Od jakiegoś czasu czułam się zobowiązana napisać Wam ten tekst. Po pierwszych dwóch wpisach o posiadaniu nowego członka rodziny (TU i TU) sielanka zamieniła się w real life lub momentami hard life. Pomyślałam więc, że uczciwie byłoby napisać także o minusach posiadania psa. Dlaczego?

Nadchodzi okres w którym – jak co roku – pies wydaje się być idealnym prezentem. Co roku także masa szczeniaków ląduje w schroniskach, bo puchata maskotka okazała się jednak żywą, wymagającą istotą.
Bardzo wymagającą, o czym mówi się sporadycznie, skupiając raczej na sielance, miłości i puchatych przytulańcach. A życie z psem, szczeniakiem to nie tylko sweet focie i fun.

1. Psie niemowlę
Po pierwsze i najważniejsze nie kupujecie psa, a psie dziecko. Chyba, że adoptujecie dorosłego psa, to sprawa może wyglądać inaczej. Choć także może się to wiązać z minusami – pies będzie miał swoje nawyki przyzwyczajenia, nie zawsze idealnie wkomponowujące się w waszą rutynę.

Życie ze szczeniakiem, bardzo przypomina czasy posiadania niemowlęcia. Nie śpisz w nocy, bo pies piszczy, tęskni, więc śpicie z nim na zmiany. Piesek nie ma uregulowanych pór jedzenia i wydalania, więc jest duża szansa, że przez dłuższy czas będzie trzeba wyprowadzać go w nocy.

Piesek nie wie, że załatwiać się trzeba na podwórku. Myślicie, że to problem jednej kupki i starcia podłogi. To setki kup, siuśków, obrobione dywany, dywaniki, kąty, podłogi, maty, poduszki, koce i co się da. W ostatnich trzech miesiącach pralka i suszarka włączone były non stop aż nam padły :/. Bo prać trzeba na 90C, żeby zabić nieproszonych gości (za chwilę do tego dojdziemy).

Piesek domaga się non stop atencji. Zabrany został od mamy i stadka rodzeństwa. Pragnie więc uwagi, zabawy. Nie ważne, że pracujesz, gotujesz, sprzątasz. On potrzebuje miłości i przytulasów, więc piszczy, jęczy, szczeka.

Psi dzieciak vrs ludzkie dzieciaki = problemy. Należy pilnować obydwu stron. Szczeniaczek ma zęby jak igiełki i lubi sobie dziecko podgryźć w zabawie. Lenka często płacze, że B. ją ugryzła. Że nie wspomnę o dziesiątkach porwanych sukienek, rajstop czy spodni. Ludzkie dzieciaki zaś nie zawsze wystarczająco ostrożnie bawią się z psem. Budzi to sporo konfliktów domowych i ogólnego stresu.

2. Pasożyty
Z różnych badań wynika, że 80-90% szczeniąt ma jakieś pasożyty. Czasami zdaża się wątpliwa przyjemność zobaczyć je w akcji. Trzeba wtedy odrobaczyć pieska, ale także… rodzinę. Szczególnie jeśli obecne w niej są dzieci. Należy pilnować maluchy notorycznie, żeby myły ręce po zabawie z psem, czego oczywiście nie robią i dłubią w buzi jednocześnie całując psa. To jak walka z wiatrakami.
Do tego – pranie. Wszystko należy czyścić w temp. powyżej 70C. Mam za sobą trzy miesiące sprzątania, szorowania, prania, dezynfekowania. Jak niekończąca się opowieść. I ta świadomość, że większość psów na sierści i tak nosi jaja jakiś pasożytów. Ciężko o tym zapomnieć po przeczytaniu kilku artykułów i po obejrzeniu uświadamiających filmików.

3. Kleszcze
Jak tylko zaczęłam wychodzić na prostą z opcją ‚pasożyty’ pojawiły się kleszcze. Ale nie, że tam jeden wpity i tyle. Pies zabezpieczony kropelkami i innymi cudami (dostosowanymi do wieku) nosił nam kleszcze hurtowo. Wpite na sobie, na sierści, łapach. Kleszcze chodziły nam dosłownie wszędzie – po podłogach, ścianach, poduszkach.

I muszę przyznać, że to był moment w którym ja, osoba zdaje się dorosła, dojrzała, odpowiedzialna, miałam dosyć. Dla większość z Was kleszcz to taki tam robaczek, jakich wiele. Ja mam boreliozę. Wiele przez te 14 lat od diagnozy się przez nią wycierpiałam. Bywałam niepełnosprawna, spędzałam miesiące w szpitalach. Dla mnie to nie robaczek. Dla mnie to śmiertelne zagrożenie. Kiedy więc ni jak nie mogliśmy powstrzymać inwazji kleszczy z psa, na nasz dom, czułam się niejako zobowiązana wybierać-  między zdrowiem i bezpieczeństwem dzieci a psem. I rachunek wydawał mi się nierównoważny. Brakowało naprawdę niewiele, żebyśmy pożegnali się z Bridget bo weterynarze nie mieli nam zbyt wiele do zaoferowania więcej, aż pewnego dnia poszłam do zwykłego, osiedlowego sklepu z psią karmą, a tam pani poleciła mi magiczną obrożę. Niby od 7-mego m-ca, ale ponoć miało być ok. Od tego czasu w naszym domu nie było żadnego obcego.

