To miejsce mojego nowego domu spędzało mi sen z oczu. Bo niby wszystko było całkiem ładne w projektach I, II, ale to było takie totalnie… nie moje.

Potem dzięki moim najwspanialszym czytelniczkom (milion uścisków wam ślę!) powstał projekt III – tu poczułam, że to jest kuchnia dla nas. Dopasowana idealnie i na miarę, do naszej rodziny. Ma spore, rodzinne siedzisko pod oknem, blat do pracy. Jest niebanalna acz klasyczna. Ideał. Wystarczyło ją ubrać w projekt.

I tu gdzieś rozstałam się z panią architekt nr. 1, którą zastąpiła Kasia. Kasia to także czytelniczka. Sama się zgłosiła już wcześniej, że pomoże bo projektuje i czyta Maki. Odrzuciłam ją bo wydawała mi się za droga. Ale jak powszechnie wiadomo biedny/oszczędny płaci 2x. Więc ostatecznie wróciłam do Kasi z podkulonym ogonem. I muszę powiedzieć to publicznie- uwielbiam ją!
To był strzał w 10-tkę. Kaśka czyta mi w myślach. Godzi się na 2198432034982394 poprawek. Bo problem polega na tym, że jestem najgorszym typem klienta- klientem z wizją. A ona ma tą wizję odrysować i ubarwić. Kasia czasami się śmieje, że nie daję jej pola do popisu. Więc daję jej. A potem rysujemy po mojemu ;).

Bo ja dokładnie wiem jak mój dom ma wyglądać. W jakim miejscu będę się czuła ‚jak u siebie’. No i Kasia cierpliwie się na to godzi i prowadzi mnie za rękę. I wychodzą nam z tej współpracy naprawdę rewelacyjne rzeczy.

Chciałabym się Wam pochwalić ostatecznym projektem kuchni.
Niestety znowu w II wersjach- rozważnej i romantycznej ;)

I. Romantyczna:

kuchnia skandynawska projekt kuchnia skandynawska projekt kuchnia skandynawska projekt
(tego zagubionego brązu na parapecie i nodze od stołu nie będzie, to stare wizje ;))

Plusy:
Deska na podłodze i drewniany blat- 100% mojego klimatu. Delikatna, stonowana. Wulkan mieszkający we mnie czuje się uspokojony i przyjemnie schłodzony. Mogłabym gotować całe dnie.
Minusy:
Tak jak panel na podłodze mnie nie przeraża (dobralibyśmy twardy, dostosowany pod ogrzewanie podłogowe, więc rozlana woda nie byłaby straszna), tak drewnianemu blatowi nie ufam. Lękam się o jego wygląd po 2 zupach i wylanym soku.

II. Rozważna (z pazurem):

kuchnia skandynawska projekt kuchnia skandynawska projekt kuchnia skandynawska projekt kuchnia skandynawska projekt unnamed
Plusy:
Blat – szary konglomerat – praktyczny, można i ciepły garnek postawić i ciąć na nim, bez obawy, że zostaną „wspomnienia” na zawsze. Podłoga- kafelki, podgrzewane które łatwo przetrzeć/umyć. Fajnym dodatkiem jest też farba tablicowo- magnesowa na plakaty czy dziecięce arcydzieła.
Minusy:
‚Zwymyśliłam’ sobie tą szachownicę na podłodze. Tak mi się podobała, tak się podniecałam i… chyba już mi się znudziła :/. A jak jest szansa, że znielubię ją zanim powstanie kuchnia, to co dalej? Czy jest szansa, że mi się odmieni?

No i co sądzicie? Tym razem nie proszę Was o info. nt. roszad w ustawieniu, bo tu już nic nie wchodzi w grę (elektryka i hydraulika ogarnięta, a poza tym, kooocham ten projekt :)).
Możecie zaś mi śmiało doradzać odnośnie blatu i podłogi. Dodam tylko, że żadne płytki wzorzyste mi się nie podobają. Opcją byłyby białe, ale wtedy z kuchni zrobiłby się zakład psychiatryczny ;)

Na koniec słowo na niedzielę od Kasi i jej współpracowniczki. Proszę mi tylko nie zawalać ich robotą bo mamy jeszcze dużo pracy u mnie ;):

MuW Architekci to studio projektowe stworzone przez dwie absolwentki Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej Katarzynę Michalis oraz Katarzynę Wróblewską.
Poznałyśmy się na studiach i zaczęłyśmy współpracować, wtedy już powstawały nasze
pierwsze realizacje. Kolejne projekty dały nam doświadczenie, aby podjąć się nawet
najbardziej skomplikowane projekty.
W naszej pracy projektowej staramy się jak najdokładniej odczytać potrzeby klienta i to one są dla nas najważniejsze. W projektowaniu szukamy dobrych proporcji, cenimy naturalne materiały. Staramy się aby nasze wnętrza były ponadczasowe i funkcjonalne.
Dzięki wiedzy technicznej zdobytej podczas studiów oraz w pracy zawodowej jesteśmy w
stanie profesjonalnie podejść do każdego tematu.”