To był jeden z fajniejszych weekendów tej jesieni. Przygoda, wyprawa, podróż, czas sam na sam z mężem. Do tego odrobina przyjemnej pracy i masa cudownych spotkań. Wciąż nie mogę ochłonąć. Kraków, jesteś najlepszy!

Piątek

027769a6593811e3b35a125adb7eab4a_8
Droga minęła nam szybko. Nic gorszego niż samotna podróż pociągiem do Gdańska przytrafić się nie może, więc auto, mąż, rozmowa, przystanki na ciepłe jedzonko, telefoniczne rozmowy z koleżankami/przyjaciółkami  były wprost bajeczne. Zaskoczyła mnie tylko jakość drogi Wawa – Krak (szczególnie odcinek za Radomiem, bodajże). Oficjalnie, przepraszam podlaskie szosy. W porównaniu do wjazdu do Krakowa od strony Warszawy, u nas jest wręcz Ameryka.
Wieczór pracowity – ja dodawałam notkę z wynikami konkursu z LOVI, a PT kończył prezkę na dzień następny. Pyszne drinki umilały nam czas :)

Sobota

Galeria Bronowice
DSC04014aGaleria Bronowice

Galeria Bronowice

DSC04101aGaleria Bronowice
DSC04037a
DSC04068a
DSC04072a
DSC04077a
DSC04097a
DSC04128a
DSC04142aSzał otwarcia Galerii Bronowice przerósł nasze oczekiwania. Jadąc do niej w godzinach rannych liczyliśmy na pustki, wolne miejsca parkingowe, leniwą kawkę w Macku. Cóż.. widać, że w temacie wiemy nie wiele. Tysiące ludzi, kolejki, pęd. I my na lekko przerażeni, ale wciąż na luzie ogarniający swoje stanowisko.
Głównym moim zadaniem były porady modowe (moda dziecięca). Szkoda tylko, że stanowisko nie było mocniej oznaczone, jako, że wiele ludzi myślało, że coś sprzedajemy i chciało kupić Maczuśkowe ubranka ;).
Mimo wszystko udało mi się porozmawiać z kilkudziesięcioma mamami, w tym z Wami :). Na zdjęciach możecie dostrzec kilka czytelniczek (z pocieszkami), właścicielkę sklepu Momooni, która przyniosła prezenciki Makóweczkom, Tamarę Gonzalez Parea czyli Macademian Girl (przemiła, inspirująca dziewczyna!), która prowadziła porady modowe stanowisko obok, oraz moje najukochańsze koleżanki – matki – blogerki- Kamilę, Ewę, Kingę, Karolinę i Kasię. I powiem Wam, że spotkanie w tymi ostatnimi to wielki kop energii na ten szaro-bury, zimowy okres. Niech sobie hejtersi i początkujące mamuśki blogerki, mówią co chcą, ale to są najfajniejsze, najmilsze i najpozytywniejsze osoby w jakie znam. Ich osobowości i blogi są różnorodne i to sprawia, że nie patrzymy na siebie jak na konkurencję a jak na grupę przyjaciółek po fachu. Uwielbiam je wszystkie i każdą z osobna :)

Sobota – po południu

61aa4d9459dd11e3985f0e47fb3a0096_8
9907611659fe11e38df60eb8e57e63df_8
Po pracy, zasłużony odpoczynek. Popołudniowy posiłek i drzemka, a potem uczta (khym khym) w doborowym towarzystwie. Obiecałam Kindze, że zaznaczę, że to PT kupił KFC, a nie ona, bo ona odżywia się tylko zdrowo :P. A tak serio to nie ma co wnikać w to co jedliśmy i piliśmy (spotkanie nie było planowane, wszyscy mieli czas dopiero po 21) tylko jak się bawiliśmy. Niech mówi za siebie sam fakt, że Nikola i Lenka nie poszły spać do północy.