4. Brud, syf, kiła ;)
Jestem mega giga czyściochem. Dało się to chyba już przez 3 lata, zauważyć. I powiem Wam, że dla osób mojego typu posiadanie psa to codzienne chodzenie po cienkim lodzie nerwicy. Każde wyjście na spacer w okresie jesiennym to łapki w czarnoziemie, glinie lub piasku. Trzeba więc te łapy myć. Szczeniak wychodzi w dzień około 5-10x. Czasami dziecko wpuści psa po spacerze bez mycia łap. Tak średnio nie mniej niż raz dziennie. Wtedy musisz zmyć podłogę. Codziennie. Dwa x dziennie. Bo masz dzieci, które po tym błocie i piachu na Twoich dechach, się taczają. Kupiłam nawet nowy mop z wirującą nakładką na wiadro, żeby było szybciej ;). Mycie podłóg wchodzi w krew. Nawet Pan Tata opanował tę tajemną sztukę i przez ostatnie 3 m-ce umył podłogę więcej niż przez 8 lat małżeństwa.

5. Koszta
Trochę boję się to napisać, bo Pan Tata słucha ;), ale pies pochłonął do tego czasu dobre kilka tys zł. Sam jego zakup, szczepienia, odrobaczanie, legowiska, koce, zabawki, przekąski, karmy. Jeśli doliczymy do tego koszty zniszczonych ubrań, mebli, naszą kurację od pasożytów, chemię zakupioną, żeby dokładnie wyczyścić dom, sumy będą ogromne. A nasz piesek nawet nigdy nie był jeszcze chory…

Gdzieś na końcu tego maratonu przygód dochodzi moment w którym sobie uzmysławiasz, że pokochałeś psiaka i mimo punktów powyżej kochasz go jak członka rodziny. Czekasz na moment kiedy nie będzie już szczeniakiem, a psem i obowiązków będzie choć trochę mniej. Rozumiesz, że pewnie dylematy pozostaną na zawsze i zaczynasz rozmyślać jak przyszłość planować i projektować z uwzględnieniem nowego lokatora. Nie zostaje Ci wtedy nic innego jak:

6. Dostosowanie domu i życia pod pupila

Dla nas oznacza to:
– czasowe zamontowanie zabezpieczenia na schodach (Bridget nie rozumie wciąż, że wszystko powyżej parteru to też dom, więc sika i robi kupę wszędzie – na pościel, łóżka, kanapy, koce, dywany)
– wybudowanie płotu oddzielającego dwie strony domu (obecnie cała trawa jest obrobiona jak pole minowe. w przyszłości, kiedy pory spacerów się uregulują, chcielibyśmy, żeby załatwiała się na spacerze i na luzie biegała sobie na froncie domu. zaś trawa niech zostanie dla dzieci :)
– ustalenie godzin spacerów B. i osób ją wyprowadzających
– przetestowanie hotelu dla psów, na czas naszych wyjazdów, kiedy to dziadkowie nie będą mogli zajmować się psem
– przystosowanie się do podróży z psem, który ma chorobę lokomocyjną (B. wymiotuje nawet podczas krótkich podróży. Np. po sesji widocznej poniżej, gdzie podjechaliśmy kilometr, zarzygała całego PT, aparat i wiatrołap ;))
– zapisanie B. do szkółki psich dobrych manier, lub kurs dla nas (póki co B. szczeka kiedy jemy, drapie w drzwi, ciągnie na spacerze, żre co znajdzie na drodze, gryzie dzieci i robi wiele innych rzeczy, które w przyszłości mogą być problematyczne ;))

No ale kochamy też naszą pchłę. Jest najsłodszym i najbardziej kochającym psem na świecie. Zawsze wdzięczna i radosna. Jest w stanie wszystko wybaczyć dzieciom, choć czasami chowa się za moimi nogami kiedy młodzi się rozszaleją. Maki wchodząc do domu nie wołają „hej mamo!”, a „Briiiidgeeeet!” a potem przytulają się, turlają i bawią. Maks stał się obowiązkowy i codziennie 1-2x wyprowadza psa. Ja kupuję mu różne żujko – przysmaki to przynajmniej przestała mi zżerać meble i dostaję buziaki za każdy z nich. B. jest bardzo mądra. Wpadki z siusikami/kupą zdarzają się tylko w sytuacjach krytycznych. PT ją pokochał. To on codziennie wstaje do niej w nocy. Serio! Jak ją ostatnio całą noc bolał brzuch i wymiotowała, to on spał obok na sofie, czuwając. Skradła nam serducho całkowicie i jesteśmy gotowi dostosować swoje życie pod nią.

Jeśli jednak Ty nie jesteś pewien czy podołałbyś podpunktom powyżej, wpadnij do nas, czy swoich znajomych pobawić się z psem i może to wystarczy… Przemyśl, czy masz czas i siłę przebrnąć przez te wątpliwe rozrywki. Faktem jest, że na koniec dostaniesz wiernego i wspaniałego przyjaciela.

Czy jesteś gotów?

DSC00150-2 cavalier spaniel DSC00156-2 cavalier king charles spaniel DSC00175-2 cavalier king charles spaniel DSC00193-3 DSC00210-2 DSC00221-2 DSC00222-2 cavalier king charles spaniel DSC00252-2 DSC00253-2
Żeby rozładować atmosferę zobaczcie moje próby zrobienia zdjęć Bridget :)

cavalier king charles spaniel cavalier king charles spaniel cavalier king charles spaniel cavalier king charles spaniel cavalier king charles spaniel
Cóż… może innym razem.

Lenka:
Czapka, rękawiczki – Zara
Apaszka, kurtka – Mango
Spódnica, rajstopy – Popupshop
Buty – Little Gold King

Maks:
Czapka/kurtka – Gap
Rękawiczki/komin – Zara
Spodnie – H&M
Buty – Mrugała