Kiedy jeszcze nie byłam mamą, miałam wobec moich dzieci, wielkie plany kulinarne. Chciałam, żeby jadły zdrowo, mądrze, zgodnie z zasadą, że są tym co jedzą. Miały być także kulinarnie wielokulturowe. Odważne w próbowaniu nowych smaków, niesztampowe, nieograniczone do kotleta z ziemniakami.

Kiedy dziesięć lat temu po raz pierwszy miałam pod opieką dzieciaki jako au-pair w USA, zachwycałam się tymi maluchami wsuwającymi sushi, chow main, czy owoce morza. To była w naszym kraju wciąż egzotyka. Obecnie na mało kim robią wrażenie młodziaki testujące przeróżne kuchnie świata, proszące o sushi czy makaron z krewetkami.

Ja wciąż jednak miałam pod górkę z tymi moimi wizjami i marzeniami, jako, że Maks, nie jadł nawet tego co podstawowe w naszym kraju, a do testowania nowości było nam jak do Chin (dosłownie).

Odkąd jednak Maks, bez presji, z większą świadomością podejmowania samodzielnych decyzji, postawił sobie za cel próbowanie konkretnych nowości, nasze możliwości restauracyjne mocno się rozwinęły. Możemy w końcu chodzić do większości knajp, jako, że zawsze znajdzie się coś, co młody lubi. Bo Lenka… Lenka to od zawsze miała specyficzne podniebienie, odziedziczone po swoim ojcu. Dla niej testowanie nowości i przedziwności jest normą i tradycją, od niemowlęctwa.

Wracając jednak do Maksa. Pisałam już wcześniej, że od tego lata zaczął jeść ryby. Jednak dla niego jedzenie ich jest zupełnie czymś innym niż dla większości z nas czy naszych dzieci – panga w piątek ;).
On odkrywa, testuje. Bawi się w konesera. Jako, że zna więcej nazw ryb, niż większość jego otoczenia, wymyśla nowości i poszukuje. Odwiedza wszystkie sklepy z dobrym zaopatrzeniem rybnym. Jest znany przez panie i witany po imieniu i z wielką radością. Testował już większość ryb morskich i słodkowodnych w wersji pieczonej, smażonej i wędzonej. Spróbował nawet śledzia z zalewy solnej i octowej. Je ryby na śniadanie, obiady i kolacje. Nie sądziłam, że do tego dojdzie, ale powoli ograniczamy mu tę fazę, ze strachu o rybne przedawkowanie ;).

Jako, że nowości powoli zaczyna brakować, Maks przesiada się na… owoce morza i skorupiaki. Jego marzeniem jest spróbowanie kraba, homara i langusty oraz… krewetki. Jako, że mamy problem z zakupem powyższych w naszym mieście, powstał mój pomysł pt. „testowanie egzotycznych restauracji”. Maksowi bardzo się on spodobał i kiedy okazało się, że do współpracy zaprosił nas pizzaportal.pl, wybraliśmy restaurację z listy Top Takeaway – ‚Chińczyk pod nos’. Miała w menu kurczaka w cieście, krewetki w tempurze, zupę z krewetkami i krewetkowe chipsy. I to było zamówienie Maksa. My skusiliśmy się na kilka egzotycznych zup, wieprzowinę i wołowinę z warzywami i… i masę innych pyszności.

top takeawaytop takeaway pizza portal krewetki krewetki krewetki top takeaway DSC08611-2 top takeaway DSC08615-2 DSC08618-2

DSC08673-2 DSC08677-2 DSC08679-2 DSC08692-2 DSC08693-2 DSC08696-2 DSC08706-2
DSC08718-2

Top Takeaway

Serwis do zamawiania jedzenia online – pizzaportal.pl wyszedł na przeciw potrzebom i oczekiwaniom klientów, przygotowując ranking najlepszych restauracji w Polsce – Top Takeway.

Wchodząc na stronę rankingu możemy sprawdzić jakie restauracje cieszą się największym uznaniem wśród klientów, zarówno pod kątem jakości dostarczanych potraw jak i samej procedury zamówienia/dowozu. Głównym kryterium rankingu są oczywiście oceny zamawiających, ale też fakt czy dany klient zamawia z wybranej restauracji ponownie, czyli czy jest lojalnym klientem.

