Parenting

Wspomnienie TEGO dnia


Pamiętam każdą sekundę. Powiedziałabym, że minutę ale całość zdarzenia trwała ze 120 sekund. Nałożył rolki, na których ja jeździłam kilka minut wcześniej. Nie było drugiej pary ochraniaczy, a tę pierwsza używała siostra, więc powiedział, że poczeka. Ja jednak zachęciłam go do zrobienia próbnego kółeczka. Nawierzchnia byłą idealna do jedzenia na rolkach – płaska, niewyboista o dobrej przyczepności. Odważył się. Nie minęło jednak więcej niż 30 sekund kiedy się zachwiał. Normalna rzecz pomyślałam, kiedy upadł. Jednak jego krzyk wprowadził mnie w niepokój. 'Obił pupkę’ – pomyślałam. Jednak on nie wstawał, a wił się z bólu. Podeszłam do niego z radosnym, ale dosadnym: „no coś Ty, wstawaj!”. I wtedy zobaczyłam jego dłoń, całkowicie w innym miejscu niż znajdować się powinna.

To wspomnienie wciąż wywołuje zimny pot na mojej skroni. Pamiętam wszystko, każdy szczegół i często odtwarzałam sobie w myślach tę sytuację, jak najgorszy horror.
Telefon po karetkę, w końcu znieczulenie, żeby Maks nie mdlał z bólu. Kilkadziesiąt minut później hasło – operacja – druty, śruby, pełen pakiet.

'Tylko’ tyle. Jednak świadomość kruchości naszego ciała, życia pozostała.

Kolejne tygodnie minęły pod znakiem gipsu (latem). Następnie zdjęcie szwów i wyjęcie drutów. Do tego czasu wszystko było refundowane przez NFZ. Później jednak koszty spadają na rodzica – rehabilitacja, sprzęty do uruchomienia ręki. A to tylko zwykłe złamanie.

Wtedy nagle człowiek przypomina sobie o … ubezpieczeniu. Każdy z nas płaci ubezpieczenie szkolne pewnie od lat w placówce swojego dziecka, kompletnie nie zastanawiając się co ono obejmuje i czy jest w ogóle sens godzić się na taką 'grupówkę’. W momencie wypadku zazwyczaj plujemy sobie w brodę, że nie zgłębiliśmy tematu lepiej. Bo o nagle okazuje się, że poważne złamanie, operacja i blizy na życie, to odszkodowanie w postaci groszowej, nie umożliwiające nawet opłacenie podstaw rehabilitacji.

Wiem, wiele z Was powie, że to jest niemożliwe wybrać dobre ubezpieczenie w tej mnogości ofert, w której każdy obiecuje złote góry, a później wychodzi jak zawsze.

Pojawiła się jednak pomoc: rankomat.pl – porównywarka ubezpieczeń wszelakich, w tym także NNW szkolnych. Wystarczy wypełnić formularz i określić na czym nam zależy w ubezpieczeniu naszego podopiecznego i … porównać oferty. Takie to proste! I nagle na prawdę widać ogromne różnice w ofertach ubezpieczycieli, co ułatwia ich wybór, dokładnie pod nasze preferencje.

Porównywać możemy także oferty ubezpieczeń domu, auta, a także wakacyjnych. To o niebo lepsze niż jedna osoba zachwalające swoją ofertę – przejrzystość, jasno ustalone cele i widoczne różnice w składkach miesięcznych a także w wysokości wypłacanych składek.

Oczywiście wszystkim nam życzę, żebyśmy nigdy nie musieli korzystać z tych ubezpieczeń. Jednak życie toczy się w sposób własny i czasami kilkadziesiąt sekund, w sytuacji totalnie wydawałoby się bezpiecznej, niemożliwej do uzyskania tak znaczącego uszczerbku na zdrowie, sprawia, że zaczynamy się zastanawiać nad swoimi wyborami. Odnośnie ochraniaczy na dłonie, ale także ubezpieczenia.

Zdrowego roku szkolnego życzę wszystkim i jak najmniejszej ilości wypadków! :)