DSC04432-2

Jak zawsze z wyjazdów przywozimy maluchom drobne gifty. Mam dobre skojarzenia z tym momentem, jako, że mój tatuś z delegacji przywoził mi przeróżne pamiątki i drobiazgi. Strasznie czekałam na ten moment i wiem, że Maki równie mocno oczekują na nas jak i na podarunki.

Tym razem jednym z naszych wyborów był Glibbi – proszek zamieniający wodę w żel. Pomyślałam, że nie dość, że jest to świetna zabawa, jako, że Maki kochają wszystkie kąpielowe udziwniacze, to jeszcze jest to fajny pomysł odwrażliwiający (patrz wpis o zaburzenia SI).
Prezenty wręczyliśmy w niedzielę i jeszcze tego samego wieczoru maluszki chciały się wykąpać w nowym żelu. I nagle Maksymilanowi przypomniała się reklama danego specyfiku, czym podzielił się z Lenką. „Puszku Syjamski (nie pytajcie), pamiętasz?! To dżungla z reklamy!”

I tu wydarzyło się coś czego wtedy kompletnie nie rozumieliśmy, a co wprowadziło nas w osłupienie. Lenka wpadła w histerię i zaczęła uciekać na dół, a potem biec za mną na podwórko. Wskoczyła dosłownie na moje ręce i płacząc przywarła do mnie całym ciałkiem. Przez chwilę myślałam, że to może powyjazdowa tęsknota, jednak kiedy zaczęłam jej tłumaczyć, że woda nalewa się do kąpieli i musimy podążać na górę, malutka zaczęła się wić i wyrywać i krzyczeć, że ona tam nie pójdzie, nie chce na górę i trzeba biec ratować Mania i tatę! Wciąż nie wiedząc o co chodzi zaczęłam z nią rozmawiać i uspakajać, że jest ok, że to tylko kąpiel i zaraz pójdziemy się przytulać do jej łóżeczka. Jednak ona zapytała czy wsypaliśmy do wanny ten żel? Odpowiedziałam, że tak, na co Lenka zaczęła krzyczeć, że z wody zaraz zaczną wychodzić wielkie pająki i musimy uciekać! Ok… to mnie przeraziło. Jakie pająki? O co w ogóle chodzi. Wiedziałam, że ktoś jej coś musiał powiedzieć, ale stawiałam na wyobraźnię starszego brata. Oddałam Lenkę, PT i poszłam zbadać sprawę.

Wszystko wyjaśnił mi Maks. Okazuje się, że (w rozumieniu dzieci) reklama Glibbi mówi o wodzie za zamieniającej się w… dżunglę. A młodzi oglądając reklamę sobie dopowiedzieli, że wychodzą z niej pająki i krokodyle. Ponoć są też inne wersje kolorystyczne – niebieski ocean z rekinami, czerwony, wybuchający wulkan i różowy – zmieniający w syrenkę czy księżniczkę. Tyle dowiedziałam się od dzieci. Godzinę rozmawiałam z Lenką o tym czym jest reklama a czym nie jest Glibbi. Ostatecznie prawie się udało, jednak nieufność pozostała.

Po raz pierwszy dostrzegłam ogromną moc reklamy. Moje dzieci nie oglądają ich praktycznie w ogóle. Obecnie nie mamy nawet TV (tzn. odbiornik mamy, ale tylko tyle). Reklamy musiały zobaczyć u dziadków. Zawsze oglądając je pytają „kupisz mi to?” Kiedy odpowiadam ‚nie’, smucą się, zaś przy każdym ‚tak’ wpadają w euforię choć po 30 sekundach zapominają co chciały… bo pojawia się kolejne świecidełko i kolejny „muszęmieć”.

Bloki reklamowe są głośniejsze niż reszta programu. Kolorowe, atrakcyjne muzycznie, zdjęciowo. Przyciągające, wręcz wołające „musisz mnie mieć!”, „to odmieni Twoje życie, zabawa stanie się ciekawsza”. Sprawia, że dziecko bezustannie ma ochotę dokonywać decyzji zakupowych, czując emocje, adrenalinę, radość płynącą z reklamy. Uczy się tego wzorca i najprawdopodobniej będzie go powielać także w życiu dorosłym, właśnie dlatego, żeby pojawiła się ta przyjemność z posiadania nowinki.

W naszym przypadku temat pojawił się dość traumatycznie, ale pomyślcie o rozczarowaniu jakie niesie ze sobą zakup lalki która miała latać lub pływać, jak na reklamie, a okazuje się statycznym kawałkiem plastiku. Jak chodzące pieski, walczące roboty muszą dołować po wyjściu ze sklepu i wyjęcia ich z pudełka. Nie to obiecywano!
Szczególnie maluchy narażone są na wpływ reklam, ponieważ ich psychika nie jest gotowa na ilość bodźców i marketingowych trików zastosowanych w reklamach. Do tego wychowane w prawdomównym otoczeniu są łatwym łupem dla kłamliwego przekazu płynącego z odbiorników.

Reklamy mają ogromny wpływ na nasze dzieci, dlatego warto rozmawiać z dziećmi o oszustwach i trikach nam sprzedawanych, lub najlepiej, do pewnego wieku wybierać programy czy kanały, które reklam nie posiadają. Łatwiej będzie cieszyć się lalką, pieskiem czy gęstym żelem w kąpieli bez dobudowanej wizji i ideologii płynącej ze szklanego odbiornika.

DSC04447-2 DSC04448-2