num noms

Każde dziecko jest jakimś ‚typem zabawkowym‚. Niektórzy są kolekcjonerami autek, zwolennikami ‚zawsze Lego!’ lub miłośnikami lalek. Większość dzieci zabawek ma za dużo i służą one głównie jako ‚półkownicy’. Ja systematycznie oczyszczam półki młodych, rozdając i sprzedajac to czym się nie bawią dłużej niż pół roku (i wiem, że do tego nie wrócą).
I tak oto Maks jest typowym książkowym geekem, miłośnikiem gier, eksperymentów i nowych technologi. Zaś Lenka jest… zbieraczem. Nigdy nie można jej kupić zabawki wiedząc, że coś podobało jej się pół roku temu, bo do tego czasu mogło się jej 5x odmienić. Szczęśliwie dla od miany, mojej córce można sprawić największą przyjemność za 15-30zł, bo to co zbiera, często mieści się w tej sumie. Ostatnie trzy zajawki to Tsum Tsumy (pokazywałam Wam je TU), Lol Surprise (nagramy :)) i … miłość największa, NUM NOMSY! Te ostatnie zawojowały sercem na tyle mocno, że Lenka rozbudowuje kolekcję co jakiś czas. Choooć w geście miłości do koleżanek połowę rozdała O.o
Zobaczcie jak sama je prezentuje:

 

 

Ostatnio marzy o walizeczce dla Num Nomsików, zaś u babci zamówiła już sobie zestaw z autobusem, a za pieniądze za wypadnięty ząbek kupiła sobie ostatnio Fabrykę Lakierów i tu wielki WARNING!!! Kto nie widział naszego instastories… uważajcie na ten zestaw! W skład jego wchodzą bardzo silnie kolorujące barwniki. Wszystko czego tkną jest trwale zafarbowane. Zabawka imho 10+ i to pod okiem dorosłego. Więc nie polecam. Reszta jest raczej bezpieczna :)

Jeśli spodobał Ci się artykuł, podziel się z innymi ! Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterEmail this to someone