Jak sprawić, żeby dziecko jak najszybciej nauczyło się dobrze pływać?
Pytanie podczas każdych naszych wakacji i wyjazdów od lat kilku – “Marlena. Lenka i Maks pływają tak doskonale? Jak to ich nauczyłaś? Jak to zrobić, żeby dzieci tak sprawnie pływały w tak młodym wieku?” Trochę mnie bawią te pytania, bo to żadna tajemna wiedza, ale z drugiej strony, na przykładzie własnego macierzyństwa widzę, że tematy można ograć różnie i mieć zupełnie inne efekty.
Odwaga rodzica
Zanim dojdziemy do konkretów, warto, żebyście przyjrzały się same sobie. Jakie jest Wasze nastawienie do (nauki) pływania? Czy Wy umiecie pływać? Czy macie traumy, bo np. się topiłyście? Czy ogólnie macie nastawienie lękowe w wychowywaniu dziecka?
Jeśli którekolwiek z odpowiedzi brzmi tak, oddajcie naukę pływania komuś innemu – mężowi, rodzicowi, teściowi. Nie ma większego dobra dla dziecka na takich zajęciach niż pewność i odwaga rodzica. Wtedy można się uczyć i dobrze bawić.
Na zajęciach z nauki pływania napatrzyłam się na przelęknionych rodziców, którzy niby chcą, ale aż trzęsą się o to dziecko. Np. na komendę “moczymy dzieciom główki i powoli zanurzamy dzieci pod wodę”, 90% rodziców z przerażeniem w oczach ochlapywała dzieciom twarz jedną kroplą wody, po czym dokładnie ją ścierała i 3x sprawdzała czy nie nastąpił zgon. Serio, true story. Jak – nie znając faktów – wsadziłam Leniuszę z łbem pod wodę, to basenie przeszedł pomruk przerażenia :D. Stwierdziłam wtedy, że nie poddam się nastrojom i będę ćwiczyła z Lenką tak jak czuję ja, a nie reszta – przerażonego – otoczenia. Po trzech zajęciach byłyśmy dalej niż niektórzy po roku.
Wczesna nauka pływania
Z Leniuszkiem chodziłam na zajęcia od kiedy skończyła z 5 m-cy. To był strasznie fajny czas. Wchodziłyśmy z domu o 7 rano, jechałyśmy na basen, przebierałyśmy się wśród biegających w damskiej szatni tatusiów (serio, rodziców ‘po raz pierwszy’ można wyczuć na kilometr.. ta panika w oczach bo nóżka odkryła się z ręcznika O.o), nie zwracających uwagi na mamuśki w moim typie, które musiały przebrać i siebie i dziecko.
Bardzo lubiłam te zajęcia, taki czas dla nas inny niż guganie do dziecka w wózku czy na macie. Bardzo polecam, chociażby jako przełamanie schematu ‘zamulenia domowego’.
Okres niemowlęcy to dobry czas na oswajanie się z wodą na twarzy, na włosach, chlapaniem. Niby głupotki, a później okazuje się, że w przedszkolu/szkole połowa dzieci boi się zanurzyć głowę. Niemowlęta mają także pewne odruchy z życia płodowego i od maleńkości pięknie trzymają powietrze pod wodą.
Lenka nurkowała tak samo świetnie w wieku 6 m-cy jak 6 lat :). Nabrała obycia z wodą i wręcz uwielbienia dla pływania. Myślę, że to właśnie wtedy stała się Vaianą czy Syrenką – jak teraz sama na siebie mówi. Ta odwaga ode mnie i ta świetna zabawa to idealne podwaliny na przyszły kontakt z wodą.
Nauka pływania w grupie
Jeśli macie dziecko starsze i już pominęliście etap nauki pływania z niemowlakiem, nic straconego. Z Maksiem nie chodziłam na zajęcia dla maluszków i choć chodziliśmy na basen to dość późno zaczął się realnie uczyć pływać.
