Ostatnimi wpisami rządzi instagram/instastories. Zadajecie mi tam setki pytań, często ‘zmuszając’ niejako do napisania wpisu, jako, że łatwiej jest coś opisać raz i zbiorczo dla potomnych niż opowiadać tę samą historie za każdym razem (np. na pytania o płot czy trampolinę odpowiadałam dziesiątki tysięcy razy… więc czekają w kolejce na post ;)) Dzisiaj rumień zakaźny.

 

Rumień zakaźny – choroba zakaźna, wirusowa (odpowiada za nią parawirus B19). Powszechna wśród dzieci w wieku złobkowym i przedszkolnym. Objawia się głównie wysypką. Zaczyna się ona od czerwonych policzków. UWAGA! Bardzo łatwo ten etap pomylić.. z czymkolwiek innym. Ja stawiałam na alergię na podkradziony mi przez córkę puder. Czerwone poliki mogą się pojawiać i znikać przez kilka dni. W końcu dołącza do nich wysypka. I tu już wszystko jest niespecyficzne – może pojawić się szybko i być charakterystycznie ‘girlandowa (zdjęcia niżej) albo wyglądać jak lekka alergia i wędrować po ciele kilka dni.

UWAGA! Nie wpadłabym na to, że moje dziecko jest chore, gdyby pani z przedszkola nie spytała o czerwone poliki Lenki i nie doinformowała mnie, że w przedszkolu panuje rumień zakaźny. Choroba nawet przez tydzień może wyglądać jak lekka alergia! Co więcej może się na tym skończyć i przegapicie całą chorobę! NIE MUSI DOJŚĆ do wysypki, żeby wirusem się zarazić. Np Maks pije z tej samej szklanki co Lenka, kąpią się razem i całują, a Maks nie ma żadnych objawów [ale on ma ogólnie niedorzeczną odporność, bo to samo robił w przypadku szkarlatyny i się nie zaraził].

Po tygodniu wysypka zaczęła u nas układać się w typową dla tej choroby – wysypkę ‘girlandową’. Zdjęcie nie do końca to oddaje, ale wysypka byłą naprawdę ładna :D

 

rumień zakaźny rumień zakaźny

 

Trzeba przyznać, że w zestawieniu ze szkarlatyną to naprawdę luzacka i ‘przyjemna’ choroba. Dziecka zazwyczaj nic nie boli i jest normalnie aktywne. W przypadku osłabienia odporności mogą wystąpić bóle gardła, gorączka czy bóle stawów. Jednak Lenke jedynie swędziało i to 2x po 2 min.

Przechorowanie rumienia daje odporność na dłuuugo (często na całe życie), więc zarażenie przez osobę dorosłą jest niezwykle rzadkie, ale nie, że nie możliwe. Dopadło akurat moją przyjaciółkę, kiedy chorował jej synek i mówi… że śmierć biła blisko ;) – opuchlizna, wybroczyny.. cuda na kiju.

Kolejny minus jest taki, że dziecko jest niebezpieczne dla ciężarnych, szczególnie tych, które nie mają odporności na parawirusa B 19. Więc trzeba trzymać się z dala od takich pań, dla ich bezpieczeństwa.

Jako, że Lenki nauczycielka wychowania przedszkolnego jest w ciąży, Lenka od tygodnia buja się ze mną w domku i jest przeszczęśliwa. Spędza całe dni na rowerze lub skacząc na trampolinie. To stanowczo jej ulubiona choroba! ;)

Jeśli spodobał Ci się artykuł, podziel się z innymi ! Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Email this to someone
email