W nowym domu mieszkamy od czterech miesięcy. Zadomowiliśmy się już i stanowczo kochamy to nasze miejsce na ziemi. Ja za starym mieszkaniem nie tęsknię w ogóle. Pan Tata, czasami. Bardziej za spokojem, które ze sobą niosło, niż samymi murami. Bo budowa domu i te pierwsze miesiące to wielka radość, ale też ciągły chaos. A my z PT lubimy porządek. I nie o czystą podłogę nam chodzi, ale o uporządkowanie życia. Kiedy wszystko ma swoje miejsce i jakiś cel sens.

Jako, że wprowadziliśmy się w praktycznie puste ściany, bez starych mebli, bez tony gratów, ogrywamy i uzupełniamy tę przestrzeń i codzienność, każdego dnia, tygodnia, miesiąca. Ciągle pojawiają się  w naszym domu nowe meble, lampy, dywany, stoliki, biurka itp. I nieodmiennie jest tu trochę pusto. Kiedy szukamy czegoś ważnego przekopujemy się wciąż przez kartony. Garderoba jesienno – zimowa wciąż wisi w starym mieszkaniu. Ale krok po kroku robi się swojsko w tym naszym domu.

DSC07939-2DSC07943-2DSC07950-2
Większości zakupów dokonuję przez internet. W Białymstoku mamy dość ubogą ofertę mebli skandynawskich, minimalistycznych czy ‚dizajnerskich’. Zaś jak coś już znajdę to mam świadomość, że w sieci, dana rzecz kosztuje około 30% taniej. Więc zamawiam jak leci – meble, lampy, dodatki, dywany i inne bibeloty. Sprawdzalność i poziom zadowolenia – 95%. Sporadycznie coś wygląda lepiej na zdjęciu i w moim wyobrażeniu, niż w rzeczywistości.

Szperam też na aukcjach ze starociami – tak udało mi się kupić krzesło Lenki oraz bujany, drewniany fotel (o które pytacie najczęściej). Staram się nie fiksować na cenę produktu. Łączę tanie, proste meble z takimi perełkami, czasami kosztownymi, które np. bardzo chciałam mieć, lub idealnie pasują do danego wnętrza. Potem wyczekuję kuriera, czasami kilka tygodni. W przypadku lamp, kolejnym krokiem jest telefon do elektryka, z błaganiem, żeby zamontował. Szczęśliwie naszym elektrykiem jest mąż mojej koleżanki Agi (tej od 3 córeczek.. starsze czytelniczki pamiętają, nowsze mogą zajrzeć tu–> KLIK). Więc ją przepraszam, że znowu jej mąż sobotni wieczór spędza u nas a jemu to kawki to ciasta podtykam. Bo trochę tego oświetlenia w domu jest. Jeden z dobrze zakamuflowanych kosztów z których nie zdajemy sobie sprawy budując dom. A potem 15 malutkich światełek, które się zaprojektowało jako ‚lampki wskazujące ciąg komunikacyjny’, 2-3 tys zł. I tu następuje lekkie zdziwienie, że punktów świetlnych ma się w domu ze 100.

lampa hk livinglampa hk livinglampa hk livinglampa hk living
To, że wszystko kosztuje niemało, już wiemy. Potrzeby na tym etapie zawsze będą większe niż domowy budżet. Czekanie aż „się uzbiera” może nie mieć końca. A chciałoby się od czasu do czasu uzupełniać te nowe przestrzenie czymś co nada im uroku, charakteru i co najważniejsze, będzie funkcjonalne.

Dzięki karcie Flexia z Banku Pekao S.A. (o której pisałam Wam już TU) zakupów możemy dokonywać przez internet. Limit kredytowy to nawet aż 15 tys zł! Potem w domowym zaciszu, przed komputerem lub mobilnie możemy sobie przemyśleć i oszacować przyszły budżet i te zadłużenie rozłożyć na akceptowalne przez nas, miesięczne raty.

Przykładowo. Sofa + stolik + nowa miętowa lampa i miętowe krzesło + oświetlenie ciągu komunikacyjnego to koszt około 5000 zł.