Nie będę Was oszukiwać… to nie jest ‘tak samo’ jak u Lenki i nadrabiane w 3 dni. Niepoprawne nawyki wyrabia się bardzo szybko- pływanie w pływaczkach, które jest strzałem w stopę. Bo choć może dziecko kiedyś zacznie pływać bez nich to będzie źle układało ciało w pozycji do pływania. Dziecko, które uczy się pływać od małego ZAWSZE ma twarz zanurzoną w wodzie. Jak się ma niby tego nauczyć w kółku czy pływakach?
Po drugie- większość dzieci nieuczonych pływać, nurkując zatyka nos. To katastrofa! Oduczyć tej nieszczęsnej metody jest bardzo ciężko. Więc nie będę Was oszukiwać, że to wszystko jedno kiedy i jak dziecko się nauczy, aby pływało. Tak nie jest. Ja pływam, ale do Lenki to mi lata świetlne ;)
Najlepiej jak najszybciej zacząć zajęcia z instruktorem. Po przeczytaniu tego tekstu, dosłownie. Telefon i zapisy. Potem za 20 lat możecie dać dzieciom namiary na mnie i niech wyślą karteczkę z wakacji ;)
Zajęcia w grupach to niezła zabawa. Dzieci małe wchodzą do basenu z rodzicami i uprawiają skoki do wody (matkę zalewa wtedy wielka fala .. prosto na makijaż :P), pływają z twarzą pod wodą, na plecach. Mają makarony, deseczki. Uczą się wszystkich poprawnych nawyków, dobrze się przy tym bawiąc i podpatrując kolegów.
W starszym wieku na takie zajęcia wchodzą same na brodzik i pływają już samodzielnie, na ile potrafią. Starszaki pływają już na dużym basenie.
Nauka pływania sam na sam z instruktorem
Maks nie lubił zajęć grupowych bo miał tyły, więc zapisaliśmy go na spotkania indywidualne z – przystojnym :P – trenerem. I tu Maks nauczył się najwięcej, jeden na jednego. Instruktor wtedy wyłapie każdy błąd w ułożeniu ciała, pracuje ze złymi nawykami, zamieniając je na dobre. Trochę więcej pozwala, bo z jednym dzieckiem to nie boi się pozwolić mu skoczyć na główkę, czy robić podwodne salta.
Lenka by umarła z nudów na takich zajęciach i co ważniejsze, nie były jej w ogóle potrzebne. Zaś pilny geek Maks je bardzo polubił. To one odmieniły jego umiejętności i tu nauczył się wszystkiego co poprawne w pływaniu… Choć musiał to doszkalać jeszcze 3 lata.
Częsta możliwość praktykowania ;)
Cóż z tego, że dziecko się nauczy pływać, powiedzmy mając 2-3 lata, jak potem dumna mama wypisze je z zajęć i nie będzie chodziła na basen. Otóż nic. Dziecko szybko zapomni i będzie nauka od nowa. Maluchy muszą praktykować umiejętności – szczególnie te poprawne, bo zakładam, że nie chodzi Wam o pluskanie się w wodzie ;).
Moje dzieci mają basen raz w tygodniu w szkole. Tam doskonalą swoje umiejętności. Do tego wyjazdy – zawsze do hoteli z basenem lub krajów z ciepłą wodą. To także bardzo rozwijające, bo jednak inaczej pływa się na Dominikanie z wielką falą, czy w Chorwacji z cudowną wypornością (ale weź tam zanurkuj) niż w basenie. No i motywacja jest znacznie większa kiedy można obserwować rybki lub wyłowić muszelkę.
Jeśli nie macie basenu w szkole/przedszkolu i nie jeździcie często do egzotycznych krajów, to zostaje basen- nauka oraz chodzenie dla przyjemności. O tym drugim nie można zapomnieć. Na nauce pływanie często nie można skakać do wody a także zjeżdżać w rurowiskach. Nie da się być porwanym przez rwącą rzekę, ani stać na rękach pod wodą. To także jest rozwijające i nie można o tej części zapomnieć.
