W końcu otrzymaliśmy naszą kompletną listę wyprawkową:

  • obłożone i podpisane zeszyty 16-kartkowe w kratkę i dwie linie
  • piórnik wyposażony w: 2 zaostrzone ołówki HB lub B, kredki ołówkowe (najlepiej trójkątne), linijkę, klej w sztyfcie, nożyczki, gumkę i temperówkę (najlepiej zamykaną)
  • 2 teczki A4 na gumkę
  • 2 bloki rysunkowe
  • 2 bloki techniczne
  • dwie wycinanki duże (jedna samoprzylepna)
  • kredki Bambino
  • pastele
  • farby plakatowe
  • plastelina

 

Do tego z listy dodatkowej:

  • podpisany worek na buty
  • strój gimnastyczny (biała koszulka, czarne spodenki .. sic!)
  • strój galowy (biel u góry, granat/czerń na dole)

Nie ukrywam, że bardzo mnie stresują te dokładne wytyczne. Czuję się znowu jak w szkole („ta koszulka nie jest biała, ma kreskę lub kropkę w lewym dolnym rogu na plecach!”). Już pomijam ten przygnębiający fakt, że Maks wybiera się do tej samej szkoły, do której chodziłam ja (choć owszem, ma bardzo dobrą opinię i to własnie do niej chcieliśmy się dostać, jako pierwszej z państwowych).

Gorzej. Jestem nieprzygotowana! Wyprawka jest niekupiona! Oficjalny outfit nie wybrany..

Gorzej… Maks nie ma nawet (docelowych) mebli w pokoiku (szczęśliwie te już do nas idą).

Jak widzicie wpadłam w panikę, odłożyłam nasz krótki wypad na Mazury, na ‚za rok’ i popadłam w wir przygotowań. Szkolny kącik Maksa oraz nasze wybory pokażę Wam pod koniec przyszłego tygodnia. Dziś możecie delektować się moimi wyborami gadżetów. Jeśli zaś macie córeczkę, cudowności wyprawkowe przygotowała Wam my love, Polka Dot —> TU

wyprawka pierwszoklasisty

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

wyprawka ucznia

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
wyprawka do pierwszej klasy

1, 2, 3, 45, 6, 7, 8
zest5

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

zest7
1, 2, 3, 45, 6, 7, 8, 9
zest1

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

plecak do pierwszej klasy

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

 

Pewnie zachodzicie w głowę, gdzie w mojej wyprawce są te wszystkie polecane na forach kombo – plecaki z usztywnianym… wszystkim, trzema pasami ochronnymi, kołnierzem przeciw skręceniu karu i torpedą w kieszeniach. Otóż, potraktowałam je na jednym poziomie z innymi polskimi ‚muszęmieciami’  jak materacyk gryka-kokos, lub zabobonami typu nieużywanie poduszki do 3 r.ż czy smarowanie tyłka maścią na grubo.. No i czapeczka przez 4 pierwsze m-ce.
Nie widzę potrzeby aby dziecko codziennie odwożone i odbierane ze szkoły samochodem musiało posiadać plecak dosłownie, alpinistyczny. Nic mu się nie stanie jak z klasy do klasy przekopie plecak nogą ;). Oczywiście gdyby moje dziecko chodziło przez las 5 kilometrów to rozważyłabym wydanie 600zł na usztywnienie. Tyle, że… ile polskich dzieci chodzi do szkoły pieszo w stosunku do ilości mam, które spanikowały i dały się wrobić w górskie plecaki?
Oczywiście mogę się mylić i po dwóch tygodniach nauki odwiedzić Alpinusa.

We well see :)