Często ludzie pytają mnie dlaczego moje dzieci nie jedzą słodyczy. Są zadziwieni i przerażeni jak tak można dzieciom dzieciństwo odbierać. Takie pyszne czekoladki i ciasteczka, cukierki i lizaki. Pączusie i bułeczki na śniadanie lub do szkoły. Ciasta domowe, co weekend i w tygodniu najlepiej także. A ja patrzę na tych ludzi ze zdziwinieniem i smutkiem. Bo ja ich także nie rozumiem.

Po co komu cukier?

Cukier prosty nie jest dzieciom w ogóle potrzebny do życia. W ogóle. W żadnym wypadku. Mogą od jutra do śmierci nie jeść cukru i cieszyć się zdrowiem. Dobrym zdrowiem.

Przypominam kilka faktów z wpisu sprzed roku (pełen znajdziecie –> TU):

  1. Spożycie cukru wpływa na nagły skok glukozy, a po chwili jej spadek. Takie wahania przyczyniają się do nadpobudliwości (/hiperaktywności), zaburzeń koncentracji i nawet agresji;
  2. Cukier niszczy szkliwo zębów, jest pożywką dla bakterii, szczególnie tych powodujących próchnicę;
  3. Uszkadza błonę śluzową jelit, przez co zaburza układ odpornościowy dziecka;
  4. Zwiększa ryzyko zagrzybienia organizmu, pojawienia się pasożytów, zaburza trawienie (problemy z wypróżnianiem), podrażnia żołądek;
  5. To właśnie cukier (a nie jak wcześniej myślano, tłuszcze) jest głównie odpowiedzialny za nadwagę i otyłość wczesnodziecięcą (ta zaś prowadzi do cukrzycy typu 2 i chorób układu sercowo-naczyniowego)
  6. Dziecko zanim osiągnie magiczne 7 lat zjada średnio, bagatela, 84 kilogramy cukru?! W tym wieku jest już często od niego uzależnione!

Efekty w sezonie zimowym

W tym sezonie zimowym dzieciaki miały jeszcze bardziej zawężoną dietę niż zwykle, ponieważ odczulaliśmy nietolerancję na mleko i kakao oraz candidę. Nie jadły więc mleka, cukru, kakao i glutenu. Jak minął nam sezon jesień – zima 2016/2017? Otóż każda z Was marzy o takim zdrowiu dzieciaków. Nie opuścili z powodów zdrowotnych ani jednego dnia w przedszkolu/szkole. Maks 2x miał 2-dniowy katar (nawet źle piszę, bo nie był to katar, a lekko opuchnięta śluzówka nosa, a jako, że Maks nigdy nie choruje to nie wiedział co z tym zrobić, bo… nawet nie umie smarkać :P). Lenka miała ze 3x kaszel 2-3- dniowy, nie wpływający na jej aktywności codzienne. Nie brali żadnych leków, antybiotyków czy innych atrakcji. Suplementowałam im vit. D, tran i Transfer Factor (na luzie, bez pilnowania, czasami na m-c zapominałam ;)).

Fajnie co? No i tu padają pytania „jak Ty to robisz?”. Kiedy odpowiadam, większość kuli się w sobie lub smuci… bo wie, że ten temat kuleje. Z jednej strony chcemy żeby nasze dzieci były zdrowe, z drugiej jednak… tak ciężko odmówić.

Mi łatwiej. Moje dzieci od niemowlęctwa są uczone poprawnych wzorców żywieniowych. Dla nich to nie nowość, to codzienność. Ostatnio rozmawiałam na grupie z jedną mamą, która orzekła, że jak ona ma ograniczyć słodycze, jak dziecko przychodzi, bierze czekoladę i ‚sobie zjada’. Dla mnie pytanie jest rodem ze science fiction bo nawet sobie nie wyobrażam, żeby któreś z moich dzieci się tak zachowało. W domu słodyczy się nie je. Nie ma ich, a jak są… to się ich nie je. Kiedy Lenka dostała na Dzień Kobiet, czekoladki od ‚męża’, pokazała mi je po przedszkolu i spytała czy może zjeść paseczek. Pozwoliłam jej i Maksiowi po paseczku, przy czym Maks, swoją czekoladkę rozdał koleżankom po kawałeczku.

Zamienniki cukru

Żeby nie było, że te moje biedne sierotki nie wiedzą co to słodki smak, wiedzą. Piekę im ciasta z ksylitolem i stewią. Mam takie przepisy, że biją te zwykłe na głowę. Dzięki temu dzieci nabywają nawyk, że najlepsze słodkości to te, które robimy sami w domu. Znamy wtedy skład i możemy podmieniać dowolnie składniki (np. kakao na karob). Uczą się myśleć w kuchni i gotować! Sami pieką, blendują, dekorują. Jest to także doskonały czas spędzany rodzinnie, razem.
Jedzą też lizaki/cukierki z ksylitolem, ciasteczka domowe, albo z dobrym składem. Do tego lody domowe, bezcukrowe lub sorbety ze sprawdzonych lodziarni. Kochają mleka roślinne!

Na wakacjach czy przy większych okazjach jedzą także zwykłe słodkości. Przepadają za nimi! Jednak są to wyjątkowe okazje i limitowane ilości.

Umiesz to zmienić!

Zacznij od samoedukacji. Przeczytaj o wpływie cukru na rozwój chorób. Zgłęb temat, a dowiesz się ile spustoszenia czyni w naszych ciałach. Od wiedzy nie ma kroku z powrotem. Zrozumiesz wtedy, że to, że nie dajesz dzieciom słodyczy to i tak pikuś, bo cukier jest wszędzie! – w chlebie, w mięsie, ketchupie, chrupkach, przyprawach… wszędzie! Nie martw się, z dużym prawdopodobieństwem mogę Ci powiedzieć, że i tak będziesz go jadła, nawet po odstawieniu słodyczy.

Czytaj składy,  eksperymentuj w kuchni. Zrób z tego zabawę i przygodę. Nie nastawiaj się na udrękę.
I czekaj na efekty. Nie, nie za tydzień czy miesiąc. Moje dzieci pilnują diety całe swoje życie, więc mamy efekty, współmierne do włożonej pracy i czasu. Nawet jeśli wciąż będzie się Wam od czasu do czasu zdarzało przeziębienie, pamiętaj też o długotrwałych efektach, tych na lata! Kreujesz świadomego konsumenta, zdrowego człowieka. Znającego podstawy zdrowego odżywiania połączone z ruchem. Za kilkanaście/kilkadzieciąt lat, przybijecie sobie piątkę i razem uznacie, że czekolada niezjedzona 20 lat temu.. nie robi jednak róznicy.

img_7877