Lifestyle

Hity miesiąca – styczeń 2019

Masa moich blogujących koleżanek posiada takie podsumowujące miesiąc wpisy i muszą przyznać, że są one moimi ulubionymi, więc sama postanowiłam kultywować ten zwyczaj. Wszystkie te fajne rzeczy, które są za małe na oddzielny wpis. Odpowiedzi na masę Waszych zbiorowych pytań. Plus chwile, momenty, które po porostu chciałabym zapamiętać.

W kosmetyczce

Pytacie mnie zawsze o makijaż. Dziś połowa mojej kosmetyczki.

Hitem pielęgnacyjnym ostatniego miesiąca są kremy Phenome . Wykonane na bazie wody roślinnej, zawierają mieszankę czystych wyciągów botanicznych. Są naturalne, organiczne i co najważniejsze, skóra po nich jest gładka i piękna.

Następnie podkład – codzienny, lekki, acz trochę kryjący Clarens w duecie Estee Lauder Double Wear na większe okazje. Te codzienne podkłady zmieniam regularnie. Przed Clarensem miałam Dior, a jeszcze wcześniej YSL. Cerę mam wymagającą większego krycia, więc najchętniej nosiłabym Double Wear cały czas.

Paletka do konturowania Kat von D, to mój nowy hit! Zdradziłam dla niej Smashboxa ;) – 3 odcienie brązu, z których (jak zwykle) nie używa się najciemniejszego ;)) oraz piękne rozświetlacze. Produkt sypki, łatwy do nakładania i blendowania. Zachwyt totalny!

Do brwi używam paletki Estee Lauder i to także mogę polecić jako absolutnie idealny produkt. Pędzelek ma dość twarde włosie i idealnie rozprowadza pigment.

No i cienie. Musthave’owy Naked 3, który mam od wielu lat (zużywam którąś paletkę), chyba mi oficjalnie się znudził. Tu powinna być wstawka o tym, jak po cały Los Angeles szukałam paletek Kylie Cosmetics (Jenner) i ostatecznie ich nie znalazłam, więc zadowoliłam się tą Nabla – świetnie odcienie nude. Taka całoroczna podstawowa. Ostatnio złapałam także to małe kółeczko Smashbox – bez i 2 brązy, na wyjazdy i to moja obecna miłość.

kosmetyki, smashbox, estee lauder, cienie kosmetyki, smashbox, estee lauder, cienie kosmetyki, smashbox, estee lauder, cienie

Pustostan

W salonie na dole nie mamy obecnie żadnego mebla. Myślałam, że w tym wpisie pokażę już jakiś sneak peak nowości, ale jak to w życiu bywa, nic nie dojechało… Możemy urządzać jedynie mini disco na 40m2 :D Pojawił się nawet nowy lokator – echo ;)

E- book!

Zdominował styczeń, co wiedzą wierne instagramerki [jeśli chcecie być na bierząco, obserwujcie instastories!]. Będę co jakiś czas przypominać także tutaj – przygotowuję e-booka z przepisami dla dzieci – bez glutenu, jajek i mleka. Wyszło to całkiem naturalnie, jako, że moje własne dziecko od wakacji nie je tych produktów, zw na nietolerancje, o czym możecie przeczytać TU i TU

Prosiłyście mnie o przepisy. Czegokolwiek nie przygotowywałam Lence, a co pokazałam na stories, łączyło się z prośbami o proces wykonania i listę składników. Postanowiłam więc zebrać to w całość.

Przygotowywanie tej e-książki daje mi niesamowite pokłady radości i energii! W końcu robię coś innego! Bardzo tego potrzebowałam po 6,5 roku blogowania. Wiatru w skrzydła dodają mi setki Waszych zachęt. Trochę mnie poganiacie ;), ale muszę pracować w jakimś sensownym rytmie, żeby to wszystko pogodzić. Masa radości wynika także z faktu pracy z mamą, która jest moim La Chefem i dyrektorem do spraw wszystkiego. Razem pichcimy, obmyślamy przepisy. Sms-ujemy do późnego wieczora, jak ktoś wpada na genialny pomysł! Wiem, że kiedyś będę wspominać ten czas…

Jako, że sneek peaku z salony nie było, to będzie z e-booka:

churros

pancakes
I jeszcze ze wstępną oprawą graficzną:


Ślinotok, c’nie?

P.S. Jeśli chcecie pierwsze dowiedzieć, się o premierze ebooka, zapiszcie się na mój newsletter (na dole strony, po lewej) :)