Zwyczajny, spokojny dzień. Może nie słoneczny, trochę szary i mokry, ale mimo wszystko naprawdę fajny. Kończę zmywać podłogę, jeszcze tylko dopracuję kilka drobnych szczegółów i będę mogła wyczekiwać powrotu dzieci i męża z pracy w czystym, pachnącym i lśniącym domu. Stoję rozpromieniona i szczęśliwa, ciesząc się na prawdziwy rodzinny obrazek z błyskiem świeżo umytej podłogi i nagle…

Mamo! Mamo! Nawet nie wiesz, jak fantastycznie było na dworze! – wpada roześmiany, szczęśliwy i… cały mokry Maks. Z jego oczu bucha czyste szczęście, a z jego nogawek kapie woda prosto na moją wychuchaną podłogę. Nie zwracając uwagi na krople wody z kurtki, rzuca ją na podłogę i pędzi w moje opadnięte ramiona, opowiedzieć, co też tam na tym dworze najważniejszego na świecie się stało. Nie mam serca gasić jego radości. Tulę go i słucham, pocieszając się, że to tylko parę krople deszczu, tylko parę kropelek…

Mamo, mamo! Wpadłam w blotko, cała wpadłam, wiesz? – do przedpokoju wpada Lenka umorusana jak rolnik po wykopkach. Moja reakcja jest celna, choć o wiele spóźniona. W ostatniej chwili łapię brudną kurtką i kawałki błocka brudzą „tylko” podłogę, drzwi, trochę tapet, ale nie dosięgają sufitu.

A gdzie pies? – pytam prawie zemdlona, ale już po chwili pytania żałuję. Może gdybym go nie zadała, Bridget nie wpadłaby i nie wytrzepała się z wody na nas wszystkich? A oprócz nas ściany, lustro, buty.

cavalier spaniel cavalier cavalier

Czy u was to też jest standard, któremu nie umiecie się przeciwstawić (albo nie chcecie – wiadomo, dziecięca radość ważniejsza niż porządek)? Dzieci są dziećmi, pewnie jeszcze zatęsknię za tymi śladami lepkich rączek na blatach, szafkach, świeżo umytych szybach… ten rozgardiasz przy powrotach z ogrodu, te krople deszczu, ślady jesieni na podłogach, upaprane czekoladą buzie…

A w tym wszystkim pies, który jest za mały i za szybki, żeby zaraz po powrocie z domu wpadł w moje ręce, gotowe do czyszczenia łap, futra. I potem te ślady łap widzę na podłogach, kanapach… Wszędzie!

A że jestem czyściochem jakich mało…

Tysiące środków, masa chemii – towarzyszyło mi to każdego dnia. Nie chciałam myśleć, co mam na rękach, gdy dotykałam nimi dzieci po sprzątaniu łazienki czy kuchni. I ile tego szło! Przy sprzątaniu domu, w którym są dzieci, sporo. Gryzłam się tym i dumałam jak to zmienić, żeby sprzątać wydajnie, szybko i… przyjaźnie dla środowiska i dla nas.

You Naturally Powerful

Naprzeciw wyszły mi środki You Naturally Powerful. Ekologiczne [na bazie aktywnych składników roślin, kwiatów, olejków eterycznych, wody] i wydajne płyny, którymi od jakiegoś czasu sprzątam ten mój domowy harmider i jestem z nich bardzo zadowolona.

Płyn do wszystkich rodzajów powierzchni służy mi do ogarniania sytuacji “nagłych”, takich właśnie jak nagłe wpadnięcie dzieci z ogrodu. Płyn do łazienki radzi sobie z kamieniem i sprawia, że moja łazienka dosłownie błyszczy i pachnie migdałami. Płyn do kuchni sprawdza się przy czyszczeniu kuchenek i blatów i tu jest istotna jego naturalność – tuż po wyczyszczeniu nim stołu i blatów wiem, ze bez strachu mogę położyć na nich jedzenie, ponieważ płyn nie zostawia żadnej chemii i jest całkowicie bezpieczny przy kontakcie z żywnością. Płyn do okien to prawdziwy wynalazek: nie tylko wyczyści ślady paluszków z okien i luster, ale też z… telewizorów, tabletów, komputerów, laptopów i komórek. To dla mnie bardzo ważne, bo to właśnie na sprzętach czai się najwięcej zarazków, a czyszczenie chemią czegoś, co później dotykamy palcami, a dzieci dodatkowo wsadzą niechcący palce do buzi… sami wiecie.

You Naturally Powerful You Naturally Powerful You Naturally Powerful You Naturally Powerful

 

Z takim arsenałem jestem w stanie przyjąć na klatę każdą wichurę, jaką przyniosą mi z dworu dzieci, mąż i pies. To tylko dzieci! Wracają z dworu zaaferowane i szczęśliwe, nie mają czasu otrzepać butów, chcą szybko opowiedzieć mi o tych wszystkich przygodach, jakie ich spotkały! Przytulam Lenkę, wycieram Maksowi włosy. Brudna woda kapie na świeżo umytą podłogę. Przychodzi mi do głowy, że niedługo będę tęsknić za tymi chwilami. Patrzę się na plamy po błocie. A co tam! Posprzątam! Na szczęście mogę to robić zdrowo i ekologicznie.

