Ogród i taras to główne marzenia ludzi przeprowadzających się z bloku do własnego domku. Wizja sielanki, picia kawki na tarasie o poranku lub jedzenia tam obiadów czy robienia imprez, kusi niesamowicie. Zabawy dzieciaków w ogrodzie, piękne nasadzenia i kontakt z przyrodą – absolutna sielanka dla blokersów. W naszym wypadku nie było inaczej. To o tym marzyliśmy najbardziej, jako, że blokowy metraż naszego mieszkania był całkiem przyzwoity (100m2). Sama więc ilość kątów nas nie przekonywała. Ale ten ogród i taras…

Projekt Ogród

Jako, że został wyceniony na ładne kilkadziesiąt tys zł, zabraliśmy się za niego sami. W błocie po pachy, przekopywaliśmy glinę, wywoziliśmy ją, drenowaliśmy ziemię, nawoziliśmy przepuszczającą i rozplantowywaliśmy. Praca ciężka, ale satysfakcja bezcenna. Kilka kadrów z tego czasu znajdziecie —> TU. Pamiętam jak urobieni po pachy siadaliśmy z dziadkami na czymś co kiedyś miało być tarasem i jedliśmy rosół całą rodzinką.

“Ostatnio, odkąd sama, własnymi rękami z gliniastego ugoru zrobiłam ogród, przerzucając około 50 ton piachu, siejąc, podlewając i uprawiając trawę i roślinki (post wkrótce), stwierdziłam, że wbrew pozorom, wiele mogę zrobić własną ręką.” – to część TEGO wpisu. Na zdjęciach widać, że w ogrodzie pojawiła się trawka i druciany, nieszczęsny płotek. To był trudny etap, bo obok były 3 budowy. Kurz, pył, wszędzie gwoździe i papowniki, które wpadały i do naszego ogrodu. Trawa rosła słabo, w czasie ulew na podwórku robił się basen. Nie poddawaliśmy się jednak i walczyliśmy o piękny ogród. Tak było w 2015. W 2016 dostaliśmy projekt powiększenia tarasu –> TU i szybko przystąpiliśmy do realizacji. Ogród musiał być wciąż niefotogeniczny, bo na blogu z tego sezonu nie ma żadnych zdjęć. Co nieco odkopałam z instagrama —> TU, TU, TU. Widać, że taras jest już w drewnie i wykonano projekt powiększenia tarasu z boku.

Urządzamy ogród

Najwięcej w ogrodzie zadziało się w 2017 – dokupiliśmy kawałek działki za domem i postawiliśmy docelowy płot. Kupiliśmy dwie katalpy, które posadziliśmy przed oknem w salonie, aby odgrodzić się od sąsiadów, a ja zaczęłam bawić się w zdobienie tarasu. Wszystko to w jeszcze bardzo surowej wersji —> TU. W tym samym roku powstał warzywniak –> TU i kupiliśmy wierzbę widoczną na ostatnim zdjęciu w podlinkowanym wpisie. Ta przyjechała do Białegostoku aż z Łodzi!!! Zasadziliśmy ją w miejscu w którym na działce zbierała się woda. Zadziałała idealnie. Odkąd ją mamy, woda pięknie się wchłania w kilka minut.

Także w 2017 na naszej działce stanął ukochany domek dzieci i huśtawki — > TU. My zyskaliśmy miejsce na zimę do składowania masy rzeczy, a dzieci mega zabawę na lato. No i uroda domku powala każdego dnia. Totalnie go uwielbiamy <3.
Również w tym samym sezonie nasz przyjaciel spełnił moje marzenie i wykonał ‘marynarskie słupy’ na tarasie—> TU ,które były idealnym zwieńczeniem prac tarasowych. Pomalował także wylewkę płotu i wykonał kilka mniejszych acz widocznych prac. Wierzba rosła, lawenda kwitła, szpaki zaglądały do nas codziennie —> TU Pojawiły się także liczne nasadzenia kwiatowe (TU) i pierwsze zbiory z warzywniaka (TU). Postała także pergola na froncie, a do niej przyczepiona huśtawka- hamak. Uhhh 2017 dał czadu!

Mama ogrodnik

W 2018 spijaliśmy śmietankę naszej 3-letniej pracy. Wpis wiosenny z tarasem do tej pory uwielbiam –> TU.  Widać roślinność budzącą się do życia, kolor i zadbany taras. Nie obyło się bez wpadek. Część roślin nam wymarzła. Przyplątała się rdza, więc robiliśmy częste opryski. Dokupiliśmy trzecią katalpę, ale w porównaniu do naszych poprzednich, w tym sezonie wyglądała marnie. Może da czadu za rok.
W tym wszystkim chciałam docenić rękę mojej mamy. To jej serce i pracę możecie oglądać na większości zdjęć. Jest ‘dobrym duchem’ tego ogrodu. I choć czasem mamy odmienne wizje nt. jakiś nasadzeń, to bez niej to miejsce by nie istniało…

I kiedy patrzę na zdjęcia poniżej rozpływam się w miłości do tego miejsca. Jego wartość jest dla mnie bezcenna ze względu chociażby na historię opowiedzianą powyżej. Krok za krokiem, rok za rokiem budowaliśmy to miejsce. Nie ma co ukrywać, że to także ogromny nakład finansowy. Nie wyobrażam sobie, że temu miejscu miałoby się coś stać. Jednak nie zawsze mamy na to wpływ, dlatego ważne jest ubezpieczenie także ogrodu. To ta część o której często się zapomina – dom, mieszkanie, wiadomo. Jednak ogród?

Ubezpieczenie ogrodu

Ubezpieczenie Domu i Ważnych Rzeczy” to nowość w portfolio Nationale-Nederlanden, które w tym roku, rozpoczęło sprzedaż produktów majątkowych. W skład ubezpieczenia oprócz samego domu wchodzi właśnie ogród – nasadzenia, zraszacze, oświetlenie budynku oraz inne zabudowania na działce (jak np. nasz domek :)).

Zakres ochrony naszych dóbr jest szeroki i obejmuje tzw. „all risks”, co oznacza, że nie ma zdefiniowanej listy ryzyk, więc za każde zdarzenie zostanie wypłacone świadczenie. W zakresie polisy znajdują się również przypadki, wynikające z tzw. „rażącego niedbalstwa”, jak choćby niewyłączenie żelazka, czy niedokręcenie wody. Bądźmy poważne… komu się nie zdarzyło zostawić gotującego się ryżu i wyjść po dzieci? ;) Nie trzeba się też martwić o to, na jaką sumę ubezpieczyć swoją nieruchomość, jest ona bowiem elastyczna i wynosi tyle, ile wartość rynkowa w dniu szkody. Składka obliczana jest natomiast na podstawie aktualnej wartości nieruchomości. Dodatkowo, dla Nationale-Nederlanden dom to nie tylko budynek, ale również ogród, garaż, czy piwnica. Ubezpieczają wszystko to w standardzie i bez konieczności opłacania dodatkowej składki.

Wiadomo, że nikt nie spodziewa się nieprzyjemnych zdarzeń, jednak mądrość nakazuje bycie przezornym. Żeby w momencie, w którym tornado przeszłoby przez nasz ukochany ogród, było choć za co go robić od nowa. A przyznacie, że wygląda obecnie całkiem uroczo? :)

 

ogród, taras ogród, taras ogród, taras ogród, taras domek w ogrodzie, ogród domek w ogrodzie taras ogród, dynie dynie, ogród ogród dynie ogród

Jeśli spodobał Ci się artykuł, podziel się z innymi ! Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email