Spłatę 5000 zł rozkładamy na 12 rat, miesięcznie koszt tego kredytu to 14,55 zł + kapitał 416,66 zł. Cały koszt kredytu 12 rat x 14,55 zł – to jest 174,60 zł, a cała kwota do spłaty to 5174,60 zł

Warto też wspomnieć, że do końca marca 2016 jest promocja 3 x 0zł, dzięki której nie zapłacimy prowizji od kredytu. Czyli powyższy kredyt mógłby wyglądać tak – 3 x 1666,66 zł i żadnej prowizji! Całkowita kwota do spłaty 5000 zł – dokładnie tyle ile wydaliśmy. A w domu jasno już i usiąść jest na czym :)

DSC08015-2

DSC08032-2DSC08011-2
Kartę Flexia możecie wybrać sobie spośród wielu ciekawych wzorów – krajobrazy, zwierzęta, zabytki. Maksowi spodobały się oczy kociska, jednak nie wszystkim domownikom ten wzór przypadł do gustu… ;)

pekao flexia

DSC08447

Wyniki konkursu z ostatniego postu >klik< z pytaniem konkursowym: „Jeśli miałabyś 1-5 tys zł. gotówki na co byś ją wydała? Co jest Twoją najpilniejszą potrzebą lub największym marzeniem? ?”

1. Aga G.
„Przyznaję się, równo pod przysłowiowym sufitem chyba nie mam – pieniądze wydałabym na endoskop do swojego przyszłego gabinetu! Poszłam na studia z pasji, uczę się z przyjemnością, w wakacje wstawałam o świcie i jeździłam na praktyki stojąc pod przychodnią jeszcze zanim pojawi się sam właściciel. Kilkutygodniowej córce na dobranoc czytam książkę o rehabilitacji koni (mama już dziś uczy ją anatomii i czyhających na zwierzaki chorób powtarzając materiał na kolejne zajęcia) i z zawodowym podejściem kupuję TuliKotki, grzechotki sarenki i ręcznie robione pluszowe koniki. Nie mam na siebie słów, wariatka i tyle! (…) Po otwarciu słownika znalazłam inne określenie: PASJONATKA :)”

Lubię wariatów.. tfu! Pasjonatów :)

2. Sylwia
„Jeśli miałabym 1-5 tys zł gotówki wydałabym je na Thermomix i wcale nie musiałby być to najnowszy model! Kupiłabym nawet używany. Z prostej przyczyny, uwielbiam gotować i to mnie relaksuje. A takie urządzenie ułatwia wszystko, mogę zrobić więcej w krótkim czasie, a pozostały czas spędzam z rodziną i przyjaciółmi zapraszając ich na magiczną kolację przygotowaną przeze mnie i rozkoszując się tą chwilą. Ach :)”

Potrafię to zrozumieć :)

3. dwapluscztery
„Gdybym miała… Gdybym miała potrzebną gotówkę sięgnęłabym po marzenia (które ,z jakichś powodów ciągle były odkładane na pózniej). Może wybrałabym się do PORTUGALII, gdzieś w pobliże Algarve-Lagos delektując się cudownym wybrzeżem, ciepłymi plażami i ciepłą wodą Atlantyku. Może byłaby to PULA w Chorwacji pełna historycznych wspomnień w Koloseum i wspaniałych miejsc nad Adriatykiem. A może Grenada w HISZPANII, gdzie mogłabym spacerować wąskimi ulicami miasta… I jeszcze Cypr i Alpy i Norweskie fiordy – we dwoje.”

Tam gdzie ciepło!

4. Karolina
„Gdyby tak nagle pojawił się zupełnie dodatkowy zastrzyk gotówki, zabrałabym moja starszą córcię na weekend tylko we dwie. Moja mała księżniczka bardzo dzielnie zniosła pojawienie młodszej siostrzyczki i jestem z niej niesamowicie dumna jak obdarzyła miłością nowego członka rodziny, Staram się jak mogę poświęcać jej uwagę, ale nie zawsze mam możliwość być w jej życie zaangażowana tak samo mocno jak wcześniej… Sama nie wiem kto bardziej przeżywa tę sytuację – ja czy moja córeczka. W każdym razie obiecuję sobie, że jak tylko nasz niemowlak zacznie jeść cokolwiek więcej niż tylko moje mleko, zostanie na weekend z tatusiem. A my dwie znajdziemy jakiś piękny hotel z pokojem z wielkim łóżkiem, kawiarnią z wielkimi porcjami lodów i oczywiście basem i tylko we dwie beztrosko spędzimy czas. Żeby moja mała, choć starsza, córeczka wiedziała jak szczególne miejsce zajmuje w moim sercu, a pojawienie się siostry nic w tej kwestii nie zmienia.”

<3

Gratulacje!

Osoby którym udało się wygrać proszę o kontakt mailowy na blog@makoweczki.pl do 22.11.2015