Takich weekendów poproszę więcej. Rodzinnych, powolnych, skupionych na naszej rodzinie i wzajemnych relacjach. Kiedy sama podróż jest niezwykłą przygodą i okazją do rozmów o rzeczach na które nigdy nie ma czasu. Do śpiewania na cały głos w aucie, odwiedzenia wszystkich znajomych, którym obiecało się to wieki temu. Spania w hotelu ‚najulubieńszym’ dzieci, choć miał być basen, a nie było. Śniadań składających się ze wszystkiego czego nacodzień nie wolno. Jazdy windą w górę i w dół tysiąc razy, kilku wizyt w ‚figloraju’ po kilka godzin (!szaleństwo). Kolacji, w postaci pizzy o 21 i nocnego biegu przez manufakturę w poszukiwaniu rajstop bo pogoda się popsuła. Spania, wszyscy razem w jednym łóżku, pobudek, o którejkolwiek chciało nam się wstać. Najlepiej.

Po raz pierwszy rodziną odwiedziliśmy Festiwal Rodzicielstwa Bliskości,  odbywający się w Łodzi. To dla mnie wielka sprawa, bo to mój mąż był inicjatorem wyprawy. A to nie zawsze było oczywistością. Tak jak ja idę bliskości wyznawałam zanim to było modne, bo w 80% wynikała ona z mojej intuicji i wnętrza, tak Pan Tata stał obok, lub uprawiał ‚wychowanie po swojemu’. Z ogromem miłości, ale po utartych ścieżkach ludowych mądrości na temat tego jak wychowywać się dzieci powinno. Z szeregiem bezsensownych często, zakazów i nakazów ‚bo tak trzeba’.
Aż kiedyś, około 2 lata temu okazało się, że jego relacja z dziećmi zaczyna na tym cierpieć i intuicyjnie wybierają one mnie w sytuacjach problemowych, bo dostają wsparcie, zrozumienie, rozmowę, bez oceniania i wycieczek moralizatorskich. Zawsze było ‚mama’ i ‚bo tata’ i zapętlaliśmy się w tej szarpaninie, choć obydwojgu chodziło o dobro dzieci.
Było mi smutno na to patrzeć, bo wiedziałam, że i PT widzi, że coś nie gra i z rąk mu się wyślizguje. Więc siłą zaciągnęłam go na pierwszy warsztat Agnieszki Stein. Siedział w kącie i odmówił udziału, deklarując bycie obserwatorem. Na drugim warsztacie coś już próbował przebąkiwać, a potem… jakoś poszło :)

Dziś nie ma już podziału na ‚mamę’ i tego gościa obok co nic nie kuma. Mąż zbudował sobie wspaniałą relację z obydwojgiem dzieci. W sumie to nie zbudował, a buduje. Bo to proces ciągły. Często znajomi pytają nas ‚po co znowu idziecie na jakieś warsztaty.. i to z psychologiem?! coś tam u Was nie gra?’. No właśnie gra radośnie i głośno. I chcemy tę opcję podgrzewać, rozpalać i nie dać jej zgadnąć. Podkładamy ognia do bliskości, zrozumienia, wolności i szacunku. Uczymy się, wzmacniamy, ładujemy baterię z ludźmi, którzy myślą podobnie.

festiwal rodzicielstwa bliskości 2016 łódź img_7340 festiwal rodzicielstwa bliskości 2016 łódź festiwal rodzicielstwa bliskości 2016 łódź img_7347 img_7350 img_7358 festiwal rodzicielstwa bliskości 2016 łódź img_7365 festiwal rodzicielstwa bliskości 2016 łódź img_7369 img_7370 img_7374 img_7381 img_7388 img_7389 img_7395 img_7398 img_7400 img_7402 art inkubator łódź img_7407 img_7408 robot lego lego robot
Dostałam wielki prezent na samym wyjściu. Podeszła do mnie pani prowadząca warsztaty dla dzieciaków o emocjach. Celowo wypatrzyła mnie i wybiegła, żeby wyrazić swój zachwyt nad Lenką. Warsztat był od 7 r.ż. ale mała dostała się jakimś cudem, ‚na piękne oczy’, a okazało się, że to właśnie moja mała pchła jak nikt inny bajecznie opisywała swoje emocje i uczucia codzienne, oraz z kart warsztatowych. Pani orzekła, że jak mało kto umiała ocenić i opisać emocje i chętnie o nich rozmawiała. Miód na moje serce i wielki kop motywacyjny. Takie podsumowanie tego weekendu, że warto inwestować w relacje, bo kiedyś to zaprocentuje.