curry z batatami, curry z ciecierzycą
Przed weekendowe comfort food, podziękujecie jak ugotujecie

Jak większość kobiet, a szczególnie mam, lubię mieć nagotowane na dwa dni, szczególnie przed weekendem, żeby później móc oddać się uciechom czasu wolnego – sprzątania domu, koszenia trawy i mycia okien. Wiadomix ;)

To jest danie, o które od czasu do czasu prosi mnie organizm w celach… leczniczych, dosłownie. Jest rozgrzewające, sycące i trawi się inaczej niż schabowy z ziemniakami. Zobaczyłam je u Polki Dot (TU), a ona u Jamie Oliwiera. Każda z nas coś w nim zmieniła, więc możecie pokusić się o wszystkie trzy wersje i wybrać najlepszą dla siebie.

Przepis na curry z batatami i ciecierzycą

Składniki:

  • pierś z kurczaka lub pół piersi indyka (jeśli jesteś vege to możesz w to miejsce dać tofu lub nie dawać niczego)
  • dwa duże bataty
  • puszka cieciorki (ja często daję 2 puszki)
  • dwie puszki mleka kokosowego
  • pół szklanki pasaty pomidorowej
  • łyżka przyprawy tajskiej
  • łyżka curry
  • 2 ząbki czosnku
  • kawałek korzenia imbiru

Przygotowanie:

Pokrojone w kostkę bataty obsmażyć na niewielkiej ilości oleju, do zarumienienia. Następnie obsmażyć pokrojonego w kostkę i lekko przyprawionego kurczaka (można to robić na dwóch patelniach na raz). W garnku rozgrzać łyżkę oleju i podsmażyć z curry, przyprawą tajską, czosnkiem. Do garna przełożyć podsmażone bataty i kurczaka. Zalać passatą, dodać ciecierzyce i mleczko kokosowe. Dusić do zmięknięcia batatów (około godzinę) na małym ogniu. Podawać z ryżem (najlepiej basmanti).

BTW

Agnieszka niedawno wydała książkę (oraz e-booka), które znajdziecie —> TU. Muszę powiedzieć, że Aga, ma rękę, serce i kubki smakowe idealne do tworzenia cudów w kuchni. Tak jak ja skupiam się na konkretnych kategoriach kulinarnych/wykluczeniach/nietolerancjach – bez jaj, glutenu, mleka (mój e-book znajdziecie –> TU), tak ona czaruje codzienność i robi dania dla każdego.

 

polka przy garach placki twarogowe

Polka sama o książce pisze tak:

“Napisałam tę książkę ku pokrzepieniu serc. Konkretnie – kobiecych. Bo to nadal my głównie gotujemy dla rodziny. A co mi bowiem, od kiedy zostałam żoną i matką (nie przestając być przy tym kobietą o rozlicznych potrzebach i pasjach), najbliższe – to dylematy współczesnej kobiecości. Tej spod znaku łączenia ról i godzenia  obowiązków, rozwleczonej na continuum od strażniczki domowego ogniska do dynamicznej multitaskerki z milionem spraw na głowie.

(…)

Co mam w tej książce do zaoferowania, to żadne niedorzeczności prosto z kosmosu, ale zwyczajne, dobre pomysły, sprytne patenty i spora dawka odświeżającego przekonania, że kuchnia może być miejscem, w którym doświadcza się radości i frajdy, nawet gdy ma się mało czasu.”

 

Mi cieknie ślina na samą myśl o testowaniu jej dań <3