pościel serduszka pościel whitepocket

 

Jeśli zastanawiacie się dlaczego taki temat podejmuje matka 7-latki, bo przecież Wasze 3-4 latki śpią już same, ostudzę Waszą radość. Lenka przesypiała noce jak miała 1,5 roku i wtedy też zasypiała sama. A potem było on & off –  to spała, to wołała, to zasypiała, to chciała się przytulać do zaśnięcia lub brała misia, mówiła dobranoc i spałą do rana. Ale temat był raczej na super luzie i wszystko działo się poprawnie. Problem pojawił się w raz z nadejściem choroby (zaburzeń hormonalnych) – Lenka miała problemy z zasypianiem (taczała się od 20 do 22/23 w łóżeczku), budziła się 100x w nocy, co sprawiało, że byliśmy wykończeni rano.. my i ona, co skutkowało tym, że nie dawało się jej dobudzić. To błędne koło, bo brak snu sprawia, że hormony oraz tarczyca rozwalają się jeszcze bardziej. Musieliśmy to przerwać!

[Tu warto wspomnieć, że nasze dzieci od niemowlęctwa pięknie spały. Byliśmy TYMI rodzicami, którzy zawsze mieli wolne wieczory i spali sobie  nocy z dwójką niemowlaków w domu. Najpierw zasypiali o 18, później o 19 i obecnie tak 20-20:30 są już w łóżkach. Nigdy nie uprawialiśmy samowolki latania do 23 i zaśniesz gdzie padniesz. Raczej po ‘amerykańsku’ odprowadzaliśmy dzieci do łóżek, czytaliśmy/lub czytały sobie same i o określonej godzinie wyłączały światła i zapadały w sen.]

Zdrowie, a sen

Najpierw podjęliśmy kroki ‘zdrowotne’ pracy ze snem z pomocą dietetyka Ajwen , Kamili Lipowicz. Rozważałyśmy nawet przez chwilę podawanie Lence melatoniny, jednak postanowiłyśmy zawalczyć o jej sen ulepszeniem higieny dnia (oraz suplementami wpływającymi na jej ogólny stan zdrowia, ale o tym innym razem). I tak oto, Lenka miała nie obcować ze światłem niebieskim po godzinie 19, zasypiać w ciemnościach (wtedy wydziela się melatonina), czego bardzo się bała, zaś w dzień zażywać większej ilości świeżego powietrza (gdzieś między grudniem a marcem powstaje w naszym kraju luka gdzie na podwórku nie wychodzi się prawie w ogóle. Jak nie szaro- ponura plucha, to smog lub ciemności).

Skorzystaliśmy także z pomocy psychologa, który tchnął w nas energię i pewność siebie do podjęcia działań. Powiedział wprost, że dziecko w tym wieku powinno spać i zasypiać samo i mamy się ogarnąć :P. A kto ma dzieci w tym wieku, wie, że nie miało być łatwo…

Gadżety ułatwiające zasypianie

Zaczęłam od pośladków strony, ale postanowiłam po prostu zrobić pierwszy krok, zamawiając różne lampki ułatwiające spanie. Lenka miała tylko zwykłe lampy, które świeciły jasnym, niebieskim światem. Kamila wskazała, że lampki nie mogą świecić jasnym światłe, a powinny najlepiej pomarańczowym/czerwonym – niejako kolorem zachodzącego słońca, a nie białego dnia i jak, żeby jak zamkniesz powieki nie było jasno, tylko ciemno jak w… nocy :). Przyjechała też śliczna nowa pościel od Whitepocket i pojawiły się nowe przytulanki – jednorożce. To była ta najłatwiejsza część.

W te wszystkie gadżety wplecionych było wiele rozmów z Lenką i między nami (działaliśmy jako team co ułatwiło sprawę). Wiecie co mega pomogło. Nawet Kamila tego nie wie, więc dowie się z tego wpisu. Moje spotkania z dietetykiem Ajwen odbywają się na Skype, bo oni są z Opola. I przy ostatniej wizycie, pod koniec dziadek przywiózł Lenkę i ona przyszła do komputera. Zapoznała się z Kamilą, trochę posłuchała naszej rozmowy i… kiedy mówiłam jej  później”pamiętasz jak Pani mówiła, że to dla Twojego zdrówka teraz będziemy zasypiać po ciemku i światełko ma być czerwone..”, ona zawsze reagowała z takim spokojem i mądrością. Coś w stylu “Kamila byłaby ze mnie dumna” i pyk lampeczka. [Spojler do końcówki – obecnie sama wchodzi do swojej sypialni, zasłania rolety, przyciemnia światełko w jednorożcu, a resztę lampek włącza na czerwono, zaś gwiazdeczki na suficie włączają się same.]

