DSC_9809-780x516

Klasyczny scenariusz – mężczyzna i kobieta zakochują się w sobie. Spędzają razem mnóstwo czasu, każdą możliwą chwilę. Jest pięknie, bajkowo i magicznie. Napawają się tym stanem, bliskością, feerią emocji. Jadą na haju miłości i uczuć.
W kolei zdarzeń postanawiają być razem na zawsze. Zaręczyny, ślub.. po jakimś czasie także, dzieci. I dalej jest pięknie, tylko inaczej. Wszystko przypomina sielankę z amerykańskiego serialu, gdyby nie jeden problem- brak czasu. Małżonkowie- rodzice, nie mają dla siebie ani chwili, a wspólny czas spędzony razem staje się wspomnieniem sprzed założenia rodziny.

Myślenie, że potrzebujecie czasu dla siebie wzbudza wyrzuty sumienia? Bo jak to tak, bez dzieci?

Należy sobie uświadomić, że relacje małżeńskie mają wpływ na całą rodzinę. Jest takie powiedzenie, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci. Można to spokojnie rozwinąć, szczęśliwi rodzice – to szczęśliwe dzieci. Po pierwsze maluchy dostają przesłanie, obraz  kochających się rodziców, którzy patrzą na siebie, obdarowują czułościami, uśmiechem. Po drugie, budujecie własną świadomość, pewność że trzyma was nierozerwalna więź. Jednak trzeba sobie o tym przypominać!

Wyjście na kolacje, do kina tylko we dwoje, nawet raz w miesiącu daje niesamowity efekt. Przypomina o tym wszystko, co gubi się w pędzie codzienności.

My mamy takie wyjścia, 2-3 razy w miesiącu i zawsze wyczekujemy tego czasu.  Już sama podróż do kina, kilka zdań zamienionych bez akompaniamentu głosów w tle, spacer, trzymanie się za ręce – to już jest to… Jeśli nie kino to kolacja we dwoje, rozmowa i wymiana spojrzeń. Spacer do miejsc, które niosą miłe wspomnienia (miejsce zaręczyn?). Coś co wam obu sprawia przyjemność. Najważniejsze jednak nie jest miejsce, tylko fakt, że jesteście we dwoje.

Raz lub dwa razy w roku pozwalamy sobie na wspólny wyjazd, też tylko we dwoje. Jakkolwiek, czy jest to wypad na jedną noc do innego miasta w Polsce, lub weekend zagranicą. Takie wyjazdy dają potem energię na wiele miesięcy. To co się na nich dzieje, jest dowodem na to, że wciąż jest między wami ta magiczna więź, że dalej się kochacie. Wspomnienia zostają na długo w pamięci, to inwestycja na przyszłość.

Fakt, mamy ten komfort, że posiadamy dziadków którzy chętnie zajmują się dziećmi, a za którymi maluchy przepadają (czasami się zastanawiamy, kto bardziej się cieszy na nasze wyjazdy- my, czy maluchy, które mogą spędzać czas z rozpieszczającymi ich, dziadkami). Tęsknota jednak pozostaje. Nieraz podczas wspólnych momentów we dwoje, rozmawiamy i o dzieciach. W chwilach spokoju i relaksu łatwiej jest omówić ich dorastanie, wychowanie.. Można zaplanować zmiany, omówić plan działania, lub podsumować sukcesy.

Nie wszyscy mają tak łatwą i kochającą opiekę na wyciągnięcie ręki, jednak warto postarać się i zrobić wywiad w okolicy, lub wśród znajomych.  Przyjaciółka, ciocia, rodzeństwo lub zaufana niania. Trzeba tylko wykonać ten pierwszy krok i przede wszystkim, chcieć. Bo warto przekonać się po raz kolejny, że to uczucie które połączyło was jakiś czas temu, wciąż tam jest. Można tego nie zauważać, można myśleć, że się skończyło, ale to nieprawda! Po prostu codzienność je zagłusza, sprawia że staje się bardzo odległe. Wspólne chwile działają jak szczepionka, na różne problemy które niesie życie. Dlatego warto uczynić z nich rytuał dla zdrowia związku… rodziny.

Z pozdrowieniami,
Pan Tata