Dom i wnętrza

Robot sprzątający Roborock – czy warto zainwestować kilka tysięcy w odkurzacz?

Jeżeli chodzi o gadżety i nowinki technologiczne, to jestem ostatnia z ostatnich. Choć w domu jakimś cudem są obecne i iphony/imacki/macboocki, dysony, playstationy/x-boxy i inne rtf/agd, to głównym 'winowajcą’ ich posiadania jest zazwyczaj Wojciech. Ja kupiłam Thermomix, który opisałam Wam —> TU, i to by było na tyle. Z rezerwą podchodzę do wszelakich 'muszęmieci’ i staram się nie zagracać domu.

Więcej, powiedzmy to głośno – kiedy masz pomoc sprzątającą, nie koniecznie cię pewne sprzęty interesują. Póki pani nie narzekają, po co ładować grube pieniądze w coraz to nowocześniejszy sprzęt agd. Choć odkurzacze mamy świetne – Philips (TEN) i Dyson (TEN). I jakoś tak sobie żyliśmy latami średnio zainteresowani tematem.

Izolacja gdyż, ponieważ COVID

W izolacji odkryłam jednak ze smutkiem kilka rzeczy. Po pierwsze okazało się, że musimy sprzątać sami i jest takie prawdopodobieństwo, że będziemy robić to sami… długo. Po drugie – to widziałam, ale odświeżyła tę wiedzę – nikt tak nie sprząta jak ja :D (oczywiście każdy to pisze sam o sobie). Jestem córką pedantki. Takiej co fugi szczoteczką do zębów czyściła i skarpety prasowała. Umiem w dokładne sprzątanie, a co więcej i o zgrozo… ja to lubię! Gorzej! Odkryłam, że mój dom jest zaniedbany (lub zadbany powierzchownie). Ściany są czarne, okna w zakamarkach z pleśnią, a roleta okienna nie była myta chyba nigdy. Jak skalkulowałam, że płaciłam za to około 10 tyś rocznie (i to od 12 lat!), zrobiło mi się słabo.

Mimo szczerych chęci, 4 (pół)piętra i 150m2 sprzątać nie jest łatwo (biorąc pod uwagę, że ogrodem zajmujemy się też sami co jest nie mniej czasochłonne). Postanowiliśmy więc usiąść i zrobić burzę mózgów, jak ogarnąć temat czystości domowej. Skalkulowaliśmy, że najwięcej czasu zajmuje odkurzanie i zmywanie takiego metrażu. Przecieranie kurzy na meblach, to szybka akcja, nie mamy witryn, kryształów, a minimalistyczny wystrój wnętrz, sprawia, że najcześciej kurze ścierają dzieci. One także sprzątają (bardzo dokładnie) swoje pokoiki. Łazienki to dosłownie 30 min (jeśli działamy we dwoje). No ale to odkurzanie i mycie… udręka.

Padł więc pomysł zakupu robo-odkurzacza. Tzn. ja wpadłam na ten pomysł i przedstawiłam go mężowi. Było to na początku izolacji, więc nastroje nie sprzyjały wydawaniu. Nikt nie wiedział jak zachowa się gospodarka w kontekście naszych firm. Mimo wszystko byłam nieugięta i wyliczyłam mu, że robot to koszt około 2,5 m-ca pani sprzątające. Odpracujemy ;). Podpytałam na ig moje dziewczyny o roboty i mocne 90% polecało Xiaomi Roborocka. Wojtek poczytał i wybrał model najnowszy czyli Roborock S5 MAX.

Robot w akcji!

Robocik przyszedł po kilku dniach i z podnieceniem puściliśmy go do sprzątania. Szybko okazało się, że, by robot dobrze wysprzątał, to trzeba poodsuwać rzeczy przeszkadzające w dojechaniu do niektórych miejsc. Jednak mniej więcej taką samą pracę wykonujemy dokładnie odkurzając – odstawiamy donice, krzesła, przesuwamy pufy. Różnica jest jednak taka, że jak to zrobimy, oddalamy się do innych zajęć, a za nas sprząta… robot.

I nie będę owijać już dłużej w bawełnę – dla mnie to totalny 'muszęmieć’ każdego domu lub mieszkania powyżej 100m2. W mniejszych pomieszczeniach także jest to super opcja w czasie bez izolacji – my wychodzimy do pracy, a robot poodkurza i pozmywa. Ale w obecnej sytuacji jak ktoś puszcza robota na 50m2, to można go śmiało nazwać skrajnym leniwcem ;). Natomiast już przy 150m2 +, jest to dar z niebios.

Wygląda to mniej więcej tak, że wpadam na dane piętro, szybko odsuwam meble i inne przedmioty tak, żeby Robuś mógł jeździć komfortowo i… zmykam sprzątać na inne piętro. Myję łazienkę na górze a w tym czasie mam odkurzoną i umytą podłogę na dole. Następnie przenoszę robocika na środkowe piętro i idę sprzątać kuchnie, a on odkurza i myje kolejny poziom.

Więcej! Jako, że włączenie przycisku zajmuje sekundę, sprzątamy znacznie częściej dzięki czemu nie pojawiają się nigdy koty kurzu czy poważniejsze zabrudzenia.

 

Czy on też myje podłogi?

Myje i to idealnie. Odkąd go mamy, mop stoi i się kurzy. Jak to osiągnąć? Każdy sprzęt trzeba 'rozgryźć’. Odkryliśmy – z pomocą Waszą – , że przed każdym myciem najpierw trzeba zdjąć szmatkę i ją porządnie namoczyć w ciepłej wodzie z kroplą płynu do podłóg. Płyn dolewam także do pojemnika (uwaga, producent tego nie zaleca! ;)), i napełniam go ciepłą wodą z kranu. W takiej opcji myje idealnie, a jak się go puści 2-3x w tygodniu to wystarczy to jako jedyna opcja mycia podłóg. Oczywiście robocie służy do zmywania kurzu, więc jak wyleje się nam ketchup to trzeba go zmyć szmatką albo mopem. Robot nie szoruje plam. Ale na dużym metrażu ściera się w 99% kurz i ślady bosych stóp, a z tym radzi sobie idealnie.

Podsumowanie

My pozostajemy w absolutnym zachwycie. Inwestycja zwróci się bardzo szybko, a zaoszczędzony czas i codziennie lśniące podłogi są imho bezcenne. Nie mam żadnych zarzutów do urządzenia. To moja miłość absolutna <3

No dobra… mógłby jeszcze parzyć i podwozić pod nogi dobre latte ;)