153
4

Doskonale pamiętam swój pierwszy zestaw LEGO, była to cysterna OCTAN dostałem ją od moich sióstr, a ukryły ją przede mną na górnej półce szafy w salonie,pamiętam też drugi – żółta wyścigówka, tak samo, czwarty i piąty… mimo, że minęło ponad 20 lat.

Pamiętam, że trzymałem klocki w dolnej szufladzie, która była wiecznie otwarta i… pusta, bo LEGO było non stop na dywanie. To był jeszcze czas bez komputerów, konsol i w ogóle elektronicznej rozrywki, a nie sorry, był wilk i jajka. Samo LEGO było bardzo drogie i trudno dostępne jak na tamte czasy (dzisiaj też nie należy do najtańszych, ale duża różnorodność sprawia, że każdy znajdzie coś na swoją kieszeń). Pod koniec lat 80-tych do kupienia jedynie w sieci Pewex, potem na początku lat 90-tych również w Baltonie. Wycieczki do tych sklepów to była uczta dla wszystkich zmysłów, samo ich oglądanie wzbudzało ogromne emocje (po wejściu do Pewexu od razu oczom ukazywał się statek piracki za milion złotych!). Mimo, że byłem dzieckiem i mogłem przecież płakać i rzucać się na ziemie aby wymusić na rodzicach zakup, to jednak darzyłem te klocki wyjątkowym szacunkiem, wiedziałem, że nie mogę ich mieć na zawołanie. Tworzyło to dodatkową atmosferę wyjątkowości tej zabawki. Rodzice kupowali mi jeden zestaw na pół roku i były to niesamowite dni, natomiast resztę czasu przeznaczałem na marzenia i wybieranie kolejnego zestawu ze specjalnych firmowych katalogów, które mogłem przeglądać całymi dniami ( przed oficjalnymi katalogami LEGO, były firmowe anglojęzyczne książeczki Pewexu, jedna czy dwie  na całe miasto, którą rodziny sobie nawzajem pożyczały).

Mogłoby się wydawać, że dzisiaj w dobie konsol, tabletów i innych sprzętów do grania, tradycyjne zabawki pójdą w odstawkę i w dużej mierze tak się dzieje. Natomiast  LEGO jest jedyną zabawką, która tak dobrze przetrwała próbę czasu. Owszem dzisiaj LEGO to nie tylko klocki, ale również gry, filmy, ubrania, parki rozrywki, natomiast fundamentem dalej pozostają właśnie klocki.

Czekałem  niecierpliwie na ten dzień kiedy Maks wkroczy w świat LEGO, który pochłonie go bez reszty. Szczerze mówiąc miałem małe nadzieje bo w jego świecie rządziła aktywność sportowa i książki (oraz oczywiście bajki i gry). Duże pudło DUPLO, które zbierał (a raczej zbieraliśmy my, rodzice) od małego nie było w stanie zainteresować go na dłużej niż 15 minut, więc dalsze perspektywy nie napawały optymizmem.

Czas mijał… mijały miesiące, lata.

Momentem przełomowym okazała się zabawa z kuzynami, którzy są już na etapie Technicsa. Maks zachęcony tym widokiem postanowił przeskoczyć z DUPLO od razu na… właśnie Technicsa, i kupił jeden zestaw za zaoszczędzone pieniądze. Oczywiście nie potrafił go jeszcze złożyć sam, natomiast był to moment, który musieliśmy wykorzystać. Po kilku dniach postanowiliśmy kupić pierwszy zestaw z serii LEGO Creator, przeznaczony dla dzieci od lat 5. Pomogła 2-tygodniowa choroba i przymusowy pobyt w domu.

Zanim się obejrzeliśmy Maks został fanem LEGO, chyba jeszcze większym niż ja w jego wieku! Codziennie spędza po kilka godzin przed swoim biurkiem, układając coraz to nowsze budowle, potem robi sobie piętnastominutowe przerwy i idzie dalej przebudowywać.

Od kilku tygodni woli układać nowe modele, konstrukcje LEGO niż oglądać wieczorem bajkę! Po przebudzeniu, pierwsze kroki kieruje do biurka, a o iPadzie przypomina sobie sporadycznie.

Co takiego mają w sobie te klocki, że od pokoleń stanowią jedną z ulubionych zabawek, skutecznie przeciwstawiając się rozrywce elektronicznej ? Gdzieś tam sobie wyobrażam ten sztab psychologów który pracuje nad tym, aby ich zabawki były cały czas pożądane przez dzieci. Z drugiej strony, dzieci pozostaną dziećmi i Maks pod wieloma względami nie różni się ode mnie kiedy byłem w jego wieku, więc tacy psycholodzy nie powinni mieć za dużo roboty. Oczywiście Maks jest moim synem, ale geny raczej nie mają tu wiele wspólnego z zamiłowaniem do LEGO, tak już po prostu jest, dzieci je kochają!

Jako marketingowiec, mógłbym analizować historię marki, jakie po kolei kroki podejmowali, aby rozwijać swoje zabawki ( nowe serie, elementy, cały ekosystem), tylko, że nie ma takiego sensu, LEGO jest, działa i spełnia tę samą rolę co zawsze – ćwiczy kreatywność, uczy logicznego myślenia, pobudza wyobraźnię… no i co najważniejsze sprawia, że dziecko choć na jakiś czas zapominam o bajkach i grach!

Osobiście nie mogę doczekać się, kiedy Maks osiągnie 10 lat i będzie mógł spróbować swoich sił z LEGO Mindstorms. W wielu miastach organizowane są zajęcia dla dzieci z programowania robotów z wykorzystaniem tych klocków i co roku sprawdzam, czy to już, bo zawsze zapominam od jakiego wieku są zapisy. Jeszcze trochę… Branża IT czeka, w końcu to mój syn :)

PT

67

2
Bluzka Maksa – Mayoral

Zdjęcia wykonane aparatem SONY NEX 5T