Pamiętam swoje dzieciństwo jako okres sportowo – ruchowych wyzwań, małej chłopczycy. Choć w klasach I-III nie chodziłam na żadne zajęcia dodatkowe, realizowałam pobocznie przynajmniej kilka dyscyplin, dzięki temu, że mieszkałam w małym mieście, a całe dnie spędzałam na podwórku. Dzisiaj dzieci coraz mniej chętnie wybierają ruch w wolnym czasie – wolą siedzieć przed ekranami. Wraz z BGŻ BNP Paribas chcielibyśmy zainteresować maluchy tenisem. Szczegóły akcji znajdziecie na końcu wpisu i na stronie dzieciakidorakiet.pl.

Akrobatka

Już jako kilkulatka byłam gimnastyczką. Akrobacje na trzepaku, które wyrabialiśmy – zwisy, wygięcia, salta sprawiały, że byłam lepiej rozciągnięta niż wiele małych gimnastyczek obecnie. Do tego wspinanie się na drzewa i balansowanie na gałęziach jak na drążkach. Biegałam w maratonach… za kolegami, na polach i łąkach. Jak nie byłeś wystarczająco szybki to gubiłeś ekipę, a nikt tego przecież nie chciał.

Wszyscy byliśmy piłkarzami! Jedna piłka na ośkę i bez względu na płeć, liczyły się umiejętności – wszyscy pykali do bramki, często zrobionej z kilku kamieni lub wjazdu garażowego sąsiada. Jazdy przełajowe na rowerze to była moja specjalność. Tak właśnie straciłam kiedyś kawałek jedynki.. stałej. Ale było warto, bo zjechałam praktycznie pionowo z najwyższej górki. Wszyscy uprawialiśmy jazdy bobslejowe/saneczkowe, na górce za szkołą. Były nawet skocznie i loty saneczkowe. Także połamane ręce, ale nie czepiajmy się szczegółów. Układy taneczne do piosenek Ace of Base – każda dziewczynka występowała w swoim własnym, pokojowym World of Dance!

Większość z nas z rozmarzeniem wspomina tamte czasy. Nasze mamy nie rozmyślały, na jakie zajęcia dodatkowe nas zapisać, żebyśmy ‘trochę się poruszali’. Raczej martwiły się poobijanymi kończynami, złamaniami, odrapaniami i brakiem plastrów do zaklejania tego wszystkiego. No i oby prawa ręka nie była kontuzjowana, bo dzieć nie mógł pisać w szkole.

Świat się jednak trochę zmienił i nie ma co nań narzekać, a trzeba ogrywać najlepiej jak się da.  My też nie zachowywaliśmy się już jak nasi rodzice i nie toczyliśmy obręczy od rowera patykiem, ani nie pasaliśmy krów ;). Czasy się zmieniają… Choć nie ma co ukrywać, że obecnie dzieci mają tyle atrakcji biernych, ile żadne inne wcześniej w dziejach ludzkości. Musimy więc tych młodziaków zarażać sportową energią.

Sport to zdrowie!

Statystyki biją na alarm –  dzieciaki za dużo siedzą! Ich statyczny tryb życia wpływa na ich zdrowie,  budowę kręgosłupa, kości, otyłość i inne choroby cywilizacyjne. Arystoteles powiedział, że „nic tak nie rujnuje człowieka, jak ciągły bezruch”. Więc naszym obowiązkiem jest pokazać, że ten ruch, sport może być atrakcyjny.

Aktywność ruchowa zwiększa pracę gruczołów wewnętrznych, obniża poziom cholesterolu. Systematycznie uprawiane ćwiczenia fizyczne usprawniają czynności układu nerwowego, korzystnie wpływają na odporność organizmu. Poprzez ćwiczenia fizyczne można też wpłynąć na kształtowanie prawidłowej postawy ciała. Stwierdza się, że pod wpływem wysiłku fizycznego zachodzą pozytywne zmiany w składzie krwi: wzrasta liczba erytrocytów, także zwiększa się ilość hemoglobiny w krwinkach, usprawnia się krążenie obwodowe. Same plusy!

