IMG_6486

Żyjemy w globalnej wiosne. Nasze dzieci chcąc nie chcąc od małego są obywatelami świata. Po części dzięki temu, że od najmłodszych lat dużo podróżują, ale co najbardziej oczywiste, bardzo szybko stają się użytkowniakmi ogólnoświatowej sieci. Informacje, gry, bajki.. cały ich świat jest dwujęzyczny. Język ojczysty oczywiście pojawia się najwcześniej i jest najbardziej oczywistym i codziennie używanym. Jednak nasze dzieci od wieku „0”, żyją ze swiadomością, że istnieje drugi język, często pojawiający się w ich życiu. Ot, na przykład, kiedy rodzice chcą coś ukryć, to mówią… po angielsku :). Jak młodzi chcą mieć kinową wersję bajki to dostępna jest ona najszybciej… po angielsku! Gry, opisy, książki, instrukcje – angielski, angielski, angielski! Że nie skomentuję w jakim języku można domówić się na wycieczkach, wyjazdach czy lotniskach. To dla naszych pociech jest oczywiste stanowczo bardziej niż dla nas kiedy byliśmy w ich wieku.

Logiczne jest więc, że już w żłobkach czy przedszkolach maluchy uczą się tego języka. Wspomaganie dzieci w tej dwujęzyczności powinno być dla nas oczywistym priorytetem. Powiedzmy sobie wprost, kiedy oni będą w naszym wieku, większość społeczeństwa będzie porozumiewała się w języku angielskim, nie tylko an poziomie komunikatywnym ale również perfekcyjnym (np. biznesowym). Nie z akcentem topornym jak pieniek, tylko płynnie i odpowiednim i wyrafinowanym słownictwem ( nie ‚Kali jeść, Kali pić)’.

Moją ulubioną nauką angielskiego jest wyjazd zagraniczny i codziennie obcowanie z językiem. Niestety jest to kosztowna wersja, bo nie wystarczy wyjechać na tydzień, a także dobrze byłoby zapewnić dzieciom kontakt z mówiącymi po angielsku rówieśnikami (szkoła/kolonie). Drugą opcją jest nauka z native speakerem, jednak szkoły sporadycznie dają taką możliwość dla najmłodszych (a szkoda!). Najprostszą i najtańszą metodą nauki języka angielskiego z poprawnym akcentem staje się więc oglądanie bajek, czy później filmów w języku angielskim. Poznajemy wtedy gramatykę mówioną, a nie nudną i niepojętą, jak to przekazywało się za dawnych czasu, a potem nikt nie umiał wprowadzić tego w życie czy mowę. Bajki i filmy są naturalne, i – szczególnie dzieci- szybko podłapują słówka czy całe zdania.

IMG_6460

Dlatego z wielką radością powitaliśmy w naszej rodzinie nowość od Disneya – angielski z ulubionymi bohaterami. Kultowe bajki (na których wychowuje się obecnie większość naszych dzieci) z kanału Disney Junior takie jak „Klub przyjaciół Myszki Miki”, „Agent Specjalny Oso” czy „Mali Einsteini”,  dostały nowych skrzydeł i zamieniły się nie tylko w edukacyjne, ale także uczące języka angielskiego! Do projektu wykorzystano istniejące materiały animowane. Fragmenty tych produkcji zostały specjalnie przeredagowane i zaadaptowane w celu stworzenia atrakcyjnego i funkcjonalnego narzędzia do nauki języka angielskiego.

A wszystko dzięki nowemu, interaktywnemu serwisowi sVOD autorstwa Disneya! Usługa przeznaczona jest już dla najmłodszych widzów (od 3 r.ż) i to do nich trafi najbardziej. Lenka jest zachwycona bajkami! Tak, dostaliśmy pilotażowe, nigdzie niedostępne odcinki i mała ogląda je non stop, znając po dwóch obejrzeniach masę nowych słówek. Ale co najważniejsze, widać jej dobrą zabawę i zaangażowanie!

Pierwszy sezon obejmuje 26 odcinków, z których każdy trwa ok. 38 minut. W każdym odcinku najmłodsi widzowie mają okazję poznać i nauczyć się od 10 do 15 nowych słówek związanych z konkretnym, każdorazowo innym tematem. W każdym filmiku znajdują się sceny w których rozmawiają z naszymi dziećmi mali aktorzy. Jest to bardzo angażujące. Filmiki zawierają także elementy ruchowe i ogólnorozwojowe. Zabawa na całego!

Usługa sVOD jest dostępna dla abonentów Orange już od sierpnia. Dodatkowe info o usłudze jest tu: www.orange.pl

IMG_6469 IMG_6470 disney english disney english
A teraz zobaczcie jak to wygląda w rzeczywistości: