Od kilkunastu dni wszyscy żyją tematem postanowień noworocznych. Nagle każdy wytycza cele i spisuje marzenia. Trzeba przyznać, że zostały one zepchnięte do prześmiewczej roli rzeczy głupich, które niby chcemy sobie zrealizować, ale już 8-go stycznia nikt nie pamięta, że miał jeść tylko sałatę i biegać boso po śniegu.

Czy w ogóle więc warto spisywać cele i plany długookresowe i czemu ma to służyć?

 

Podsumuj poprzedni rok

Spisywanie celów na rok kolejny warto zacząć od podsumowania tego mijającego. Teoretyczie można to zrobić na luźnych kartach, ale ja preferuję notes/planer, najlepiej ładny i jak najbardziej ‘nasz’, żeby chętnie do niego zaglądać.
Warto pisemnie odpowiedzieć sobie na kilka pytań z różnych obszarów.

Co udało nam się w tym roku zrealizować? Co wprowadziłyśmy w życie? Co nam służyło? Czego byśmy chcieli więcej a czego mniej? Tyczy się to każdej dziedziny życia – pracy/kariery, zdrowia/sportu/diety, a także zagadnień dotyczących hobby, relaksu czy duchowości.

Kiedy jasno zobaczymy (a papier ciężej oszukać niż głowę) co dokładnie poszło zgodnie z planem, a co całkowicie się wykrzaczyło, będzie nam łatwiej zobaczyć cel.

 

Realistyczne i TWOJE cele

Bez jasno wyznaczonych celów jesteśmy jak żagiel na wietrze lub owieczki w stadzie. Z wytyczonym kierunkiem stajemy we własnej dorosłości i bierzemy odpowiedzialność za bieg wydarzeń. Życie się nam nie przytrafia przypadkowymi zdarzeniami, mamy wpływ na swoją codzienność.

Ta praca to ogromny przełom każdego człowieka dorosłego – jestem dorosły, mogę i umiem kreować swoją rzeczywistość.
Dlatego warto ten moment potraktować z powagą i chwilą uważności i zatrzymania. Co chcesz osiągnąć w kolejnym roku? Dostajesz od Boga/losu (bez różnicy w co wierzysz) 12 miesięcy. Tylko od Ciebie zależy czym je wypełnisz. A wypełniać je zaczynasz właśnie na kartkach.

Są takie wierzenia, które mówią o tym, że możemy naprowadzać wszechświat na własne potrzeby, cele i marzenia, wizualizacją. Wierząc, że to już się niejako wydarzyło. Jeśli nie masz wiary w samą moc intencji to pomyśl – jaka jest szansa, że zrobisz coś nie spisując tego, nie myśląc, nie analizując drogi, nie projektując biegu zdarzeń? Dość marna. A kiedy rozpiszesz cel, nawet na dni, małe wydarzenia, zobacz o ile zwiększasz potencjalność, że Ci się to zadzieje. Ja wierzę w moc intencyjnego myślenia, ale także we własną sprawczość.

Dlatego ubieram w słowa swoje realistyczne i możliwe do wykonania cele.
Jeśli wpiszesz „chcę schudnąć 7 kg i chodzić na siłownię”, siódmy rok z rzędu, to od razu możesz taki karteluszek wyrzucić do śmieci. Z resztą po wykonaniu punktu pierwszego, będziesz mógł już w grubsza wyznaczyć azymut. Jednak spróbuję Ci to ułatwić.

Jak to dokładnie zrobić ?

Podziel notes na kategorie. Moje to: praca, ciało (tu sport i dieta) + inne kategorie osobiste (którymi nie chcę się dzielić:).
W każdej zastosuj się do pkt 1 czyli wypisz to co w danej kategorii działo się w 2019. Następnie wypunktuj czego chciałbyś więcej i jak to ciągnąć. Każdy sam uzna jak bardzo szczegółowo chce rozpisać swój plan. Ja nie jestem drobiazgowa, bo wiem, że to mnie spina, kiedy ominę jakiś mały (najprawdopodobniej nic nie znaczący) punkt.

Rób to wolno i momentach przyjemności. Kiedy dzieci pogonisz do kuleczek z chłopem i zaparzysz sobie ulubioną herbatkę. Rozmyślaj w trakcie i wizualizuj. Tak jak pisałam wyżej, pomijając moc intencji, możesz wpaść w trakcie takich chwil wyciszenia, na pomysł jak coś wykonać.

Skupiaj się na tym co TOBIE służy. Nie komuś innemu, nie sławnej blogerce, TOBIE! Podam przykład sprzed kilku dni. Włączyłam sobie live słynnej organizatorki życia – Pani swojego czasu. Bez dwóch zdań Ola jest mistrzem swojego fachu i wymiata w osiąganiu swoich celów. Ja jednak słuchałam tego live i zauważyłam (a, że od miesiąca nie pracuje, słucham ciała i wykonuję ćwiczenia relaksacyjne i oddechowe, to szybko wyłapałam), że moje ciało się spina, a ja robię się nerwowa. Ola ma myślotok, słowotok i ‘projektotok’ i jest masa ludzi na których to działa motywacyjnie i chwała jej za to! Jednak w moim przypadku to jest absolutnie nie to czego mi potrzeba. Nie chcę kolejnych celów, pędu, zafiksowania, na pracę… pracę i pęd. Włączylam wieczorem Gosię Mostowską i odetchnęłam. Tak to było to miejsce i tego właśnie mi potrzeba.
Oddech, zdrowie, zaufanie… To było moje. To mój kierunek na najbliższy rok. Acz wciąż warto wziąć wszystko inne w ramy i ubrać w cele.

Dlatego planując uwzględniajcie to, że być może zrobicie to zupełnie inaczej niż Ola, ja czy Gosia.. Czy ktokolwiek inny na świcie. Wiem, że są osoby które skrupulatnie wypisują filmy, książki i miejsca do odwiedzania. To również nie jest moje, bo ja chcę czytać i oglądać to co poczuję w danej chwili. Tu chcę mieć wolność, a nie plan. Wakacji nie wpisuje, choć mamy zaplanowane i wykupione, ale tu także cenię sobie luz i spontan.

Wypisuję więc głownie cele i uczucia do których dążę w każdej z kategorii. W pracy na przykład chcę w tym roku brać mniej, acz wysoko budżetowych kampanii, żeby się nie zajeżdżać, a mieć czas na twórczy rozwój. I wypisałam sobie jak to osiągnąć. Rozpisanie kampanie, które dały mi najwięcej radości w 2019, co pozwoliło mi wytyczyć zawodowy azymut. Chcę także na pewno wydać e-booka 2, którego Wam obiecałam, a który będzie też bardzo dla mnie.

W temacie zdrowia planuję więcej zdrowo gotować. Pamiętać o przynajmniej dwóch wegańskich dniach dziennie. Ciągnie mnie to tego weganizmu jak nigdy wcześniej.
Wprowadziłam już także masę relaksu i ćwiczeń oddechowych oraz rozciągających. Sport kojarzy się nam głownie z chudnięciem i pomijamy aspekt zdrowotny. Na chwilę obecną odpuszczam ćwiczenia siłowe (przez tężyczkę) i jestem bardzo w pracy naprawczej własnej i samouleczeniu.

Mam rozpisane także inne bardziej osobiste cele i drogę do nich. Daje to ogromne poczucie sprawczości i porządek w głowie. Zachęcam i was do zakupu notesu, długopisu i twórcze projektowanie życia. Dzieje się tam magia, wywalają endorfinki, a my stajemy w swojej najwyższej sile własnej. W pełni dorosłości.