Pierwsze koty za płoty.
Coś ruszyło się z naszym domem. Nie jest już straszącym zbitkiem porzuconych cegieł. Jest zbitkiem cegieł z chmarą roznegliżowanych robotników wewnątrz ;).

W czasie budowy (lub kupna stanu surowego) człowiek dowiaduje się tysięcy rzeczy których wcześniej nie wiedział. I być może umarł by sobie w spokoju nie wnikając co to rdzenie, podciągi, elementy inteligentnego domu, rekuperacje itp.

Ale ja już to wszytko wiem. Wiem także, że kiedy patrzysz na kupę cegieł JUŻ, teraz, w danym momencie musisz mieć projekty wszystkich wnętrz, żeby.. móc właściwie rozłożyć prąd. I tak jak wizje na urządzenie domu i wystrój wnętrz mam własne, tak poddałam się jeśli chodzi o całą resztę rur, kabli, ociepleń, otynkowania, dachówek i Bóg jeden wie czego jeszcze. Więc ze wszystkimi rzeczami których nie jestem w stanie pojąć pomaga mi pani architek t- Edytka. Bez niej nie miałabym szans przebrnąć przez budowę choćby z jednym włosem na głowie. Siwizna, łysina i 3 rozwody.

I kiedy mam wszelakie zjazdy humory związane z domem, czytam sobie swój własny post (>Dom<) i wizualizuję sobie co będzie za rok… Dużo wizualizuję.

Niedawno dostałam wstępny projekt kuchni. To pomieszczenie szczęśliwie mamy ‚w starym stylu’ czyli nie jest to pokojo-kuchnio-jadalnia, nie ma wysp anie otwartego widoku na gary. Kuchnia jest oddzielna, odseparowana od salonu (przesuwnymi białymi drzwiami, wiać w projekcie). Niezmiernie się z tego cieszę, bo już miałam możliwość posiadać ‚kuchnię z aneksem’ i wiem, że w przypadku dzieci, codziennego rytmu dnia i ogólnego bałaganu średnio się sprawdza to rozwiązania. Uparłam się także, żeby w niedużej kuchni stał stół- taki na poranną kanapkę, którą PT obecnie je stojąc. Taki na szybką zupkę maluchów, czy cieknące po rękach lody. Obecnie z tym wszystkim moje dzieci chodzą do salonu i chyba nie muszę Wam tłumaczyć jak mój ‚główny pokój gościnny’, wygląda. Obraz nędzy i rozpaczy.

Co do samego projektu, to jak pisałam wyżej jest on wstępny. Kuchnię chciałam białą. Niby temat już oklepany ale nie ma żadnego sensownego zamiennika. Poza tym jako wulkan energii muszę mieć spokojne, stonowane wnętrza, co by nie oszaleć ;)
Dumna jestem z siedziska pod oknem które sama wymyśliłam (dokładniej, to zobaczyłam na projekcie czegoś zupełnie innego na Pinterest i przeniosłam na naszą kuchnię). Dzięki niemu możemy w ogólnie mieć w kuchni stolik.
Dodatkowo w miejscu obrazka znikną płytki a pojawi się mały TV. Taki na poranną bajeczkę czy muzykę w czasie gotowania (w salonie obok nie będzie TV, ale to już innym razem).

Oczywiscie usuwamy czarnego pająka znad stołu. Zawiśnie (pewnie miętowa lub czarna) minimalistyczna metalowa lampa. Stół także nie będzie miał nóżek ala Ludwiczek XVI ;). Chyba zdejmę także miętę z kawałka ściany.. Jak myślicie? A na koniec całe życie kuchni zrobią dodatki. O.. Taki jest plan.

Wszystkie sensowne porady – mile widziane!

uncnamesd unnameasdd unnamed unnamesd unnasmed