Zacznijmy od tego iż uważam, że 90% współczesnych bajek nie nadaje się dla dzieci. Przemoc w bajkach stała się niejako standardem, który nikogo już nie dziwi. Na szczęście jako rodzic mam prawo wyboru co będzie oglądało moje dziecko i są jeszcze produkcje które bezpiecznie Mu aplikuje. Nie będę się więcej rozwodził nad tematem, jak wygląda rzeczywistość każdy wie, chciałem tylko podkreślić z jakiej perspektywy oceniam bajki – czy nadaje się dla mojego dziecka, jaki wpływ będzie miała na moje dziecko.

W związku z tym ta recenzja będzie silnie subiektywna. Zaczynamy.

WIZUALNIE

Uniwersytet Potworny to kontynuacja, a raczej prequel hitu z 2001 w polskim tłumaczeniu „Potwory i spółka”. Minęło aż 12 lat, ale się tego nie odczuwa bo bohaterowie na dobre zagościli w świecie DISNEY’a pokazując się w krótkometrażówkach, zabawkach, ubraniach etc. Wizualnie widać, te 12 lat różnicy. Pamiętam, jak przy okazji pierwszej części wszyscy podkreślali animację sierści na ciele Sullivana, to był przełom w animacji komputerowej, a dziś jest standardem i już. Uniwersytet Potworny wizualnie poprawny.

FABUŁA

Fabule filmu nie można nic zarzucić. Całość prowadzona jest bardzo starannie, a nawet potrafi zaskakiwać, co dziś zdarza się rzadko, zwłaszcza w bajkach. Akcja ma szybsze i wolniejsze momenty, wszystko jest wyważone i logicznie połączone. Jak na prequel przystało,  znajdziemy tutaj kilka odniesień do przyszłych przygód naszych bohaterów , aż do samego zakończenia które jest wprowadzeniem właśnie do „Monsters Inc”

HUMOR

Tak charakterystyczny dla współczesnych bajek Disney’a tutaj jakoś mało odczuwalny. Oczywiście jest wiele momentów, w których autorzy postawili sobie za cel rozśmieszenie widza, ale mówimy tutaj o małym widzu, którego nie bawi sytuacja w stylu – Potwór wsiada do auta, włącza radio, a tam muza a’la Nergal ( ZGROZA :/ ). Małego widza śmieszy humor sytuacyjny, w którym ktoś się przewróci, ktoś kogoś walnie, albo ktoś śmiesznie wygląda. Rozumiem, że autorzy chcieli zadbać o tatusiów, którzy wybiorą się z dzieckiem do kina, ale odnoszę wrażenie, że zadbali głównie o nich. W czasie całego seansu Maks zaśmiał się dwa razy, bo nawet jak już było coś śmiesznego to całe PRZESŁANIE FILMU sprawiało, że nie myślało się o niczym innym, tylko właśnie o…..no właśnie i tutaj dochodzimy do meritum.

IŚĆ czy NIE IŚĆ ?

Pierwsza cześć Potworów, miała morał – potwory boją się dzieci bardziej, niż dzieci potworów, i było to coś pozytywnego, coś co uspokajało małego widza, dodawało odwagi i pewności siebie. W drugiej części, jest zupełnie ODWROTNIE! Głównym przesłaniem filmu jest – potwory są po to, żeby straszyć małe dzieci, jest to ich cel i sens życia i wogóle się dzieci nie boją. WTF? W całej tej bajkowej historii, ten główny temat wysuwa się na pierwszy plan, potęgowany przez motywy rodem z horrorów – głośniejszą muzyką i szybszą pracą kamer. Tych motywów nie ma może tak dużo, ale sprawiają, że dzieci podskakują ze strachu! i pewnie długo jeszcze nie mogą ochłonąć w trakcie projekcji. ( Jeden tatuś z chłopcem ok 3 lata, opuścili kino po 15 minutach).

Wyszedłem z kina mocno zniesmaczony, z jednej strony fajna rozrywka, z drugiej strony rzeczy które dyskwalifikują film dla widzów poniżej 5 roku życia. Mak był zadowolony, mówi, że się nie bał, może nie zrozumiał tego wszystkiego tak jak ja, ale swój negatywny wpływ film pewnie gdzieś tam na Niego odbije.

Można spytać dlaczego wogóle wybraliśmy się na ten film, można było przewidzieć, co w nim będzie. No tak, tak najłatwiej, ale mój syn rośnie, zaraz 5 lat, mam świadomość, że nie mogę mu wiecznie włączać Klubu Myszki Miki czy Świnki Peppy. Chłopięce instynkty i potrzeby „mocniejszych wrażeń” będą coraz bardziej się odzywać. Jako ojciec chcę brać udział w tym procesie, kontrolować jakie nowe treści przyswaja, pomagać Mu je zrozumieć, a co najważniejsza zachowywać odpowiedni dystans.

Uniwersytet Potworny – Moja ocena 5/10

 Jeśli planujesz obejrzeć ten film, warto zapoznać się ze zwiastunem

PT