tropical island, tropical islands, tropical island berlin, tropical islands niemcy, tropical island niemcy, tropical islands berlin, tropical islands germany, tropical islands aqua park, tropikalna wyspa niemcy
tropical island, tropical islands, tropical island berlin, tropical islands niemcy, tropical island niemcy, tropical islands berlin, tropical islands germany, tropical islands aqua park, tropikalna wyspa niemcy

tropical island, tropical islands, tropical island berlin, tropical islands niemcy, tropical island niemcy, tropical islands berlin, tropical islands germany, tropical islands aqua park, tropikalna wyspa niemcy

tropical island, tropical islands, tropical island berlin, tropical islands niemcy, tropical island niemcy, tropical islands berlin, tropical islands germany, tropical islands aqua park, tropikalna wyspa niemcy

Tropical Islands – raj w środku Europy.
Nie jest to kompleks basenów, nie jest to aquapark.
To jakby oddzielna planeta z cudowną roślinnością, masą zwierząt które są na tyle obyte z człowiekiem, że dają się dotykać, ptaki wyjadają z talerzy .. można głaskać nawet wielkie ryby.
Miejsce w którym w środku zimy czujemy się jak afrykańskiej dżungli czy na Hawajach. I nie musimy lecieć 10h. (i płacić słooono) żeby poczuć ten klimat.

Pokoje.
Problem jest dziwny. Nie ma nic wolnego do lata. Więc działaliśmy na zasadzie „bierzemy co jest”. Trafił się nam pokój premium który (jak pisałam wczoraj) był dla nas nazbyt „klimatyczny”. Polecam więc pokoje standardowe.
Komfort jednak europejski-  wielkie łoże, dla dzieci ‘piętrus’ i łóżeczko w oddzielnym pokoju.
Ogromy TV którego oczywiście się nie włącza.
Z minusów- czysto to tam nie było. Na szafce nocnej 2cm kurzu a w kibelku nie pachniało najlepiej (drewniany sedes nie mógł pachnieć inaczej.. trauma, wciąż trauma..). Powiedzmy sobie szczerze- za 560 Euro (za dwie noce) spodziewałam się czegoś więcej.
Nocować jednak można także w namiotach, jednak ciężka opcja dla rodzin z małymi dziećmi. Małe to to i bez kibelka. U nas odpadało.

Jedzenie (na prośbę koleżanki z forum „zakupy”).
Cóż. Już wiem o co chodziło tym którzy na nie narzekali. Ogólnie „śmietnik”- pizza, fryty, pseudo „chińczyk”, makarony (około 10 euro za danie).
Śniadania ok- trochę na ciepło, dużo wędlin, dla dzieci masę słodkości + owoce.
Weekend przeżyć się da na luzie.. Maluchy oczywiście zachwycone. Ale od wczoraj gotuję im zupki, surówki i kuskusy ;)

Atrakcje dla dzieci.
Nie sposób opisać je w kilku zdaniach. Uwierzcie mi.. jeśli Wy macie obiekcje, schowajcie je w kieszeń i pojedźcie dla swoich dzieciaków. Tych ciut starszych, bo dla niemowląt (dzieci do 2 r.ż.) jest tylko mini basen (kafelki z wgłębieniem w którym jest cieplutka woda) i strefa z klockami.. no może jeszcze rajd samochodami (z rodzicem).
Dla Maksa (i starszych) to po prostu spełnienie marzeń.
Trzy ciepłe baseny (jeden z piaskiem, jeden z wodospadami i „rwącą rzeką” i najmniejszy ze stateczkami), masa zjeżdżalni (dla dzieci do 6 r.ż. są 3 zjeżdżalnie, ale te 6+ nie są strasznie, więc Maksio jeździł ze mną), ogromny plac zabaw z „małpim gajem”, rurami, piłeczkami, rajdem samochodowym, statkiem pirackim i masą innych atrakcji.
Mak od pierwszego dnia chciał polecieć balonem (są 2!) i jego marzenie spełniło się ostatniego dnia, podziwiał więc panoramę razem ze mną.
W strefie afrykańskiej jest wielka ‘winda’- mogą na nią wchodzić dzieci powyżej metra wzrostu. Mak oczywiście chciał biegać po 100 x, tylko my jakoś mniej chętni do tych wywrotów żołądka ;).

Atrakcje dla dorosłych.
Hmmm.. Ponoć jakieś są, ale co my o nich wiemy- rodzice dwójki maluchów ;)
Mieliśmy ‘w cenie’ wejście do strefy saun i nigdy tam nie doszliśmy..
Wieczorne show całkiem przyjemne, drinki smaczne, tylko ciężko się zrelaksować pilnując dwóch szalejących łobuzów.
Najbardziej nam się podobały spacery po ‘lesie tropikalnym’- alejka wije się z kilometr. Można tam pooglądać piękne rośliny, podejrzeć zwierzęta, z góry popatrzeć na wyspę.

Finanse.
Nie oszukujmy się. Tanio nie jest. Po pierwsze płacimy w euro (a zarabiamy wciąż w pln-ach). Po drugie musimy to traktować jako alternatywę wakacji a nie wypad na basen.
Tak jak pisałam pokój kosztuje 560 euro i w cenie mamy możliwość korzystania ze wszystkich basenów oraz strefy saun i śniadanie. Zaś wszystko inne jest płatne. Przy wejściu dostajemy „zegareczki” (jak mówił Maksio) i nimi płacimy za wejście na zjeżdżalnie (5 euro od osoby), ‘windę’ (3 euro od osoby), jedzenie (10 euro za posiłek), samochodowe/łodziowe przejażdżki (tokeny po 1 euro), lot balonem (25 euro koszt podstawowy + 10 od każdej osoby dorosłej i 5 od dziecka) i tak dalej…