DSC02818a

 

Wzbudzają skrajne emocje. Od uwielbienia, mnogości printów na ubraniach, przez zabawki i gadżety, do odrzucenia i wyparcia czy do w modzie czy w codzienności. Postaci bajkowe budzą kontrowersje, szczególnie na blogach. Postanowiłam więc podzielić się swoim stosunkiem do bajkowego szału, jako, że zostałam już posądzona o zmianę poglądów nt.

Skąd się to wzięło?
Geneza miłości do postaci bajkowych w garderobie dzieci jest moim zdaniem prosta. To że dzieci kochają swoich telewizyjnych bohaterów wiadomo nie od dziś. My też mieliśmy jakieś tam swoje miłości i nie ważne czy był to Reksio, Bolek i Lolek czy Krecik. Kiedyś nie było dostępu do ubranek z bohaterami bajek. Za czasów naszego dzieciństwa piękne ciuszki przychodziły do nas w paczkach z USA albo szyły je nam nasze mamy. Wyboru nie było, printów bajkowych także, niewiele.
W ciągu 20 lat zostaliśmy wręcz zalani mnogością wyrobów z bajkowymi postaciami. Bohaterzy są wszędzie- od bielizny, przez spodnie, bluzy, sukienki, po odzież wierzchnią czy buty. I gdzieś w tych przemianach, nie tylko ustrojowych, mamusie zgubiły dobry smak i gust.
Więc my blogerki, wytyczające jakieś tam modowe trendy, zbuntowałyśmy się przeciwko wszelakim kotkom, księżniczkom, spajdermenom czy miciom (jak to mawia Lenka). I analizuję ostatnio dlaczego aż tak mocno odcięłyśmy się od bajkowych postaci.
I chyba znalazłam odpowiedź (przynajmniej w swoim wypadku).

Jak wyobrażacie sobie fatalnie ubrane dziecko?
Ja wizualizuję ta: chłopiec w granaowo- czerwonych, błyszczących spodniach dresowych, szarych butach z zadartym noskiem w pajęczynę i Spidermena, do tego czerwona bluza z Carsami i czapeczka z Monsterem. Dziewczynka- Różowa bluza/bluzka/ sukienka z księżniczkami/Hellokitty/Mini + różowe rajstopki + różowe, brokatowe buciki z postacią + torebeczka z księżniczką + gumka z Peppą + kurcze bóg jeden wie co jeszcze w kolorze różowym … z bajkową postacią.
Powiedzcie mi, że nigdy nie widzieliście takich maluchów. Ja widuję je notorycznie. I myślę, że stąd wziął się ten proces wyparcia czy całkowitej negacji bajkowych printów. Z braku smaku i umiaru noszących je osób.

Ilość, jakość i inne wybory
Popatrzcie na ‘stylizację’ Lenki. Dziś twórcą stroju jest moja 2-latka. I ok, jeśli dziecko się bawi w “dressup” to takie wdzianko jest dobre. Jednak nie koniecznie oznacza to, ze mamy taki bajkowy zlepek, żywą choinkę wypuszczać do ludzi. W tym wypadku stanowczo wystarczyła by bluza.
Poza tym rozważmy jaką ilość garderoby naszego dziecka zajmują postaci bajkowe. Ktoś w komentarzu na fanpage’u dumnie napisał, że 80%. Gratuluję, ale podziękuję.
Jeśli matka sama wyrosła z animowanych filmów, nie ma w swojej garderobie masy bajkowych bohaterów to zakładam, że bez niefajnych projekcji, nie chce, żeby szafa dziecka zmieniła się w Disneyland.
Wiadomo, że w pewnym momencie dzieciaki zaczną prosić o ubrania z ukochanym bohaterem ale a) można dziecku kupić zabawkę z tym motywem b) nabyć gadżet użytku domowego, biżuterię lub inną ozdobę c) jeśli miłość jest wielka, ubranko zaczynając od bielizny której nie widać ;), a dopiero potem wchodząc w inne obszary garderoby.

Najważniejszy jest jednak umiar.

DSC02857a

Original Marines