To jak?! Czyj maluch będzie pływał do wakacji 2019? :)
Mój syn uczył się pływać indywidualne 2 x w tyg przez pół roku. Pływa doskonale. Córka indywidualnie teraz w wakacje 5 x w tyg przez miesiąc – za mało. Trzeba, w jej przypadku jeszcze popracować
:) a ja mam zupelnie inne doswiadczenia i dwojke (prawie)plywajacych dzieci… Starszego, syna, obecnie 8,5 roku, najpierw zmuszalam do wody. Bardzo, BARDZO nie chcial, wiec w koncu odpuscilam. Kiedy mial 4 lata, spedzalismy ferie w hotelu z malym, cieplym basenem. Tam drugiego dnia nauczyl sie nurkowac – absolutnie sam, bo ja, pamietna poczatkow, nawet slowa nie pisnelam. Kiedy zupelnie przestal sie bac wody i skoczyl mi na gleboki 2m basen – umial nurkowac, ale nie plywac! – zdobylam numer do instruktora i dawaj uczyc dziecko obycia z woda, ale i szasunku do niej! Instruktor zaskoczony zauwazyl, jak syn swietnie pracuje nosem (prawidlowo, jak wydmuchuje powietrze nosem pod woda.) tymczasem… syn szczerze nienawidzil tych zajec, mimo ze pana Michala uwielbialy wszystkie dzieciaki na basenie. Hm. Mial wtedy 6,5 roku, moze to taki czas? Teraz ma w szkole zajecia raz w tygodniu, chodzi regularnie, polubil bardzo, widac, ze w wodzie czuje sie swobodnie, dobrze i bezpiecznie :) I plywa – po 2 godz w wodzie, gtora go kryje, wiec sila rzeczy musi plywac – nie ma dosc…
A corka? 5,5 roku, po 2 tygodniach wakacji weszla na slupek i skakala do basenu 2m wody. Po czym docierala do brzegu 2m dalej :D Najszczesliwazsa na swiecie!!! Napatrzyla sie wczesniej na zajecia z bratem i na inne osoby i probuje sama. Pieskiem daje rade :D ale juz i zaba wychodzi. Tradycyjnie – nie uczymy tylko niech sama zdobywa umiejetnosci. Basen minimum raz na dwa tygodnie, za rok – raz na tydzien w szkole, drugi – z rodzicami.
***
Ja nauczylam sie plywac majac 26 lat. Mialam juz dosc snow o topieniu sie. Uczylam sie – patrzac na mojego superprzystojnego dyrektora, ktory plywal na torze basenowym obok… Przelom nastapil kiedy nauczylam sie wkladac glowe pod wode! :D Rzucilam palenie, po kilku tygodniach treningow zaczelam przeplywac 25m pod woda (w poziomie, ale na jednym oddechu). Mam do wody ogromny entuzjazm i nie wahalam sie sprzedac go dzieciom :)
Masz racje, Marlena, ze bardzo duzo zalezy od nas i naszego nastawienia. U nas – zalezalo do tego 80% sukcesu :)
Po wczasach na Chorwacji zdecydowaliśmy bardzo szybko i od niedzieli chodzimy z dwójką czterolatków na zajęcia w grupie :-)
Czas pokaże ale trzymamy za ‘młodych’ mocno kciuki :-)
Zawsze bylo dla mnie mega wazne, zeby moje dzieci plywaly – pewnie dlatego, ze ja sama ledwo ledwo ;)
Takze z synem chodzilismy na zajecia od malego i bardzo lubil wode. A jednak jakos tak w wieku 3 lat zaczal marudzic i nie chcial plywac. Do dzisiaj nie wiem w sumie dlaczego, ale no coz – i tak chodzil na zajecia i po prostu mu przeszlo ;)
Teraz ma basen w szkole, poza tym zajecia osobno raz w tyg. no i cala rodzina chodzimy zawsze w niedziele na 2 godzinki.
Tu gdzie mieszkamy jest system odznaczen za rozne poziomy umiejetnosci plywackich. To tez jest fajne, bo motywuje.
Takze maly ma w wieku 8 lat srebro i nie moze sie doczekac az skonczy 9 lat i bedzie mogl robic zloto :) Teraz pewnie mi przydaloby sie wziac kilka prywatnych lekcji… :))
Bardzo fajny i przydatny wpis :) Wielu rodziców jak gdyby zapominało, że umiejętności z czasem mogą zanikać :)