You Naturally Powerful
A wy… macie ochotę przetestować jeden z produktów YOU we własnej kuchni? Mam dla Was do rozdania pięć płynów do czyszczenia kuchni, wraz z pakietem gadżetów YOU. Napiszcie w 3 zdaniach jak wygląda wasz codzienny bałagan do którego rękę/łapę przyłożyły Wasze dzieci/zwierzaki :). Na Wasze odpowiedzi czekam do 25.11.2015. Wyniki zostaną opublikowane w tym poście do 27.11.2015

You Naturally Powerful
Kochani, wybaczcie opóźnienia wyników, ale pochorowaliśmy się :(

Zestawy lecą do:

1. Natalia
„Mam w domu psa, królika, żółwia i 2 letnie dziecię. Codziennie przechodząc przez mieszkanie po kolei zbieram papier i gazety poszarpane przez psa, sianko z króliczej klatki (nie tylko, ale wolę bez szczegółów), tony zabawek, ciuchów i butów porozrzucanych przez dziecię, a w tym wszystkim muszę uważać, żeby nie nadepnąć na wodno-lądowego żółwia, który cały dzień uprawia spacering. I tak w kółko od 7 do 21 :)”

2. DianaK

No w końcu jakaś nagroda z myślą o pedantycznych mamuśkach takich jak ja ;D

W małym mieszaniu nie trzeba wielu osób żeby był wieczny bajzel..wystarczy jeden mały krasnal z energią niczym diabeł tasmański Taz i jeden tatusiek który nigdy nie może zapamiętać co w którym miejscu powinno stać ;) Ale ja uwielbiam porządki a szczególnie „dzień pątania”, żałuję tylko, że wcześniej nie wpadłam na to aby poszukać naturalnych środków czystości bo być może to będzie zbawienne dla mojego cierpienia spowodowanego alergią po każdym sprzątaniu i wdychaniu śmierdzącej chemii!”

3. jania
„Moją zmorą są zdecydowanie szklane powierzchnie-okna, lustra, tv, moj telefon, meble w kuchni…
Dzień w dzień pokrywają je dziesiątki małych łapek:) Wieczorami przy przygaszonym świetle wygląda to jak scenki z horrorów…
Czasami dzieciaki mi pomagają z własnej nie przymuszonej woli- chwytają za paczkę chusteczek nawilżanych i jadą po wszystkich i po wszystkim!
Chyba nie muszę wyjaśniać jak wyglądają szyby po wytarciu chusteczkami nawilżanymi…
A najbardziej lubię zrywać naklejki zewsząd i szorować ściany po tym jak moją Maluchę natchnie art:)”

4. Agnieszka
„3 dzieci, mąż,pies i kot:) Jednym słowem codzienna masakra. Codziennie odkurzam, bo najmłodsza córka je biszkopciki, rogalika, chrupki itp., pies gryzie kość lub kawałek drewna, które leży koło kominka,starsze dzieci robią kanapki i wszystkie okruszki lecą na ziemię. Codziennie mycie lustra i zlewu w łazience, bo Pan Tata jest jak kaczka, codziennie mycie podłóg, bo młoda skakała po błotku jak Świnka Peppa, pies ganiał za kotem sąsiada po wszystkich krzakach w okolicy i nałapał wszystkie drobne igiełki, listki wygląda jak jeż, a ja mam to wszystko na podłodze:( Kot przynosi swoje zdobycze bez główek fuj… dobrze, że na wycieraczkę. Prawie codziennie szoruję kabinę prysznicową, bo tego kudłatego psa trzeba wykąpać lub chociaż łapy umyć no i idzie domestos w ruch (na kabinę nie psa:)). Nie wspomnę o śladach łapek na ławie, stole, lustrach, rozlanej zupie, umazanym farbą stolę lub podartej gazecie wciśniętej pod fotel:( A ja MATKA POLKA zaciskam zęby i sprzątam.”

5. Martyna
„Łooo rany …konkurs idealny dla nas!! zaczne może od tego że mamy w domu bulwe …pieska o nieziemsko strasznym charakterze…:D Nazywa się Baldurek w skrócie baldi,kulfon,finti,łobuz,łaciaty …noi ostatnia nazwa często uzywana „cholera jasna!!(…”cos ty znowu zrobił”)” :) To co ten drań potrafi wymyśleć to sie w głowach nie pomieści….codziennie rano po spacerze idzie na najjaśniejszy i naczystszy koncik w domu żeby sie wytarzać i wyciorać brudy jakie zdobyl ze spaceru….każda pora karmienia kończy się szorowaniem połowy kuchni na kolanach,bo wszedzie DOSŁOWNIE WSZĘDZIE „świnka” nachlapie,rozniesie jedzenie i wydepta w dalszej części domu:/ Dodatkowo,iż bzik z niego cholernik to podpuszcza córe (3,5 roku) żeby z nim ganiała po domu i rozwalała wszystko po drodze tak,aby później („przypadkiem”) spadło coś do jedzenia i mógł udając głupa to coś zjeść…jednym słowem roboty od groma a „łaciaty”już nie pomoże ogarnąć swojego bałaganu,bo on nic nie zrobił…położy sie do swojego wyra i będzie spał,by nabrać sily do następnego bałaganu :D :) ahhh..”

Wszystkie osoby wygrywające proszę o kontakt na blog@makoweczki.pl z pełnymi danymi teleadresowymi. Na Wasze zgłoszenia czekam do 03.12.1015