Kiedy byłam w wieku mojej córki, czy mojego syna świat wyglądał inaczej. Kiedy moi rodzice mieli 7-10 lat, otoczenie było zgoła odmienne. A już za naszych dziadków… Trzy/cztery pokolenia, które dzieli bezbrzeżna przepaść, które (teoretycznie/technologicznie?) nic nie łączy. Gdyby teleportować nasze dzieci do czasów naszych rodziców czy dziadków, to nie wiem jak by ich wrażliwe psychiki, połączone z nowoczesną technologią by to wytrzymały. W drugą stronę byłoby raczej łatwiej. Raczej.

Kopalnia przemyśleń

Miesiąc z temu, wraz z kuzynką pojechałyśmy poznawać swoje korzenie. Szczęśliwie moja ciocia była na tyle “dziwna” (w najlepszym tego słowa znaczeniu), że już od lat interesowała się swoim pochodzeniem. Człowiek wpada zazwyczaj na genialny pomysł sporządzenia drzewa, lub sięgnięcia do korzeni, w sam raz kiedy wszyscy, którzy mogliby cokolwiek powiedzieć, nie żyją. A my, dzięki cioci, babci i siostrze babci, miałyśmy gotową kapsułę czasu, do 4 pokoleń wstecz. I to była jedno z najmocniejszych doświadczeń jakie przytrafiło mi się od dłuższego czasu. Kopalnia przemyśleń na temat życia i świata, ale także wychowywania dzieci.

W dużym skrócie i uproszczeniu zmiana jaka zaszła w dzieciństwie od 4 pokoleń wstecz wygląda tak:
Moi pradziadkowie – bieda, oddawani na służbę w wieku 5 lat (!), w wieku 10 lat powrót do domu, żeby tyrać na roli. Z kolei dziadkowie – bieda, praca przy domu lub u zamożniejszych sąsiadów od najmłodszych lat. Moi rodzice – i tu mamy pierwszą nagłą zmianę – szkoła, niby coś tam pomagali jeszcze przy domu, ale w niczym już nie przypominało to starszych pokoleń.. Imho to było pierwsze pokolenie z jakąkolwiek szansą na rozwijanie kreatywności. Potem ja – tu już dzieciństwo sielankowe, masa czasu na pasje i kreatywność, choć bez łatwego dostępu do dóbr materialnych (zw. na ustrój polityczny). I nagle pach – pokolenie naszych dzieci – mają wszystko, mogą wszystko.. siedzą z nosem w tabletach. W 3-4 pokolenia z miana od braku możliwości, do olania potencjału.

Rozwiń swoją wyobraźnię

Kilka dni temu dostałam w ramach współpracy z wydawnictwem  Insignis Media, książkę Temple Grandin “Rozwiń swoją wyobraźnię”. Połknęłam ją z zapartym tchem. Czytałam wiele pozycji o ludziach, urodzonych jeszcze z jakieś 20-30 lat + przede mną, którzy z braku “rozpraszaczy” w postaci dobrodziejstw nowej technologii, sami szybko stawali się twórcami i wynalazcami. Temple jest autystką i prócz tej pozycji, napisała także masę książek o autyzmie, wartych przeczytania dla rodzin ludzi/dzieci ze spektrum i po protu wszystkich innych ciekawych świata.

“Rozwiń wyobraźnię” jest niesamowitą książką wielkiego umysłu i tę wyjątkowość czuje się od pierwszej strony. Nieodmiennie nie umiem jasno określić grupy wiekowej czytelnika. Np. Maks z zaciekawieniem mógłby czytać ją już od 8 r.ż. Ale jego mózg – choć bez konkretnej diagnozy – pracował zawsze ciut inaczej. Większość dzieci imho może zaciekawić się pozycją trochę później… chyba, że pomoże im rodzic. Bo książka miesza treść naukową (nie za długie ciekawostki) z prostymi pomysłami na zabawę z nawet najmłodszymi ‘wynalazcami’. Od wycinanek w papierze, robienia latawców, bo eksperymenty z użyciem środków chemicznych (bezpiecznych, spokojnie), zabawy z optyką, po wycinanie piłką w drewnie. Wszystko pisane przez autystyka przypominam, więc niejako prostymi wzorami matematycznymi ;)

Książka daje odpowiedzi na pytania “skąd w golfowych piłeczkach wzięły się dołeczki?”, “komu zawdzięczamy taki wynalazek jak telewizor?”, “jak powstaje papier?”, “co ma wspólnego butelka coca- coli z samolotami?” “dlaczego klawisze w klawiaturze poukładane są właśnie tak a nie inaczej?” i masa innych. Na 90% nie znałam odpowiedzi :D, więc to nie jest książka tylko dla dzieci. Każdy dorosły także się zaciekawi, aby później brylować na proszonych lunchach i brunchach, niezgłębioną wiedzą ;). To taki podręcznik, który uczy ludzi w każdym wieku, zaciekawia, rozwija wyobraźnię już od samego czytania. Serio. Ja, kobieta lat 33 mam ochotę zostać wynalazcą po tej lekturze ;). Jakiś np. dziecio- wyciszacz planuję wynaleźć!

pokolenie naszych dzieci

Ale wracając do dzieci i różnicy pokoleń. Ta książka dobitnie pokazuje, że ciekawość bierze się a) z pewnych uwarunkowań genetycznych / intelektualnych, ale co ważniejsze b) z braku łatwodostępnych zamienników. Które dziecko samo wybierze wycinanie śnieżynek ipad/konsolę (no chyba, że jest to jedno z tych dzieci co ogląda TV/gra non stop i wycinanie byłoby fajnym przerywnikiem)?. No może jeszcze Lenka, ale Lenka uwielbia zabawy manualne ;). Zaś te dzieci, które właśnie mogłyby zostać naukowcami, jak do lepu pędzą do nowych technologii.

I to ok, świata nie napiszemy od nowa, ale warto dzieci zaciekawiać innymi obszarami życia, tworzenia, wynajdywania. Żeby umiały choć w zarysie powiedzieć na jakiej zasadzie działają sprzęty, których używają codziennie – telefony, tablety, telewizor. Wtedy mają szansę wynaleźć ulepszenia, tworzyć roboty, zmieniać przyszłość, a nie tylko biernie odbierać. I nie ważne w którym kierunku będą się rozwijać – konstruować, budować, wycinać, zszywać, warto, żeby z wiedziały, że istnieje świat poza technologiami. Ciekawy, piękny świat. Dający satysfakcję i spełnienie. Kiedyś to może oni napiszą książkę o wynalazkach obecnych czasów.

 

Temple Grandin "Rozwiń swoją wyobraźnię"

Temple Grandin "Rozwiń swoją wyobraźnię"
Książkę nabyć możecie –> TU

 

Jeśli spodobał Ci się artykuł, podziel się z innymi ! Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email