Ja to jestem! Kiedy tylko obiecałam nowy cykl na blogu, już w drugim miesiącu nie znalazłam na niego czasu. Ale chyba tym razem, wyjątkowo można mi wybaczyć (patrz punkt 1 poniżej). Dlatego dziś będzie 2- miesięczna kumulacja.

1. Foodbook

To on zdominował styczeń i luty (jeśli chodzi o pracę) i marzec (w kontekście emocji). Tyle ile nauczyłam się w ostatnich trzech miesiącach.. dziewczyny, śmiało mogę powiedzieć, że więcej niż na licencjacie. Bo robiłam za 5 zawodów – kucharza, pisarza, wydawcę, marketingowca, pr-owca i masę innych! Ogólnie blogowanie to praca po której imho można pracę znaleźć w każdym zawodzie, bo na codzień jesteśmy przyzwyczajeni to obrabiania roboty za kilku ludzi. I choć często zarzuca nam się “uśmiechanie się do zdjęć” i “co to za robota” to mówią to raczej osoby niewykształcone, które nawet nie zmuszają się do zwizualizowania ilości pracy, którą mamy na co dzień. A e-book i książka były jeszcze dodatkiem! Ale żeby nie wyszło, że narzekam, bo jestem absolutnie po odmiennej stronie przemyśleń – dostałam takiego kopa energetycznego, że tatuś martwił się czy nie zażywam jakiś substancji wyskokowych ;). W końcu zrobiłam coś innego niż to co robię od niespełna 6 lat! Aspekt finansowy przedsięwzięcia jest tylko małym bonusem, bo blogerzy zarabiają naprawdę nieźle. Tyle, że po tylu latach wykonywania tych samych prac codziennie potrzebowałm nowości! I zakochałam się w gotowaniu i przygotowywaniu e-booków i książek, także nastawcie się- nadchodzi więcej!

Link: Maki i ich smaki

2. Remont

Jakoś mignął tylko na blogu (choć wpis poremontowy obejrzało około 25 tysięcy osób! a odzew był niesamowicie przyjemny) przytłumiony e-bookiem, to salon 2.0 daje nam mase codziennej radości. To co o czym pisałam we wpisie o “małych rzeczach, które dają poczucie długotrwałego szczęścia” – codziennie się cieszę, że mam na dole kanapę i jak dzieci oglądają TV na półpiętrze to my nie gnieździmy się w kuchni albo nie siedzimy głupio przy wielkim, salonowym stole. Teraz i my mamy komfortowo i to z widokiem na ogród. Uwielbiam nasz nowy biały stół i tapetę w bawełnę. No każdego dnia się cieszę… Ja ogólnie dużo się w życiu cieszę. Może to jednak narkotyki? ;)

Link: Remont salonu

3. Dzień mamy i synka w Warszawie

Maks prosił mnie o ten dzień już z pół roku i … wyprosił. O tym wydarzeniu planuję Wam napisać oddzielny wpis, bo będę Was stanowczo namawiać do takich dalszych lub bliższych eskapad z jednym dzieckiem. Ta jednokierunkowa atencja jest dzieciom niezwykle potrzebna i nie da się przeliczyć jej na żadne pieniądze. My akurat byliśmy w Warszawie, w wymarzonym hotelu z basenem na 40 piętrze, w kinie, na wszelkich przekąskach których Misio nie je na co dzień i w Deseo. Mój syn (rocznikowo) ma 11 lat. Jak myślicie do kiedy będzie tak chciał ze mną jeździć?

4. Samotna podróż do Poznania

Jeśli macie wszystkiego dość, czujecie się przemęczone i potrzebujecie zmiany otoczenia, wsiądźcie do pociągu byle jakiego, zadbajcie o bagaż (książki, muzyczka, kawka, laptop), zadbajcie o bilet (w I klasie, przy oknie, ze stolikiem) i potem już cieszcie się chwilą. Ile nadrobiłam pracy w pociągu, ile zażyłam relaksu. Fakt, Białystok – Poznań to 12 h. jazdy ale w samotności, przymusowo w jednym miejscu… to taki relaks matki pracującej, że chyba będę to powtarzać, nawet bez konkretnego powodu.

5. Seriale

Choć czasu w lutym i marcu nie miałam za wiele, to kiedy już go miałam byłam totalnie zombie – amebą, więc niewiele mi już zostawało poza tępym gapieniem się w ekran. Szczęśliwie mąż zadbał, żeby nie było nudno.

Moja genialna przyjaciółka

Odkrycie i miłość. Serial, który generuje tony przemyśleń na tego jak życie i świat wywrócił się do góry nogami w ciągu 2 pokoleń. Aż zapiera dech w piersiach! Możecie poobserwować życie swoich rodziców i zrozumieć o tyle więcej – dlaczego są jacy są i rozumują zupełnie inaczej niż my. Życie naszych dziadków, ich trudy i braki. W tle przepiękna historia wybitnie uzdolnionej dziewczynki i jej przyjaciółki. Dorastania w biedzie, w luksusie (lub jego braku) edukacji w gimnazjum, a nie tylko w podstawówce. Zakochacie się też w języku Włoskim, a raczej konkretnej gwarze. Ten serial to doznanie. Każdy odcinek trwa niespełna godzinę i to stanie się najbardziej oczekiwana godzina Twojego dnia.

Billions

Dość późne odkrycie, jako, że obecnie jest już dostępny IV sezon, a my zaczęliśmy nie dawno od I. Serial to doskonałe połączenie lżejszej wersji House of Cards – w wersji biznesowej i lekko politycznej oraz seriali prawniczych takich Suits. Pierwszy odcinek zaczyna się spokojnie, ale już od drugiego akcja się rozwija i wciąga na całego.

6. Książki

Nie mam do nich szczęścia ostatnio. Trafiły mi się dwie pod rząd, których nie doczytałam! Żebyście wiedziały jak to dziwne, to napiszę, że na tysiące przeczytanych książek poddałam się przy góra 5-ciu. W tym dwie ostatnio. Dlatego polecę Wam te z wpisu o “Marzeniach” (>klik<).
Pierwsza seria to “Siostry na lato” zaś druga książka Emily Griffin “Recepta na miłość” – lekkie, acz dobrze napisane, wciągające, motywujące. Idealne na wiosnę, czytanie na tarasie lub pod kwitnącym drzewem :)