Dlatego my co roku pilnujemy, żeby nasze, miejskie dzieci miały zapewnioną codzienną dawkę ruchu. Daliśmy im ogród i możliwość codziennej zabawy na świeżym powietrzu – latem basen, ślizgawki wodne, trampolina i wspinaczka na domek.

Od jesieni, kiedy idą w szkolne mury o sport trzeba zadbać inaczej. Szczęśliwie w naszej szkole jest sporo zajęć sportowych. W ramach w-fu dzieciaki mają basen, taekwondo i piłkę nożną. Po szkole Lenka chodzi na taniec synchroniczny, a Maks postanowił chodzić na piłkę nożną… ku naszemu wielkiemu zaskoczeniu (do tej pory nie był wielkim fanem piłki nożnej). W tym sezonie trenuje na orliku czy to deszcz czy słota. Jest najgorszy w teamie, jak się można domyśleć, ale absolutnie się nie poddaje. “Koledzy mnie słabo traktują i nikt nie bierze mnie do zespołu, ale nie zrażam się. Wiem, że nie umiem grać, ale za pół roku – rok pokażę im swoje umiejętności” – mawia Maks, a ja podziwiam jego samozaparcie.

Dzieciaki do rakiet!

Oprócz powyższych młodzi wychodzą na podwórko z kolegami i jeżdżą na rowerach. Jako, że zaczyna się sezon (przed)zimowy zaczęliśmy już chodzić na łyżwy. Ostatnio spróbowaliśmy także… tenisa! To sport, który Wojtek ‘widział’ dla Maksa zamiast tej piłki nożnej, zanim Maks uparł się zostać kolejnym Lewandowskim. Wynajęliśmy ostatnio kort i razem z dzieciakami próbowaliśmy swoich sił w starciu z rakietami. Przyznaję…było rewelacyjnie! Zakwasy przez tydzień :D

Co jeśli w Waszej szkole i otoczeniu nie ma takiego wyboru zajęć sportowych? Sprawcie, żeby się tam pojawiły! Na przykład dzięki akcji banku BGŻ BNP Paribas  „Dzieciaki do rakiet”!

To część inicjatywy promującej aktywność fizyczną wśród dzieci, ich rodziców i nauczycieli. W obecnie trwającym KONKURSIE można wygrać profesjonalny sprzęt tenisowy do nauki dzieci, a także specjalne szkolenia dla nauczycieli. Ile szkół może wygrać? 2? 3?5? Nie, aż 70!!! Co trzeba zrobić?

Porozmawiać z nauczycielem prowadzącym lub dyrektorem szkoły… Nagrać krótki film lub zrobić zdjęcia, na których uczniowie szkoły zachęcą innych do uprawiania sportu. Założyć i uzupełnić konto szkoły na stronie dzieciakidorakiet.pl – to proste :). Wgrać film lub zdjęcia, opisać je i zachęcić znajomych do głosowania! Śpieszcie się – zgłoszenia można składać do 31 października!

Ja poprosiłam Panią Lenki o zgłoszenie i naszej szkoły, także trzymam kciuki za nas i za Was! <3

tenis ziemny, dzieciaki do rakiet tenis ziemny, dzieciaki do rakiet tenis ziemny, dzieciaki do rakiet tenis ziemny, dzieciaki do rakiet tenis ziemny, dzieciaki do rakiet tenis ziemny, dzieciaki do rakiet tenis ziemny, dzieciaki do rakiet tenis ziemny, dzieciaki do rakiet tenis ziemny, dzieciaki do rakiet tenis ziemny, dzieciaki do rakiet

Jeśli spodobał Ci się artykuł, podziel się z innymi ! Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email