Z punktu widzenia klientów, takich jak my to super sprawa. Z góry mamy wyselekcjonowane pewne restauracje, a po drugie teoretycznie wszystkie znajdujące się na platformie będą dążyć do podnoszenia jakości swojej oferty.

Jak już wybierzemy źródło dostawy to przechodzimy przez standardową procedurę zamówienia. Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zamawiać z pizzaportal, to szczerze polecam. Wszystko jest jasne i czytelne, i co było dla mnie zawsze najważniejsze, można w wielu przypadkach zapłacić kartą online! (zbawienie jak nie ma w domu gotówki). Na koniec zamówienia czeka nas też miła niespodzianka – licznik który odlicza czas dotarcia zamówienia. Można nie zamykać strony i mieć na bieżąco podgląd ile jeszcze zostało czasu do dostawy (bez zastanawiania – „o której to ja zamówiłem, bo powiedzieli, że 45 minut”). Do nas zamówienie dotarło 15 minut przed czasem, na co się oczywiście nie obraziliśmy ;).

Warto też wspomnieć, że restauracje  Top Takeway można odfiltrować też bezpośrednio z listingu, bez wchodzenia na stronę rankingu.

Żeby było jeszcze pyszniej, mam vouchery i dla Was! :) – 1x 100zł i 3x 50zł.
Pytanie konkursowe brzmi: „Jak najmocniej zaskoczyło Cię twoje dziecko w temacie kulinariów?”
Na Wasze odpowiedzi (pod tym wpisem) czekamy od 17.11.2015 do 22.11.2015.
23.11.2015 zostaną ogłoszone wyniki w tym samym poście.
Powodzenia!

Bony wygrywają:

100zł dla agoo za komentarz:
„Gdy Syn chodził do przedszkola to w środy mieli szwedzki stół. Pierwszy raz gdy się z tym spotkał to wrócił cały zaaferowany i opowiadał:
F: I mieliśmy szwedzki stół, i na talerzykach były pomidorki, ogórki, serek, szynka… i sami smarowaliśmy chlebek masłem, a potem każdy brał sobie co chciał i robił sobie kanapki, i wszystko było takie pyyyyszne!!!
Ja: No i co jadłeś na śniadanie?
F: Chleb z masełkiem! – odpowiedział z zachwytem na twarzy.
o_O”

50 zł dla:

1. Ivona85

„Nas (mnie i mojego męża) nasze dziecko nie było w stanie zaskoczyć swoimi kulinarnymi wyborami nigdy, bo od pierwszych chwil życia było nieprzewidywalne w tym temacie :)

Nie zapomnę za to nigdy miny naszego znajomego, który zapytał z niedowierzaniem „czy ona po wypiciu mleka (z piersi) – je kabanosa?”. Do tej pory lubi poprosić o mleko czekoladowe do kanapki z szynką czy kromkę z ketchupem do płatków z mlekiem :] no cóż… o gustach się nie dyskutuje ;) tych kulinarnych też :)

ps. Z perspektywy mamy – najważniejsze jest dla mnie to, że zdrowo rośnie i na brak apetytu nie narzeka :)”

2. aga
„Ja napisze krotko i na tamat.Moja corke zaskoczylo ze kotlety sa z…miesa;-) amen”

3. Marzenia
„Pojechalismy kiedys w gory do rodziny,na taka typowa wies gdzie rano idzie sie do kurnika po jajka na sniadanie i do obory po mleko do kawy.Bylismy tam kilka dni pewnego razu pojechalismy z Lubym do miasta po zakupy ,mlody postanowil zostac z kuzynami.Wrocilismy po jakiejs chwili i jakie bylo nasze zdziwienie gdy dzieci w tym nasz tadek niejadek zajadaly sie …kurzymi lapkami…przez kilka dni mialam opory dajac mu calusa…bleeh”

GRATULACJE!

Na kontakt czekam do 26.11.2015 –> blog@makoweczki.pl