‚Dylemat spodniowy’ zaczął się u nas niedawno. Nagle z uroczego malucha, Mak zamienił się w przystojnego większego chłopca. Podrósł o 2 rozmiary w rok, przytył, zmężniał, zmieniły mu się proporcje i … przestał dobrze wyglądać w większości dotychczasowych faworytów okryć dolnych.

Pierwsze odpadły handmadowe bawełniane ‚legginsy – nie legginsy’. Na chudych, małych nóżkach wyglądają one przeuroczo (patrz – Nikoś). Na starszym, dobrze zbudowanym chłopcu wyglądają… śmiesznie. Śmiesznie w kierunku ‚nie wyjdziesz tak z domu’. Opinają się, niekorzystnie zmieniają sylwetkę. No po prostu, nie. Bardzo żałuję, bo kocham handmade za jakość, ale spodnie bardziej dopasowane, pożegnaliśmy.

Nr. 2 który wypadł nam z szafy to mocno obniżony krok. Tu wybrał Maks. Powiedział, że a) jest mu w nich nie wygodnie, b) znowu – wyglądał komicznie i sam się sobie nie podobał.
Na koniec powoli, niechętnie żegnamy się z dresem. Ten pewnie wzbudzi najwięcej emocji. Wiem, że są mamy które od dnia pierwszego uważają, że dres to strój sportowy i powinien być zawsze używany zgodnie z przeznaczeniem. Front drugi orzeknie, że dres jest wygodny, wiec powinno się go nosić zawsze i wszędzie i ile się da. Nie będę tu polemizować z żadną grupą, bo to indywidualny wybór, gust. Są dorośli panowie którzy w dresie śmigają dumnie przez osiedle każdego dnia. Kupili sobie białe skarpety, amstafa i dobudowali ideologię życiową. Good for them ;).

Ja jednak doszłam do wniosku, że jesteśmy w przełomowym etapie w którym powoli wchodzimy w wariant pośredni między wygodą, a wyglądem. Typowy szary dres z frędzelkiem odłożyłam na capoeirę i gimnastykę korekcyjną.
Te czystki w połączeniu ze zmianą rozmiarów sprawiły, że szafa Maksa zrobiła się pusta.
Zaczęłam więc zgłębiać temat spodni. Trochę zabawnie mi się to pisze, bo mam syna od lat ponad 5-ciu, prowadzę bloga w dużej części ‚modowego’ a poczułam się jakby od nowa patrzyła na modę. Na te wszystkie chinosy, jeansy, spodnie bawełniane itp.
Złoty środek miał polegać na tym, żeby spodenki wciąż były wygodne, łatwe w nakładaniu (p-kole), ale leżały lepiej niż wyżej wymienione które ‚odpadły’.

***

Pierwsze w kolejce były znane i lubiane chinosy.
Plusy: Masa kolorów, prosty kształt i miękka bawełna sprawiają, że są to świetne spodenki do p-kola (dla dzieci które umieją już zapiąć zamek). Leżą dobrze, w zależności od modelu, pasują do koszulek, koszul, a także bardziej sportowych okryć wierzchnich.
Minusy: W większości zrobione są z dość cienkiego materiału i szybko przecierają się na kolankach. Do p-kola warto więc wybierać te tańsze, sieciówkowe.

chinosy1/7. Mango
2. Next
3. D-xel
4/8. Okaidi
5. Next
6. H&M

Hitowym nr. 2 są wszelakie spodnie z gumką w pasie.
Plusy: Nadają się już dla najmłodszych przedszkolaków jako, że wystarczy je sobie na tyłeczek wciągnąć. Wybór jest ogromny, od lekkich bawełnianych, przez jeans twardy/miękkki po sztruks.
Minusy: Nie wszystkie modele są urodziwe. Trochę ciężej je zestawiać z np. elegancką górą. Czasami wyglądają niechlujnie.

z gumką w pasie, chinosy dla chłopca
1. Okaidi
2/3/4/5/7- Next
4. Lindex
6. Esprit
8. H&M

Hitowe odkrycie – dres nie dres, czyli spodnie które są z miękkiej ‚dresowej bawełny’ a przypominają inne modele/fasony/kroje.
Plusy: Wygląd. Np. spodnie nr. 1 z grafiki poniżej wyglądają jak eleganckie chinosy a zrobione są z mięciutkiej dresowej bawełny. Tak samo spodnie 3 i 4 – niby jeans, a tak naprawdę w 100% jego przeciwieństwo. Ukochany model mojego syna na obecny sezon (patrz zdjęcia poniżej), supermiękkie, wygodne, a wciąż fajnie wyglądające nie – dresy.
Minusy: Miękka bawełna pracuje inaczej niż inne przewidziane do takiego modelu/kroju materiały. Często spodnie po całym dniu chodzenia robią się szersze, kolana lekko rozepchane (szczególnie w przypadku modelu nr. 1 z grafiki).

dres dla chłopca

1/5- Zara
2- H&M
3/4- Next