dla… brzucha. Głośno, cokolwiek. Nie dość, że głos mamy uspokaja dziecko, to słowa czytane wypowiadane inaczej niż te mówione są dodatkowym bodźcem rozwojowym.
Potem od niemowlęctwa naprzemiennie z podśpiewywaniem, czytałam Maksiowi krótkie rymowanki. Uwielbiał to. Kiedy zaczął siedzieć i być bardziej ‚kumaty’ dostał własne książeczki, na początku z jedynie pokryte przeróżnymi fakturami, potem z obrazkami i znakami. W tym czasie kontynuowałam rytuał czytania do snu lub w czasie wolnym.
Podobnie sprawy miały się z Lenką, choć ona chciał, nie chciał była otoczona książkami i słuchała tego co czytam jej starszemu bratu.

Efekty.
Moje dzieci KOCHAJĄ czytanie. Uwielbiają książki. Kilka razy w miesiącu chodzimy do księgarni i wertujemy różne księgi. Lenka często „sabotuje” mój portfel angażując się ciut za mocno w analizę organoleptyczną poszczególnych pozycji ;). Jednak kiedy patrzę na moje dzieci które leżą na wykładzinie w sklepie i czytają, analizują, coś rozkładają, naklejają, nie czuję niczego innego niż radość i duma.

Nie ma.. po prostu nie ma takiej opcji, żebyśmy mogli wieczorem nie poczytać młodym. Każdy przynosi wybraną książkę (kłamię, to nigdy nie jest JEDNA książka.. to zawsze jest pół księgarni) i w jednym łóżku wraz z rodzicem, dokonuje się wieczorny rytuał. Lenka wybiera lżejszą treść, wiersze lub krótkie opowiadania. Maks lubi dłuższe książki lub te naukowe, geograficzne i tym podobne.
Dzieci na tyle kochają czytanie, że kiedy nudzą się z nami w różnych miejscach, proszą, żebym czytała im ulotki [np. w jednym z banków zapoznaliśmy się z wszelakimi opcjami kredytowymi. Jaka nauka dla matki! ;)].

Rodzic także czyta.
Ostatnio Olga z otymże.pl na swoim fp, zapytała ‚jak to zrobić, żeby dzieci widziały, że dorosły czyta, kiedy on to robi wtedy kiedy maluchy śpią?”. Badania naukowe jasno mówią, że i tu przykład jest elementem obowiązkowym. Rodzic czyta, babcia czyta, więc czytam i ja.
A u nas sprawa wygląda następująco. Nie dość, że te swoje książki kupuję właśnie na tych wycieczkach księgarnianych, z dziećmi właśnie, to wieczorem po spełnionym rytuale czytania dla dzieci, nakazuję im spać (potraktujmy z dużym przymrużeniem oka słowo ‚nakazuję’ ;)), zaś sama, zanim młodzi zasną czytam swoją książkę. Lenka czasami prosi, żebym czytała jej swoje lektury. Robię to lawirując w treści i lekko dostosowując pod 3-letniego słuchacza. Czasami kiedy myślę, że już śpi, przestaję mówić a ona przez sen szepcze „czytaj mamo.. czytaj”.

Dla tych którzy nie pokochali czytelnictwa tak bardzo jak my, organizowane są co roku przeróżne zachęty. Jedną z takich akcji już po raz trzeci przygotował McDonald’s. 19 listopada 2014 w całej Polsce ruszyła akcja „Czytajmy z McDonald’s” której celem jest promocja czytelnictwa wśród dzieci. Każdy gość który gość który odwiedzi restaurację a dniach 19.11 – 10.12 2014 i zakupi zestaw Happy Meal oraz dowolny McZestaw otrzyma jedną z 5 książek przygotowanych przez McDonald’s i wydawnictwo Egmont (oczywiście zabawkę standardowo też dostanie ;))

Książki dostępne w akcji to:

  • „Historia pewnego statku” (dla starszaków)
  • „Człowiek z czerwoną chorągiewką” (dla starszaków)
  • „Pszczółka Maja – Alarm Niedźwiedziowy” (dla najmłodszych)
  • „Bob Budowniczy – Bob i orkiestra, Straszny Smok” (dla najmłodszych)
  • „Smerfy – Kosmosmerfy” (dla najmłodszych)
    donalddonald-001
    KONKURS!!!
    Przygotowaliśmy dla Was trzy nagrody: „Wielkie księgi. Czytam sobie” także z wydawnictwa Egmont oraz  trzy zestawy po dwie podpórki – do książek na półkę.
    Do każdego pakietu nagród, dodatkowo dostaniecie kupon, upoważniający do odebrania w restauracji jednego McZestawu, jednego Happy Meal :)
    Pytanie konkursowe brzmi:
    Jak Waszej rodzinie wygląda rytuał czytania książek?
    Na Wasze odpowiedzi czekamy do 25.11.2014
    Wyniki pojawią się na blogu 26.11.2014Post powstał w ramach współpracy z Mc Donald’s :)