Przytulanie

Plan był taki, że będziemy ją przytulać – ja, później Wojtek, coś czytać i odchodzić. Znałam teorię, że dziecko, które zasypia przy rodzicu, a w nocy budzi się i rodzica nie ma, od razu go woła, więc musiała zasypiać bez nas i … po ciemku. Odpaliliśmy wszystkie lampeczki i … zeszliśmy na dół. Pierwsze dni były prawie jak w odcinkach show ‘Super niania’. Choć Lenka nie płakała, to co 3,5 sekundy wołała czy nie śpimy. W nocy, kiedy wołała, najpierw ze 5x poszliśmy, pogłaskaliśmy ją i zeszliśmy, a potem już tylko z sypialni wołaliśmy, że nie śpimy (trololo, w środku nocy :P).

Cała nauka trwała około tydzień. Rodzice, którym udało się przeskoczyć jakiś “nieprzeskakiwalny” problem wiedzą, jak niesamowite to uczucie. Trochę śmiech, że było to tak proste i szybkie, ale mimo wszystko, piąteczka mężu, we did it!

Jak pisałam wyżej obecnie rytuał Lenka uważa, za taki, który istniał od zawsze. Włącza swoje lampeczki, przytula się ze mną, woła tatę i … zasypia sama. Co więcej – nie daj boże, zostanie światło na schodach czy półpiętrze, to Lenka krzyczy, że za jasno! Ta sama dziewczynka, która miesiąc temu, musiała mieć pełną jasność i dwoje rodziców u boku. Przesypia noce, budzi się ze 2x na tydz., ale nie schodzi i nie każe do siebie przychodzić. Rano potrafi wstać o 6:30!!! To chyba największy szok, bo Lenkę odkąd znam to rano budziłam kołem i wołem. A teraz zbiega do mnie skowroneczek.

Nie udałoby się nam bez psychologa i Kamili. Naprawdę, nie udałoby się, bo bez psychologa nie pojęlibyśmy działań (to serio wydawało się niewykonalne), a bez Kamili nie mielibyśmy narzędzi. Wielkie DZIĘKUJĘ!  No i nie mielibyśmy szansy bez lampeczek, dlatego jeśli temat Was interesuje, poniżej opiszę krótko każdą z nich.

lampki nocne dla dzieci lampki nocne dla dzieci lampki nocne dla dzieci

Lampki nocne ułatwiające zasypianie

1. Jednorożec Little lights (klik)

Lampeczka, którą poleciłyście mi Wy, instagramerki <3. Bardzo jestem wdzięczna! Coś przepięknego. Zobaczcie z resztą resztę lampeczek marki na ich instagramie –> TU. Jak zrobią krokodyla to poleci do Maksia, a póki co to Vespa miętowa.. my love! Ale Lenka chciała rożca :)

Wszystkie lampeczki są ręcznie malowane z dbałością o najmniejszą kropeczkę. Mini dzieła sztuki! Ale zachwycają nie tylko urodą, są naprawdę mądrze przygotowane, dzięki ściemniaczowi czy wygaszaczowi mocy światła. Od dość jasnego po bardzo leciutkie, nie zaburzające tej właściwej ‘ciemności spania’.

Lampka jest podłączana do prądu, więc trzeba mieć w pobliżu jakiś kontakt.

lampka nocna jednorożec

 

2. Pan Misiowaty z rodziny Rabbit & Friends (klik)

Mięciutka lampka led, świecąca kolorami (zajrzyjcie na ich instagram –> TU). Z pilotem, którem można ustawiać szybkość zmiany kolorów, a także – jak robimy to my- zablokować na jednym kolorze (u nas czerwień). Lampeczka jest genialna, jako, że po pewnym czasie, wyłącza się sama. Nie ma przewodów, bo jest plusem, zaś minus jest taki, że należy pamiętać o jej naładowaniu.. wcześniej niż  w momencie w którym dziecko zasypia ;)). Jest na tyle miękka, że można z nią spać w łóżku.

 

lampka nocna z pilotem

 

3. Jelonki Flow Amsterdam (klik)

Gumowe lampeczki, twardsze niż ta wyżej, acz wciąż mogą spać w łóżku z dziećmi (instagramowe konto – TU). Większy jelonek zmienia kolory poprzez zetknięcie z podłożem, więc także ustawiamy go na czerwień. Mały jelonek nie zmienia kolorów, przez co Lenka średnio go lubi i chciała oddać bratu (cóż za silna wiara w to co powiedziała Kamila ;)).

lampki nocne dla dzieci

4.  Beaba – lampeczka/projektor gwiazdeczek (klik)

Ostatnia, najtrudniejsza do sfotografowania, acz bardzo ważna pozycja lampeczkowa – projektor gwiazdeczek. Lampkę włącza się do kontaktu.. i tyle. Jest ona zaprojektowana tak, żeby automatycznie wyłączać się kiedy jest jasno i włącza jak zapada zmrok. Na suficie jest piękny efekt świetlny (nie jak w podróbkach nieznane placki i plamy światła), mimo, że lampka jest bardzo nisko. Idealne dopełnienie lampeczkowej ekipy.

lampka nocna gwiazdki

Niby tyle starań o dobro dziecka, a powiedzmy sobie prost. Prócz Lenki, to my wygraliśmy życie, bo w końcu mamy wolne wieczory. Śpimy w nocy jak za dawnych lat a o poranku dzieć budzi się nam sam. #tylewygrać!

pościel whitepocket